Faworyci w Londynie i Las Vegas: "Dynamit" w 200 sekund, "Jaguar" w 12 rund

Sporty walki
Faworyci w Londynie i Las Vegas: "Dynamit" w 200 sekund, "Jaguar" w 12 rund
fot. Polsat Sport
Pojedynek nie miał przełomowych momentów, ciosu, który zmieniłby obraz walki.

Dwie kompletnie różne walki - jedna  błyskawiczną, oparta na sile ciosu nowej gwiazdy wagi ciężkiej 22-letniego Daniela Dubois, a drugą trzymająca w napięciu  aż do werdyktu sędziowskiego pomiędzy byłym i obecnym mistrzem globu, Viktorem Postolem i Jose “Jaguarem” Ramirezem zobaczyli kibice oglądający pojedynki w Londynie i Las Vegas. Nikt się nie zawiódł, zapraszam na podsumowanie.

Na ringu w Londynie, gala Franka Warrena:

Daniel Dubois (15-0, 14 KO) nie miał żadnych - tak jak się spodziewano - problemów z Ricardo Snijdersem (18-2, 8 KO), a tak naprawdę walka skończyła się jeszcze przed piątym nokdaunem, który 22-letni Brytyjczyk zafundował rywalowi z Holandii.  Skończyła się, kiedy Snijders po raz pierwszy poczuł siłę ciosów DDD, czyli gdzieś po 30 sekundach pierwszej rundy. Cios “DDD” -  bo taki przydomek nosi Daniel Dubois (środkowe D to Dynamit) - na korpus, dosłownie przesunął po ringu Snijdersa, który na dodatek był zbyt wolny, by długo uciekać przed rywalem po ringu ustawionym w studiu telewizyjnym w Londynie. Nikt nie miałby do sędziego pretensji (na pewno nie Snijders), gdyby po trzecim nokdaunie sędzia Marcus McDonnell zatrzymał walkę, ale tak nie zrobił i zobaczyliśmy rzadkie trzy minuty w boksie punktowane 10-6. Na początku drugiej rundy, po kolejnym nokdaunie już po dwudziestu sekundach, Holender sam dać znać sędziemu, że nie może już dalej kontynuować walki.

 

W teorii, następna walka Dubois będzie już znacznie większego formatu, bo z także niepokonanym Joe Joyce (11-0, 10), ale to temu drugiemu się spieszy, bo jest o DDD starszy o całe trzynaście lat i okno na osiągnięcie pełni formy i szansa walki o pas zamyka się szybko. Znamy już nawet datę (24 października), ale promotor Daniela Dubois, Frank Warren wielokrotnie zaznaczał, że walkę “trzeba zrobić przy udziale publiczności”. Czy będzie to możliwe już 24 października nikt nie wie, ale Warren na pewno będzie chciał sporej dopłaty od stacji telewizyjnych zanim zdecyduje się na zrobienie pojedynku bez udziału fanów. “Nikt z nas nie wie, co się będzie działo za kilka miesięcy jeśli chodzi o sport i kibiców na trybunach, ale musimy nadal robić pojedynki, które polepszają pozycję naszych pięściarzy. Decyzja co do walki Joyce - Dubois będzie tak samo sportowa, jak biznesowa. I jeszcze jedno - chętnie zobaczyłbym Daniela ze zwycięzcą walki Joshua - Tyson” - mówił promotor.  

 

“Ja się tylko rozgrzewam przed prawdziwymi walkami” - mówił po 200 sekundach w ringu “Dynamit”. “Miejmy nadzieję, że następnym rywalem będzie ktoś porządny, może być Joe Joyce, albo ktoś inny. Potrzebuję normalnej walki, takiej, gdzie boksowałbym z przyjemnością. Wyzywam do walki Joe, ale jeśli  jemu się nie spieszy, to może być ktokolwiek inny - byle ze znanym nazwiskiem. Potrzebuję wyzwań, potrzebuję czegoś, co przybliży mnie do pojedynków o pas mistrza świata” - powiedział 22-latek.

 

Zobacz także: Powietkin znokautował Whyte'a w walce pretendentów

Na ringu w Las Vegas, gala “Top Rank”:

Zanim jeszcze na ring wyszli główni bohaterowie wieczoru, mistrz świata Jose Carlos Ramirez (26-0, 17 KO)  i Viktor Postol (31-3, 12 KO), zobaczyliśmy w akcji jeden z najbardziej obserwowanych talentów nowej generacji - Elvisa Rodrigueza (9-0, 9 KO). Rodriguez, trenowany przez sławnego Freddiego Roacha w “Wild Card Gym” w Hollywood nadal kontynuuje pasmo spektakularnych nokautów - tym razem jego ofiarą już w trzeciej rundzie był Cody Wilson (9-3, 6 KO). Roach twierdzi, że leworęczny, 24-letni Rodriguez jest jednym z największych talentów w boksie i jak na razie jego opinia na temat pięściarzy z Dominikany się potwierdza. Elvis potrafi błyskawicznie zmieniać pozycję skracając dystans i zasypując przeciwnika, nie jednym, a całą serią mocnych uderzeń. Po nokdaunie w pierwszej rundzie, tak stało się w trzeciej - po trafieniu lewym sierpem sędzia przerwał walkę, nie próbując nawet liczyć Wilsona.

 

Główna walka wieczoru miała być starciem stylów, walką gdzie precyzja ciosów Viktora Postola miała zatrzymać ciągle atakującego mistrza świata WBC/WBO Jose Ramireza, a walka miała się toczyć o każdy metr. Obaj nie zawiedli!

 

Walka była tak wyrównana, że do ostatniej rundy nie mogli się zgodzić, kto wygrywa nawet byli mistrzowie świata, a obecnie komentatorzy ESPN - Tim Bradley Jr i Andre Ward: u tego pierwszego nieznacznie lepszy był Ukrainiec, u drugiego Ramirez.

 

Pojedynek nie miał przełomowych momentów, ciosu, który zmieniłby obraz walki - kilka razy celniej i mocniej trafiał Ramirez, ale w końcowych rundach celniej bił Postol. Podobnie różne opinie mieli sędziowie punktowi, dając w dwóch przypadkach nieznaczne zwycięstwo Ramirezowi, w trzecim remis (ten ostatni werdykt miał także niżej podpisany).  Nawet gdyby ogłoszono remis, Ramirez utrzymałby tytuły i spokojnie mógłby czekać na wynik walki posiadacza dwóch pozostałych pasów, WBA oraz IBF Josha Taylora, który 26 września w Londynie bić się będzie z niepokonanym reprezentantem Tajlandii, Apinumem Khongsongiem (16-0, 13 KO). Zwycięzca walczyć będzie z Jose Ramirezem, a stawka największa w boksie - komplet pasów mistrza świata.   

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze