Marcin Tybura: Jak mocno bije Rothwell? Nie zachwiał mną ani razu

Sporty walki
Marcin Tybura: Jak mocno bije Rothwell? Nie zachwiał mną ani razu
fot. Polsat Sport

Na gali UFC Fight Night 179 Marcin Tybura pokonał Bena Rothwella przez jednogłośną decyzję sędziów. - Przygotowując się do walki, pracowaliśmy nad tym, żebym trzymał ręce wysoko, miał równowagę i balans. Po pierwsze po to, by uniknąć jego ciosów jak najwięcej, po drugie by te, które trafi zamortyzować. To zaowocowało - stwierdził fighter.

W nocy z soboty na niedzielę Tybura (MMA 20-6-0) wygrał z Amerykaninem (MMA 38-13-0), a już myśli o powrocie do treningów. - Mimo tej rekordowej liczby ciosów, jaka padła na Fight Island, czuję się bardzo dobrze. Doszedłem do siebie i nie mam żadnych uszczerbków na zdrowiu. Myślę, że niedługo mogę wrócić do treningów - powiedział Polak.

 

Pojedynek lepiej rozpoczął Rothwell. Jednak wraz z rozwojem walki Tybura urozmaicił arsenał ataków, kontrolował i ostatecznie wygrał. - Ben niczym mnie nie zaskoczył, na wszystko byłem przygotowany. Wiem, że pierwsza runda wyglądała dość ciężko, ale liczyłem się z tym. Taki był też plan, że pierwsze minuty mogą być do przegrania. Najważniejsze było to, żeby przeczekać i uwierzyć w dalszą część pojedynku, bo wiedziałem, że cardio będzie po mojej stronie - zaznaczył fighter.

 

Zobacz także: UFC Fight Night: Trzecie z rzędu zwycięstwo Marcina Tybury! Wygrał jednogłośną decyzją

 

Jak mocno bije Rothwell? - Nie zachwiał mną ani razu. Pomimo faktu, że trafiał, nie poczułem żadnego ciosu, po którym poczułbym się zagrożony. Przygotowując się do walki, pracowaliśmy nad tym, żebym trzymał ręce wysoko, miał równowagę i balans. Po pierwsze po to, by uniknąć jego ciosów jak najwięcej, po drugie by te, które trafi zamortyzować. To zaowocowało i dzięki temu mogę powiedzieć, że żadne uderzenie nie było bardzo mocne - powiedział.

 

Po walce zawodnik stwierdził, że liczy na szybki powrót do oktagonu i starcie z kimś z pierwszej dziesiątki rankingu wagi ciężkiej. - Nie chcę strzelać nazwisk. Wcześniej liczyłem na rewanż z Derrickiem Lewisem. Jego nazwisko jest medialne i przegrana z nim w 2018 roku boli mnie najbardziej ze wszystkich, które miałem. Teraz tak naprawdę jestem w stanie zaakceptować każdego, kto jest nade mną w rankingu - stwierdził Tybura.

 

Całość rozmowy w załączonym materiale wideo.

NP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze