Romański w Energa Basket Lidze: Ostrowskie pudełka

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Ostrowskie pudełka
fot. Cyfrasport
Adam Hrycaniuk.

Czy Stal Ostrów zmieni trenera? Czy Ivan Almeida nadal będzie świeży? Czy Adam Hrycaniuk jest coraz groźniejszą bestią? – między innymi o tym można przeczytać po czwartej kolejce Energa Basket Ligi w sezonie 2020/2021 w tekście Adam Romańskiego, komentatora Polsatu Sport. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia w EBL.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA TYGODNIA: Arged BMSlam Stal bez entuzjazmu

 

Jestem rozczarowany. Wygląda na to, że rozczarowany jest też trener i architekt zespołu z Ostrowa Wielkopolskiego Łukasz Majewski. Po sobotnim meczu u siebie z bardzo niskobudżetowym HydroTruckiem Radom, który to mecz w okrutnych mękach Arged BMSlam Stal wygrała po dogrywce 94:89, widać było w obrazku telewizyjnym jak Majewski stanął bez ruchu na środku boiska, patrząc przed siebie i ciężko wzdychał. Włożył wiele pracy w budowę drużyny i wdrożenie swojej koncepcji, ale wciąż (mimo wygranych z Polpharmą i radomianami) jego ekipa wygląda fatalnie. A wszystko to dzieje się nawet jeszcze nie miesiąc po tym, jak Majewski sam w wywiadach mówił, że ma najlepszy skład w Polsce i „stawia sobie najwyższe cele, bo mamy ku temu predyspozycje i potencjał”.


Tymczasem Stal (bilans 2-2) łatwo traci w meczach wypracowaną na początku przewagę, jest żenująco słaba w czwartych kwartach, gra z niebezpiecznym brakiem odpowiedzialności i z widocznym brakiem chemii w zespole. Nikt tam sobie raczej nie pomaga, wszyscy robią swoje, a łączności między licznymi obcokrajowcami (obecnie pięcioma, szukany jest szósty), a polskimi zawodnikami, nie widać zupełnie. Brakuje też jakiegokolwiek lidera, który zebrałby zespół razem, umiał przemówić i pociągnął za sobą, a nie jest nim też najwyraźniej trener, choć przecież Majewski wiele razy jeszcze na boisku taką rolę spełniał.

 

ZOBACZ TAKŻE: Porażka PGE Spójni Stargard w Gliwicach


Zawodnicy nie pasują do siebie, w pojedynkę walczą ze swoimi słabościami - James Florence z niecelnymi rzutami, Taurean Green ze stratami, Josip Sobin z nieporadnością pod koszem – wyraźnie znikąd nie mając pomocy. Najlepsi na boisku są na ogół zawodnicy drugiego planu (Jakub Garbacz, Chris Smith, ostatnio wreszcie Jarosław Mokros), o których raczej Majewski nie wspominał, mówiąc wcześniej o „gwiazdach europejskiego formatu”. Zresztą potencjalna największa z nich, mający za sobą świetne sezony w Eurolidze 29-letni Victor Rudd, okazał się wielką pomyłką i już został z klubu usunięty. Przegrał nawet nie ze sportowymi słabościami, ale z dietą pudełkową, którą ponoć uzupełniał potrawami i napojami, których żaden dietetyk w menu nie umieszcza.


To wszystko może świadczyć o tym, że metody i pomysły trenera nie działają, ale w końcu w tym sezonie wszystko jest „wcześnie”, więc dotyczy to także sensu zmian, na przykład na ławce. Mimo to już od początku tego tygodnia po koszykarskiej Polsce zaczęły się rozchodzić plotki, że Stal szuka nowego trenera. Mówiło się o Tane Spasevie, który niedawno był w Legii Warszawa, ale także o wielkich pieniądzach dla ewentualnego następcy Majewskiego, co plotkom o Spasevie by raczej zaprzeczało. – Stanowczo zaprzeczam, że szukamy nowego trenera. W ogóle się tym nie zajmujemy i w pełni wspieramy naszego obecnego szkoleniowca – powiedział mi jednak prezes klubu z Ostrowa Bartosz Karasiński. Okej, wierzymy, że w ciągu najbliższego tygodnia z ostrowskiego pudełka nie wyskoczy żaden trenerski diabeł.
Nie zmienia to faktu, że trzy najbliższe mecze Stali będą ważnym sprawdzianem i odbywają się w bardzo krótkich odstępach czasu (piątek ze Startem, wtorek w Sopocie, niedziela ze Śląskiem). Zmieniać trenera między tymi meczami (jeśli w ogóle) nie ma większego sensu, a wyniki z tymi rywalami pokażą, czy zespół w ogóle robi kroki do przodu. Dwie albo trzy porażki z ekipami, które chcą być w ósemce EBL, to byłby jasny sygnał dla ostrowskich szefów.


Tym bardziej, że przed klubem wielki przełom, odkładane od lat (i znów opóźnione) otwarcie nowej hali, w której wreszcie powinni się pomieścić wszyscy kibice basketu z tego miasta. Aktualny prawdopodobny termin pierwszego meczu w Arenie Ostrów to 2 listopada i mecz telewizyjny z MKS Dąbrowa Górnicza. Na ten wieczór nowa hala musi nie tylko błyszczeć, ale także być wypełniona (na ile się da) kibicami, którzy z entuzjazmem powitają świetną Stal w jej nowym domu. Jeśli jednak żółto-niebiescy będą grali jak do tej pory, to o entuzjazm będzie ciężko.


POSTAĆ TYGODNIA: Cecil Williams, Stelmet Enea BC Zielona Góra

 

To był jeden z pierwszych transferów mistrzów Polski po ustaleniu, kiedy zaczną się rozgrywki EBL. Niewiele można było się spodziewać po 25-latku z doświadczeniami z gry w trzeciej lidze francuskiej i w Portugalii, ale pisałem wtedy, że ufam poszukiwaczom graczy z Zielonej Góry. Zresztą recenzje z gry w lidze akademickiej Williams miał niezłe, nieźle zazwyczaj rzucał i jest silny fizycznie, co pasuje do drużyny Żana Tabaka.


A więc zdziwienia nie ma. Mimo że tydzień wcześniej Michał Sokołowski z Legii złamał mu łokciem nos, Williams opuścił tylko jeden mecz, a na kolejny wrócił w masce. Poniedziałkowe spotkanie z niepokonanym wcześniej Kingiem Szczecin zaczął znakomicie (16 punktów w pierwszej kwarcie), a mecz – jak co kolejkę – szybko zmienił się w walcowanie rywali przez ekipę z Zielonej Góry. Amerykanin miał ostatecznie w podsumowaniu meczu 24 punkty, 9 na 11 z gry, 3 na 5 za trzy, 6 zbiórek, 2 asysty i 0 strat, a jego zespół wygrał 92:72. I to on jest jedynym niepokonanym zespołem Energa Basket Ligi.


MOMENT KOLEJKI: Dayon Griffin na dogrywkę

 

Słabości ostrowskiej Stali było mocno widać w końcówce czwartej kwarty meczu z HydroTruckiem, w której działy się dziwne rzeczy, ale także w wykonaniu radomian. Ostatnia akcja wyglądała tak, że środkowy gości Brett Prahl nie trafił wolnego przy stanie 80:77 dla Stali, o piłkę powalczył Marcin Piechowicz, wpadła ona w ręce tegoż Prahla, który zupełnie bez sensu próbował dobijać spod kosza, a przecież do końca meczu było mniej niż trzy sekundy… Amerykanin nie trafił i nagle piłka trafiła stojącego daleko od kosza Dayona Griffina, który trafił za trzy równo z syreną. Idealnie, ale poza tym rzutem nie było w tej akcji nic a nic sensu i zamiaru…


W dogrywce mądrzejsza gra Stali (wreszcie!) i błędy w obronie HydroTrucka dały zwycięstwo gospodarzom (94:89), ale akcja z rzutem Griffina pozostaje w kronikach. Można ją zobaczyć TUTAJ.


LICZBA KOLEJKI: 12

 

Tyle zbiórek w meczu wyjazdowym z Treflem Sopot miał środkowy Asseco Arki Gdynia Adam Hrycaniuk. Kolejkę wcześniej „Bestia z Myśliborza” ściągnęła z tablic w meczu z Pszczółką Startem Lublin 13 piłek. Hrycaniuk znakomicie przysłużył się do wygranej z Treflem, w którym grał przeciwko niemu kolega z reprezentacji, większy i młodszy o 12 lat Dominik Olejniczak, który zdecydowanie może być następcą twardego i walecznego gracza Arki na wysokim poziomie polskiej koszykówki. Tym razem jednak jeszcze uczeń nie przerósł mistrza.


Taka sytuacja (dwa ligowe mecze z rzędu z dwucyfrową liczbą zbiórek) miała miejsce w 15-letniej karierze Hrycaniuka w ekstraklasie koszykarzy tylko trzy razy, ostatnio w sezonie 2012/2013, w mistrzowskiej drużynie Asseco Prokomu Gdynia. Od przejścia do Zielonej Góry (2014 rok) Hrycaniuk miał tylko jeden sezon, w którym w całych rozgrywkach miał więcej niż dwa mecze z dwucyfrowymi zbiórkami. Czyżby więc nastąpiło odrodzenie weterana? Wygląda dobrze, jak cały zespół Asseco Arki, który po wygranej w Sopocie (78:73) ma bilans 2-1.


WARTE POCHWAŁY: Ivan Almeida, Anwil Włocławek

 

Włocławianie teraz zajmują się próbą awansu do Ligi Mistrzów (grają od środy turniej na Cyprze), ale w poprzednim tygodniu zagrali mecz awansem z GTK Gliwice, który był wielkim benefisem Ivana Almeidy. Ponieważ sporo miejsca poświęciłem mu przed tygodniem, cisza w tym byłaby niestosowna. A jest o czym pisać – Almeida rzucił 25 punktów w niespełna 20 minut na boisku, trafił 10 z 12 rzutów z gry i po prostu przyćmił wszystko (Anwil wygrał 98:82). Biorąc pod uwagę to, że zawodnik z Republiki Zielonego Przylądka ledwie dzień wcześniej przyleciał do Włocławka i jeszcze w dniu meczu nie było pewne, czy formalności papierkowe zostaną ukończone na czas, wyczyn to nie lada. W ogóle zatem nie miał szans się zaznajomić z zasadami taktycznymi trenera Anwilu Dejana Mihevca, ale na boisku nie miało to żadnego znaczenia.


Almeida brał piłkę i trafiał do kosza, a tego włocławianom bardzo brakowało. Jest jednak pewne, że „drugie uderzenie” będzie trudniejsze, tym bardziej, że włocławianie przed kolejnym meczem w EBL (30 września w Szczecinie) odbywają właśnie arcyważną dla ich dalszych losów podróż na Cypr po Ligę Mistrzów. Jeśli przegrają, powinni zagrać w Pucharze FIBA Europe, ale nie wiadomo, czy te rozgrywki się w ogóle odbędą (na razie są przesunięte na styczeń). A na śródziemnomorską wyspę pojechali bez Almeidy, gdyż nie został on zgłoszony na czas do rozgrywek. Mecz z Kingiem może być więc nadal „na świeżości”, ale czy to posłuży?

 

CO DALEJ?

 

W piątej kolejce Energa Basket Ligi, która rozpocznie się w czwartek, znów sporo ciekawych meczów. Czy wreszcie lepszą jakość pokażą w sobotę ostrowianie, którzy podejmą Pszczółkę Start Lublin? Jak wypadnie w piątek Stargardzie King Szczecin bez swojego lidera Clevelanda Melvina (wyjazd na pogrzeb ojca)? A przecież w PGE Spójni powinien zagrać już wracający do zespołu Ray Cowels, który powinien odmienić losy ekipy Jacka Winnickiego. Która z ekip bez zwycięstwa wreszcie wygra w czwartek w Bydgoszczy: Enea Astoria czy MKS Dąbrowa Górnicza? Sporo interesujących pytań bez oczywistych odpowiedzi…

 

Już jednak w środę odbędzie się pierwszy mecz w tym tygodniu. Po dłuższej przerwie do gry wraca Polski Cukier, który zagra w Warszawie z Legią. To mecz zaległy z trzeciej kolejki. W toruńskim zespole powinno zadebiutować trzech nowych, bardzo dobrych, amerykańskich graczy, więc każdy wynik jest możliwy.


Plan transmisji 5. kolejki Energa Basket Ligi:

 

czwartek 24 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Enea Astoria Bydgoszcz – MKS Dąbrowa Górnicza
piątek 25 września, godz. 20.20, Polsat Sport News: PGE Spójnia Stargard – King Szczecin
sobota 26 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. – Pszczółka Start Lublin
niedziela 27 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: HydroTruck Radom – Polski Cukier Toruń

 

Pozostałe mecze tego tygodnia EBL:

 

środa 23 września, godz. 19.00: Legia Warszawa – Polski Cukier Toruń (zaległy z 3. kolejki)
czwartek 24 września, godz. 19.30: Śląsk Wrocław – Asseco Arka Gdynia
czwartek 24 września, godz. 20.00: Trefl Sopot – Polpharma Starogard Gdański
Dwa mecze piątek kolejki zostały już rozegrane: Stelmet Enea BC Zielona Góra – Legia Warszawa 98:83 i Anwil Włocławek – GTK Gliwice 98:82.

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze