"Nadszedł czas, żebyśmy zmienili nastawienie i nabrali więcej pokory"

Siatkówka
"Nadszedł czas, żebyśmy zmienili nastawienie i nabrali więcej pokory"
Fot. Cyfrasport
Andrea Anastasi przed finałowym turniejem PreZero Grand Prix siatkarzy.

W finałowej części PreZero Grand Prix siatkarzy pozostało już tylko osiem ekip. Te zmierzą się 8 i 9 sierpnia na Lotos Stadionie Letnim. - Gdański turniej będzie testem z odpowiedzialności dla polskiej siatkówki, dla organizatorów, klubów i kibiców - podkreśla Andrea Anastasi.

Ostatnie tygodnie to próba powrotu siatkówki do normalności. Rekompensatą dla kibiców i sponsorów za przedwczesne zakończenie sezonu 2019/2020, jest przeniesienie rywalizacji na piasek, gdzie, w bezpieczniejszych niż halowe warunkach, reprezentacje klubów mogłyby ze sobą rywalizować. Idea ta była słuszna. Niestety, po zmaganiach w Grand Prix klub Aluron CMC Warta Zawiercie odnotował zawodnika zakażonego koronawirusem.

 

Zdaniem szkoleniowca warszawskiej drużyny gdański turniej będzie testem z odpowiedzialności dla polskiej siatkówki - dla organizatorów, klubów i kibiców. Ci ostatni mają wolny wstęp na Stadion Letni, muszą się jednak zobowiązać do przestrzegania wymogów sanitarnych. - Dobrze, że turniej odbędzie się na powietrzu, a nie w hali, oraz że nie będziemy musieli mieć kontaktu z fanami - zaznaczył Anastasi.

 

Prócz ekipy z Zawiercia znacznie mocniej koronawirusa odczuła drużyna Trefla Gdańsk, w której łącznie zarażonych było 16 osób.

 

Zobacz także: Wielki siatkarski hit w ćwierćfinale! Skład turnieju finałowego PreZero Grand Prix

 

Trener Vervy uważa, że we wrześniu, gdy wystartuje PlusLiga, musi być gotowy oficjalny protokół medyczny dla rozgrywek. Taki jak w piłce nożnej. - Futbol dał nam ważną lekcję. We Włoszech, w Niemczech, w Anglii dokończono rozgrywki ligowe bez większych problemów. Pokazano, że jeśli się uważa i postępuje mądrze, jest to możliwe - powiedział.

 

- Nie ma potrzeby się bać ani znowu zamykać się w domach. Trzeba rozwiązać problem i jakoś żyć dalej. Jeśli znowu dojdzie do lockdownu, problemem nie będzie brak siatkówki, a zatrzymanie gospodarki i kryzys. Jeśli w trakcie sezonu któryś z graczy zachoruje, moim zdaniem nie oznacza to, że trzeba wysyłać cały zespół na kwarantannę. Na przykład w piłkarskim klubie Sevilla jeden zawodnik zachorował, odizolowano go, a pozostałym zrobiono testy. Okazało się, że są zdrowi. I Sevilla gra dalej we wszystkich rozgrywkach, tyle że bez chorego gracza - kontynuuje w rozmowie z WP SportoweFakty.

 

Protokół medyczny wspomniany przez Włocha jest na etapie przygotowywania - architektami "planu ochrony przed koronawirusem dla Polskiej Ligi Siatkówki" są doktor Jarosław Krzywański oraz doktor Ernest Kuchar. Ma się on opierać na "sportowej izolacji", która oznaczałaby, że zawodnicy narzucą sobie łagodną formę kwarantanny, a ich główną i w zasadzie jedyną aktywnością będzie wyjście na trening i mecz.

 

Rozporządzenie rządu umożliwia organizowanie imprez masowych w halach sportowych przy trybunach wypełnionych w 50 procentach. Nie zapadły jeszcze decyzje władz PLS, jeśli chodzi o udział kibiców w spotkaniach nadchodzącego sezonu.

 

- Według mnie to taka sama sytuacja jak na lotnisku, w samolocie czy w centrum handlowym. Tam też jest dużo ludzi. A zatem dlaczego mamy zamykać mecze dla kibiców? Oczywiście, konieczne są odpowiednie przepisy sanitarne. Dystans społeczny, maseczki. No i przede wszystkim odpowiedzialne zachowanie fanów, stosowanie się do zasad. Jeśli ktoś nie będzie tego robił, moim zdaniem trzeba go wyprosić z hali - podkreśla doświadczony szkoleniowiec. - Jestem dobrej myśli. PlusLiga rozmawia z ekspertami, jestem przekonany, że znajdzie właściwe rozwiązanie.

 

Zobacz także: Historyczne granie na plaży w Gdańsku

 

Anastasi nie chciałby drugiego lockdownu, ale z drugiej strony zwraca uwagę na lekkomyślne zachowanie społeczeństwa. - Nie jesteśmy ostrożni. Wychodzimy wieczorami na miasto, nie nosimy masek, nie zachowujemy dystansu społecznego. To błąd. W każdym kraju jest tak samo. W Hiszpanii, we Włoszech. Na włoskich plażach nikt nie przejmuje się koronawirusem - stwierdził.

 

- Nie byliśmy przygotowani na pandemię. Uważaliśmy się za zbyt mądrych, żeby coś mogło się nam stać. A może. Chyba nadszedł czas, żebyśmy zmienili swoje nastawienie, nabrali więcej pokory i bardziej uważali - kończy Anastasi.

NP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze