20 lat Polsatu Sport - Justyna Kostyra: Białe linie boiska

Inne
20 lat Polsatu Sport - Justyna Kostyra: Białe linie boiska
fot. materiały własne
- Skomentowałam kilka spotkań piłki nożnej kobiecej. I wiecie co? Było to chyba największe wyzwanie w mojej dziennikarskiej pracy - powiedziała dziennikarka Polsatu Sport Justyna Kostyra.

Komentowanie piłki nożnej trudne jest. Oglądacie mecz w telewizji i wydaje wam się, że wiecie wszystko, a na pewno więcej niż sprawozdawca. Jak on mógł pomylić Iksińskiego z Kowalskim?! Faul?! Gdzie?! Ślepy jest ten komentator?! To wersja łagodna. Epitetami rzucać nie będę, to felieton dla poważnej gazety przecież. Ale wiecie jak jest, kiedy siadacie przed ekranem.

Ja miałam okazję być po drugiej stronie. W Polsacie Sport skomentowałam kilka spotkań piłki nożnej kobiecej. I ze stadionu (finał Pucharu Polski 2016) i z tzw. dziupli (eliminacje EURO 2017). Na szczęście towarzyszyła mi ekspertka - była reprezentantka Polski Joanna Tokarska. I wiecie co? Było to chyba największe wyzwanie w mojej dziennikarskiej pracy. A relacjonowałam na żywo największe imprezy sportowe, łącznie z igrzyskami olimpijskimi. Krzyknąć „Gooooooooooollllllll!!!!” w taki sposób, żeby oddać emocje ale nie zabrzmieć jak skrobanie paznokciami po tablicy, podnieść głos w odpowiednim momencie, milczeć w innym - mega trudne. Spróbujcie, sami się przekonacie.

 

Bądźcie więc dla komentatorów bardziej wyrozumiali. Czasami patrzą w notatki, chcąc się podzielić z kibicami ciekawostką i coś przegapią, czasami się zestresują, a czasami po prostu zapomną. Dla mnie dodatkowym utrudnieniem był fakt, że piłka nożna to nie moja ulubiona dyscyplina. Zdecydowanie wolę tenis ziemny.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Jeśli to już niemal 20 lat...

 

Wydawałoby się, że to sporty bardzo odległe, ale nic bardziej mylnego. Większość zawodowych tenisistów świetnie gra w piłkę. Futbolówkę często wykorzystują podczas treningów na korcie, prezentując tenisową odmianę siatkonogi. Są oczywiście kibicami. Novak Djoković kiedy tylko może, pojawia się na trybunach w Belgradzie, od dziecka wspiera Crveną Zvezdę. Roger Federer kiedy gra za oceanem, zarywa noce żeby obejrzeć w akcji FC Basel. Jeszcze jako nastolatek, pomiędzy treningami tenisowymi występował jako napastnik w innym klubie z Bazylei - FC Concordia.

 

Andy Murray pochodzi ze Szkocji, ale kibicuje Arsenalowi. Jego idolem jest Robert Pires, który zdobył z Kanonierami mistrzostwo Anglii w sezonie 2003/04. Zanim zafascynował się Francuzem, Murray wspierał Hibernian, w którego barwach w latach 50-tych grał jego dziadek, Roy Erskine. Mało brakowało a poszedłby w ślady przodka. Dostał propozycję dołączenia do młodzieżowej sekcji Glasgow Rangers, ale skupił się na tenisie. Do piłki nożnej może jeszcze wrócić. Namiętnie gra w Football Managera i marzy o karierze trenera. Może kiedyś zatrudni go Rafael Nadal. Hiszpan wyznał, że chciałby zostać prezesem Realu Madryt. Minimalne doświadczenie w zarządzaniu już ma - kilka lat temu był współwłaścicielem RCD Mallorca, ale sprzedał udziały niemieckiemu biznesmenowi. Na co dzień kibicuje Los Blancos. Kilka lat temu pomógł nawet w sfinalizowaniu transferu Marco Asensio, za co publicznie dziękował mu Florentino Perez.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Dostać kolejne "powołanie"

 

Wielu rodaków wciąż nie może uwierzyć, że były lider rankingu tenisistów chętnie zasiada na trybunach Santiago Bernabeu. Wujek Rafy, Miguel Angel to legenda... FC Barcelona. Miał pseudonim Bestia (do bratanka też pasuje, czyż nie?). Należał do dream teamu Johana Cruyffa. Zdobył z Barcą pięć tytułów mistrza kraju, dwa Puchary Króla i Puchar Europy Mistrzów Klubowych. Wracając do Rafy - wywalczył 19 tytułów wielkoszlemowych, a kibice zastanawiają się, czy boiska piłkarskie też mógłby zdominować. Podobnie jak Federer i Murray, długo uprawiał dwie dyscypliny równolegle, obie z sukcesami, bitwę o jego przyszłość stoczyło dwóch wujków - wspomniany Miguel Angel, który już przygotował dla niego miejsce w słynnej La Masii i Toni, z którym od dziecka grał w tenisa. Wiecie, kto tę bitwę wygrał.

 

Tenisiści to nieźli piłkarze, a gwiazdy futbolu to z kolei kibice tenisa. Często traktują przebijanie piłki przez siatkę jako dodatkowy trening. Tenis nie jest sportem tak kontuzjogennym jak np. narciarstwo, więc w kontraktach zwykle nie ma zakazu uprawiania tej dyscypliny. Cristiano Ronaldo, Sergio Aguero, Sergio Ramos - kamery na turniejach ATP często ich pokazują. Największym kibicem jest Gerard Pique. Niestety. Firma należąca do obrońcy Barcelony kupiła w 2018 roku prawa do Pucharu Davisa - najstarszych i najbardziej prestiżowych tenisowych rozgrywek reprezentacyjnych. Turniej z historią i klimatem, Pique zamienił w absolutny koszmar. Od Pucharu odwrócili się kibice i niemal wszystkie największe tenisowe gwiazdy, które na znak protestu odmówiły gry w reprezentacjach.

 

Tak jak w tym tekście futbol przeplata się z tenisem, tak i Polsat Sport już od 20 lat mocno stawia na obie dyscypliny. Niech tak będzie przez kolejne, co najmniej 20 lat!

Justyna Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze