Romański w Energa Basket Lidze: Ranking Zyziów-Sokołów

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Ranking Zyziów-Sokołów
fot. PAP
Michał Sokołowski żegna się koszykarską Legią.

Wyjechał Jarosław Zyskowski, wyjeżdża Michał Sokołowski. Energa Basket Liga traci czołowych polskich zawodników, ale następni wchodzą w to miejsce. Kto ma szansę na wyjazd do dobrej ligi w najbliższych latach? – to analizuje komentator koszykarski Polsatu Sport Adam Romański.

Dwóch reprezentantów Polski, 28-latków, w tym roku wyjeżdża grać w dobrych ligach europejskich. Jarosław Zyskowski smaku gry w Europie zaznał już latem, kiedy to ponownie otwierana Bundesliga dała szansę klubom na wzmocnienia i dobrze pokazał się w drużynie Rasta Vechta. Obecnie gra w zespole z Bilbao w najsilniejszej w Europie lidze hiszpańskiej, w ostatnim meczu rzucił 19 punktów.

 

Michał Sokołowski po miesiącach oczekiwania w piątek meczem z Polpharmą w Starogardzie Gdańskim żegna się z Legią Warszawa i Energa Basket Ligą, gdyż wyjeżdża grać do włoskiego Treviso. Spotka tam m.in. byłego reprezentanta Polski Davida Logana.

 

Warto zwrócić uwagę – nawet statystycznie – na punkty zwrotne karier obu zawodników, którzy spełnili swoje marzenia i będą realizować się na wysokim europejskim poziomie, za wysokie europejskie stawki. (Nie mam bowiem wątpliwości, że sobie poradzą). To pomoże nam w analizie, kto z obecnych zawodników Energa Basket Ligi może pójść w ich ślady.

 

CZYTAJ TAKŻE: Michał Sokołowski odchodzi z Legii Warszawa! 

 

Jarosław Zyskowski debiutował w PLK mając 19 lat i w swoim pierwszym sezonie (mając 20 lat na koniec rozgrywek) zdobywał 7,2 pkt (dla Śląska i ŁKS). W okolicach 10 punktów na mecz pojawił się mając 23 lata (Polski Cukier Toruń). Pierwszy raz w play-off zagrał rok później (12,0 pkt. w Kutnie), a medale zdobywał mając 26-28 lat (średnie około 10 pkt. we Włocławku w 2018 i 2019 roku oraz 15,7 w Zielonej Górze w 2020). Zyskowski był też MVP ligi w poprzednim sezonie.

 

Michał Sokołowski debiutował również mając 19 lat (w Anwilu), a na poziom 10 punktów na mecz wspiął się mając 22 lata (też we Włocławku). Od wieku 24 do 27 lat zdobywał w mocnych zespołach Rosy i Stelmetu około 13-14 punktów na mecz, a w poprzednim sezonie w Anwilu (też czołówka) 9,7 pkt. na spotkanie. Indywidualnie zdobywał nagrody jako obrońca roku.

 

 

W obu przypadkach nie bez znaczenia była dla transferu zagranicę gra w europejskich pucharach (lub lidze regionalnej VTB). Szukamy więc takich właśnie zawodników, którzy w podobnym wieku mają lub mieli podobne osiągnięcia i rokują. Kto to mógłby być?

 

Oto trzynastka koszykarzy, w kolejności, którzy moim zdaniem mogą być następnymi „Zyziami” i „Sokołami”. Od pewniaków po graczy w kategorii „szanse są małe, ale są”.

  1. Marcel Ponitka (Zastal Enea BC Zielona Góra)

Dla mnie najmocniejszy kandydat! Ma dopiero 23 lata, a za sobą już sporo grania w rotacji zespołów na wysokim poziomie (w Gdyni brązowy medal, w Zielonej Górze – złoty). Obecnie w Zastalu zdobywa średnio 9,7 punktu na mecz, ma aż 5,1 asysty na mecz (grając na ogół obok rozgrywającego), a przecież jego mocną stroną jest przede wszystkim obrona, w której w tym sezonie jest prawdziwym terrorystą (2,6 przechwytu na mecz). Tacy zawodnicy też są poszukiwani, ale na pewno Ponitka musi poprawić rzucanie za trzy punkty. Obstawiam, że wyjedzie grać za granicę wcześniej niż Zyskowski i Sokołowski, potencjał na tytuły MVP w Polsce też w nim widzę.

  1. Łukasz Kolenda (Trefl Sopot)

Rozgrywający z Ełku gra w ekstraklasie już piąty sezon, choć ma dopiero 21 lat i oczekiwania wobec niego są większe niż wobec przeciętnego 21-latka. Po słabszym poprzednim sezonie (8,2 pkt.) wrócił do grania na poziomie powyżej 10 punktów na mecz (można porównać z osiągnięciami w podobnym wieku Zyskowskiego i Sokołowskiego wyżej), a obecna średnia 11,6 pkt. idzie w parze ze znacznie poprawionymi skutecznościami rzutów oraz faktem, że Trefl Sopot gra po raz pierwszy w karierze Kolendy w czołówce. Pierwszy w życiu play-off na pewno by pomógł. Kolenda w ciągu roku-dwóch będzie kandydatem do gry w zespołach grających o mistrzostwo w Polsce lub zagranicznych. To nie ulega moim zdaniem wątpliwościom. Ten sezon jednak też jest na tej drodze bardzo ważny.

  1. Dominik Olejniczak (Trefl Sopot)

Dopiero w wieku 24 lat w tym sezonie debiutuje w Energa Basket Lidze, ale postawił wcześniej na budowanie kariery w akademickiej lidze w USA. Przeciętne statystyki z całkiem niezłej ostatniej szkoły (trzeciej w pięciu latach za oceanem) nie pozwoliły na zdobycie miejsca w lepszej europejskiej lidze od razu, ale nie jest to wykluczone już w kolejnym sezonie. Mocni fizycznie gracze o wzroście 213 cm są poszukiwani! Olejniczak jest chwalony za pracę, gra w tym sezonie bardzo dobrze (11,5 pkt. na mecz), a wydaje się, że ta średnia może rosnąć. Ten środkowy jest też w dużej mierze sprawcą dobrych wyników sopocian. Nawet jeśli nie przejdzie przez czołowe polskie kluby, ma wielką szansę na wyjazd już w 2021.

  1. Adrian Bogucki (Anwil Włocławek)

Mierzący 215 cm środkowy ma doskonałą pozycję startową (wzrost!) i moim zdaniem buduje swoją karierę harmonijnie. W poprzednim sezonie był świetny w słabszym klubie (10,9 pkt. w HydroTrucku mając 21 lat) i wyprzedził Zyskowskiego i Sokołowskiego z taką średnią. W tym sezonie uczy się grania w znacznie lepszym towarzystwie, a w Anwilu średnie 4,3 pkt. i 4,5 zbiórki oraz 56 procent skuteczności z gry są dobrym punktem startowym. Dla Boguckiego najważniejszy będzie przyszły sezon, a dokładnie to, jak będzie wyglądał po „szkole” jaką przechodzi obecnie. Bez względu na to, gdzie zagra. W dwa lub trzy lata ma szansę być zawodnikiem lepszej ligi niż polska.

  1. Michał Kolenda (Trefl Sopot)

Starszy o dwa lata brak Łukasza jest już szósty sezon w ekstraklasie. Co prawda najlepszą średnią (9,0) ma teraz – mając 23 lata i także nie grał nigdy w play-off, ale potencjał do grania na poziomie Zyskowskiego i Sokołowskiego na pewno jest. Zwłaszcza, że Kolenda ma zbudowane już teraz dwie rzeczy, ważne jako podstawa do rozwoju młodego zawodnika obwodowego: obronę oraz rzucanie za trzy punkty (niesłychane 62 procent przy 13 trafieniach w tym sezonie). Jeśli do tego dołoży kolejne rzeczy, ścieżka prowadząca przez najlepsze polskie kluby (już pytał o niego Zastal) do wyjazdu za granicę jest otwarta.

  1. Aleksander Dziewa (Śląsk Wrocław)

Wychowanek MKS MOS Konin jest we Wrocławiu od kilku lat, ale debiutował w ekstraklasie dopiero po awansie Śląska rok temu, mając 22 lata. Pod tym względem był może nieco spóźniony, ale osiągnięcia na boisku w siódmym zespole ligi miał w podobnym wieku zbliżone do Zyskowskiego i Sokołowskiego (9,6 pkt. na mecz). W tym sezonie jest nawet lepiej (11,2 pkt.), mimo kłopotów tego środkowego (lub silnego skrzydłowego) z koronawirusem. Chwalony za pracowitość Dziewa musi dołożyć jeszcze trochę dodatkowych umiejętności do arsenału i zrobić krok w stronę czołówki tabeli (może ze Śląskiem, a może nie), ale bez wątpienia w ciągu 4-5 lat stać go na powtórzenie osiągnięć „Zyzia” i „Sokoła”.

  1. Przemysław Żołnierewicz (Asseco Arka Gdynia)

Porównania tego skrzydłowego z Gdyni z Michałem Sokołowskim są bardzo uzasadnione. Ma obecnie 25 lat i po powrocie do Gdyni zdobywa średnio 16,6 pkt. na mecz, co jest trzecim wynikiem w lidze wśród Polaków, po weteranach z Torunia (Damian Kulig, Aaron Cel). Żołnierewicz gra w swoim unikalnym stylu, obejmującym zwłaszcza bardzo szybką grę w jednoosobowym kontrataku. Poprawia też rzuty za trzy punkty (obecnie 36 procent przy 9 trafieniach w sezonie), a to będzie kluczowe. Szkoda, że dwa sezony, kiedy Asseco grało o medale, przeczekał w Stali Ostrów, która akurat też o medale w tym czasie przestała grać. Ciekaw jestem kolejnego kroku w karierze, jeśli ma coś wyjść z gry w Europie, to nie może nim być dreptanie w miejscu w Gdyni.

  1. Kacper Borowski (Pszczółka Start Lublin)

Czemu nie? Ten silny skrzydłowy ma 26 lat i w poprzednim sezonie utrzymał średnią (9,2) mimo że grał w znacznie lepszym Starcie Lublin niż poprzednio. W tym sezonie jest jeszcze lepszy (11,7 pkt.) i jeśli zdoła pokazać się w europejskich pucharach to ma sporą szansę na zainteresowanie spoza Energa Basket Ligi. Jeśli uda się mniej faulować (czytaj: lepiej bronić) to statystyki też pójdą w górę.

  1. Jakub Karolak (Legia Warszawa)

Ma już 27 lat i w tym wieku we Włocławku zdobywał w poprzednim sezonie tylko 7,2 pkt. na mecz, ale jeśli w obecnych rozgrywkach poprawi średnią (obecnie ma 13,4), kto wie czy nie zgłoszą się kluby z zagranicy. Tym bardziej, że ma wyrazistą jedną doskonałą umiejętność (rzut z dystansu), a Legia może być w czołówce w tym sezonie. Żeby jednak tego typu wyjazd stał się realny, musiałby zmienić klub na grający w europejskich pucharach.

  1. Jakub Nizioł (Enea Astoria Bydgoszcz)

Ten skrzydłowy mogący grać na kilku pozycjach (od 2 do 4) na razie gra w zespołach z końca tabeli i ma już 24 lata, ale rozpęd rozwoju jest dość duży po powrocie ze studiów z USA i opóźniony debiut w Energa Basket Lidze (rok temu). W tym sezonie zdobywa średnio w Bydgoszczy 13,0 pkt. (rzucając za trzy z 47-procentową skutecznością) i ma 6,4 zbiórki na mecz, więc staje się – przy utrzymaniu poziomu gry – kandydatem do lepszych klubów. Podobieństwo charakterystyki do Jarosława Zyskowskiego jest nie tylko na boisku – obaj są synami wieloletnich ligowych koszykarzy i wychowankami Śląska Wrocław. Jest późno, ale nie za późno na dobrą, międzynarodową karierę.

  1. Daniel Gołębiowski (GTK Gliwice)

Może to być zaskoczenie, ale kiedy oglądam grę 22-letniego niskiego skrzydłowego lub rzucającego ze Szczecina, zawsze mnie czymś zaskakuje. Wydaje się, że sporo zyskał na przeprowadzce do Gliwic, bo gra wśród lepszych zawodników niż w ostatnich trzech sezonach w Starogardzie Gdańskim, a statystyki ma podobne (obecnie 10,6 pkt. na mecz). Jeśli to utrzyma, a GTK będzie grało w pierwszej ósemce ligi, to rozpęd kariery będzie na poziomie Zyskowskiego i Sokołowskiego. Trzeba na pewno sporo pracy nad indywidualnymi umiejętnościami i podejściem do koszykówki, ale nie można wykluczyć, że Gołębiowski idzie dobrą ścieżką.

  1. Dominik Wilczek (King Szczecin)

Już trzeci rok ten 21-letni wychowanek Śląska Wrocław spędza w Szczecinie i jego obecność w tym rankingu może trochę dziwić (w końcu tylko 6,6 pkt. na mecz w tym sezonie), ale jest coś w tym rzucającym co nie pozwala go wykluczyć z grona przyszłych gwiazd ligi i kandydatów do wyjazdu. Dużo koszykarskiej bezczelności do rzutów i skuteczność z dystansu, choć gra na innej pozycji, przypominają Zyskowskiego. Jeśli Wilczek rozwinie grę po kozłowaniu, dobrze wykorzysta szanse, które pojawiają się w Szczecinie i dobrze wybierze miejsca do gry w następnych sezonach, nie jest wykluczony przełom za pięć czy sześć lat. Jest wciąż bardzo młody.

  1. Jakub Garbacz (BM Slam Stal Ostrów Wlkp.)

Długo zastanawiałem się, czy go umieszczać w tym towarzystwie, ale jednak jako piąty polski strzelec ligi (po Kuligu, Celu, Żołnierewiczu i Karolu Gruszeckim) chyba nie może być pominięty. Garbacz ma 26 lat, znakomity rzut za trzy punkty (w tym sezonie 47 procent) i jeśli utrzyma tę formę, a Stal Ostrów zagra na poziomie czołowej czwórki ligi (niewykluczone, ale trudno wyobrażalne obecnie), to średnia około 15 punktów (obecnie 14,4) może popchnąć jego karierę do przodu. Szanse na wyjazd są małe, ale nie wykluczajmy.

 

Co dalej w Energa Basket Lidze?

 

Transmisje z 9. kolejki:

 

piątek 16 października, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Polpharma Starogard Gdański – Legia Warszawa

sobota 17 października, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Enea Astoria Bydgoszcz – Trefl Sopot

niedziela 18 października, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Polski Cukier Toruń – Anwil Włocławek

 

Pozostałe rozgrywane mecze:

 

niedziela 18 października, godz. 15.30: Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp. – GTK Gliwice

niedziela 18 października, godz. 19.30: Pszczółka Start Lublin – King Szczecin

Adam Romański, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze