Geniusz, który przemawiał ciszą. 31 lat temu tragicznie zginął Gaetano Scirea

Piłka nożna
Geniusz, który przemawiał ciszą. 31 lat temu tragicznie zginął Gaetano Scirea
fot. PAP
Gaetano Scirea zginął tragicznie kilometr od wsi Babsk niedaleko Łodzi.

Babsk, 3 września 1989 roku. Na trasie Łódź - Warszawa doszło do tragicznego wypadku. W wyniku czołowego zderzenia w ogniu stanął Fiat 125p. W płonącym pojeździe zginęły trzy osoby. Jedną z nich był Gaetano Scirea - legendarny defensor, który z gry obronnej uczynił prawdziwą sztukę. W piątek piłkarze włoskiej reprezentacji uczczą pamięć o Scirei podczas meczu z Bośnią i Hercegowiną. Transmisja meczu Włochy - Bośnia i Hercegowina w Polsacie Sport Extra. Początek o godzinie 20:35.

To miały być rutynowe wyjazdy przed spotkaniami Pucharu UEFA. W 1/32 finału europejskich rozgrywek Górnik Zabrze mierzył się we wrześniu 1989 z Juventusem Turyn. Asystentem ówczesnego szkoleniowca Juve, Dino Zoffa był geniusz obrony - Gaetano Scirea. Piłkarz, który swoją dojrzałą grą w obronie zachwycał wszystkich tifosi, a teraz jako drugi trener miał z równie ogromną inteligencją analizować grę przeciwników Starej Damy. Pierwszym meczem jaki obejrzał w Polsce było spotkanie Górnika z Zawiszą Bydgoszcz rozgrywane 26 sierpnia 1989 roku. Gospodarze wygrali 2:0, a zadowolony z wizyty w naszym kraju Scirea odwiedził również Wadowice i Oświęcim. Powrócił do domu 28 sierpnia, aby nie dalej, jak kilka dni później ponownie zawitać do Polski na wyjazdowy mecz Górnika z ŁKS-em. Tym razem nie zdążył na kolację z żoną. Do lotniska w Warszawie zabrakło mu jedynie 65 kilometrów. Włoch zginął wraz z tłumaczką Barbarą Januszkiewicz i kierowcą Henrykiem Pająkiem w trawionym płomieniami samochodzie. W maleńkiej wsi Babsk przy płocie oddzielającym wieś od drogi ekspresowej S8, gdzie spłonęli żywcem do dziś stoi krzyż owinięty szalikami Juve.

 

Epidemia koronawirusa w Boca Juniors. Zakażona większość drużyny

 

Zacznijmy od początku. 24 września 1972 roku we włoskiej Serie A debiutuje pewien niski obrońca. Brak warunków fizycznych nadrabia stylem gry i włączaniem się do akcji ofensywnych Atalanty Bergamo. Atalanta z Cagliari przywozi bezbramkowy remis, a nikt chyba nie spodziewa się, że w przyszłości ten młody stoper będzie mistrzem świata. Gaetano Scirea w Bergamo spędza jeszcze dwa lata, w tym jeden sezon w Serie B. Do najwyższej klasy rozgrywkowej wraca już jako zawodnik Juventusu. Przez najbliższe czternaście lat zdobędzie z tą drużyną każdy możliwy laur. Od przejścia do Juve osiągnięcia Scirei rosły w niesamowitym tempie. Siedmiokrotny zdobywca Scudetto, zdobywca Pucharu UEFA i Pucharu Europy. Kapitan drużyny z takimi tuzami futbolu jak Paolo Rossi, Michel Platini i Zbigniew Boniek. Wreszcie mistrz świata z 1982 roku i trzykrotny uczestnik światowego czempionatu. To tylko wycinek piłkarskiego dziedzictwa włoskiego stopera. Po zakończeniu piłkarskiej kariery w 1988 roku został w Juventusie, aby pełnić rolę skauta, a następnie trenera. Wprawdzie tylko to już mogłoby świadczyć o statusie legendy włoskiego defensora, ale tym co wyróżniało Gaetano spośród innych włoskich mistrzów była skromność i łagodny charakter. Cechy na pozór niepasujące do roli boiskowego lidera.

 

Mateusz Ostaszewski zakończył piłkarską karierę w wieku 22 lat

 

Scirea był przede wszystkim cudownym człowiekiem. Nie miał w nikim wroga. Z łatwością budował sobie szacunek wśród kolegów z drużyny, a także boiskowych rywali. Naturalną dla Włochów elegancję prezentował na murawie. Grał fair. W całej szesnastoletniej karierze ani razu nie dostał czerwonej kartki. Cichy i małomówny. Kiedy jednak już zabierał głos zawsze robił to w odpowiednim momencie dobierając krótkie i mocne słowa. Najlepszym opisem charakteru Scirei jest wypowiedź wieloletniego fotografa Juve, Salvatore Giglio. Razem spędzili wiele lat we włoskim klubie. - Był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, ale jednocześnie był zbyt skromny, aby nawet o tym pomyśleć. Jego wycofany i cichy tryb życia nie sprawiał, że był słaby. Wręcz przeciwnie, potrafił przemawiać ciszą - mówił Giglio. Próbę opisu fenomenu włoskiego obrońcy podjął inny geniusz, tym razem dziennikarstwa, Gianni Brera. - Scirea miał uroczą i złożoną osobowość, cechowała go powściągliwość typowa dla wielkiego artysty. Nie był obrońcą nie do powstrzymania, srogim. Był dobry, ale uzupełniał swój repertuar wyjątkowo celnymi atakami, które niekiedy czyniły z niego wręcz zwycięzcę meczu - opisywał Brera, który uczył Włochów jak pisać o calcio, tak jak Scirea uczył ich gry w obronie. Na wideo z występami Gaetano wychował się m.in. Giorgio Chiellini - kolejny symbol Juventusu. W 1992 roku, trzy lata po śmierci Scirei, Brera także zginie w wypadku samochodowym.

 

Tragiczna śmierć młodego polskiego piłkarza. Zginął w wypadku

 

Ostatnim zadaniem Scirei była obserwacja Górnika w meczu z ŁKS-em Łodź. W tym czasie cała piłkarska Polska żyje śmiercią Kazimierza Deyny. 1 września wybitny napastnik zginął w wypadku samochodowym w San Diego. Scirea dowiedział się o jego śmierci w Łodzi, gdzie przebywał w związku z rozgrywanym dzień później meczem. Nazajutrz po spotkaniu ruszył w drogę na warszawskie lotnisko z trzema innymi osobami. Miał wracać do Turynu z przesiadką przez Wiedeń. Wszyscy wiemy, jak tragicznie skończyła się ta podróż. Fatalną wiadomość przekazał Włochom Sandro Ciotti podczas programu La Domenica Sportiva. Cała Italia nie mogła się pogodzić z tą stratą. Najbardziej ojciec Scirei, który zmarł na zawał serca kilka dni po śmierci syna.

 

Corinthians zarobi ponad 54 mln dolarów. Klub sprzedał prawa do nazwy stadionu.

 

„Nazywam się Andrzej Zdebski i to ja byłem tym czwartym pasażerem, który przeżył” - tak swój post ze stycznia 2017 na forum JuvePoland rozpoczął nowy użytkownik serwisu. Ówczesny działacz Górnika Zabrze jako jedyny z pasażerów fiata przeżył wypadek, a uratowały go niezapięte pasy. Zdebski wyleciał przez szybę i zanim stracił przytomność widział jak giną w płomieniach jego współpasażerowie. Przez lata milczał w sprawie wypadku. Przeżył traumę i wieloletnie, kosztowne leczenie, a ciszę przerwał nie na łamach mediów, ale wśród tych, którzy w Polsce kochają Juve najmocniej. Kibice i zarazem członkowie forum od lat zapalają znicze w Babsku. Zdebski swój post zakończył słowami: „Moje (być może ostatnie) pragnienie to zobaczyć grób Gaetano i klub Juventus, tylko tyle i aż tyle..”. Marzenie, które spełnił przy pomocy kibiców. W 2017 roku Andrzej Zdebski odwiedził grób Scirei w małej wiosce Morsasco. W Turynie spotkał także wdowę po piłkarzu. Spotkanie było bardzo emocjonalne, choć jak przyznaje Mariella Scirea nie mówili wtedy wiele. Znów, jakby przy pomocy Gaetano, przemówiła cisza. Zdebski jest ostatnią osobą, która rozmawiała z Gaetano przed tragiczną śmiercią.

 

To nie jedyna inicjatywa Polaków, żeby nie zapomnieć o Scirei. Dokładnie tak samo swój film zatytułował Marcin Nowomiejski, kibic Juventusu, który zrealizował dokument o włoskim obrońcy we wrześniu zeszłego roku. Występują w nim Mariella Scirea, Salvatore Giglio, Andrzej Zdebski oraz Giorgio Chiellini. Film dostępny poniżej:

 

 

W piątek spotkanie Ligi Narodów rozegrają Włochy oraz Bośnia i Hercegowina. Kto wie, być może gdyby nie tragiczny wypadek w Babsku, dziś oglądalibyśmy Scireę na trenerskiej ławce Italii. Reprezentację Włoch prowadzi aktualnie Roberto Mancini, który na konferencji prasowej przed meczem wspomniał wybitnego obrońcę. - Zapominamy o tym, aby pamiętać o Gaetano Scirei. Wielkim człowieku i piłkarzu, kapitanie Juventusu i reprezentacji. Dziś nasza pamięć jest z nim - powiedział Mancini w 31. rocznicę śmierci piłkarza. W piątek reprezentacja Włoch wspomni wielkiego Gaetano tam gdzie czuł się najlepiej - na murawie.

 

Transmisja meczu Włochy - Bośnia i Hercegowina w Polsacie Sport Extra. Początek o godzinie 20:35.

Piotr Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze