W otoczeniu pleksi i folii. Tak komentuje się mecze w pandemii

Piłka nożna
W otoczeniu pleksi i folii. Tak komentuje się mecze w pandemii
fot. PAP
UEFA ze względu na pandemię ogranicza do granic możliwości liczbę osób z obsługi telewizyjnej.

Wiele osób pyta mnie za pośrednictwem mediów społecznościowych dlaczego mecz Bayernu z Atletico komentowałem sam. Pojedynczo, bez wsparcia eksperta. Sprawa jest prosta. Tak jak w przypadku turnieju Final 8 w Lizbonie, UEFA ze względu na pandemię ogranicza do granic możliwości liczbę osób z obsługi telewizyjnej. Stąd też zgoda na tylko jedną osobę na stanowisku. I tak pewnie będzie do końca. Oby tylko roku, a nie całych rozgrywek.

Rzut oka na fotografię i widać, w jakim akwarium komentujemy mecze Champions League. Otoczeni pleksi, aby zabezpieczyć całe otoczenie. Odległość od drugiego stanowiska minimum dwa metry. Folią oklejone są nie tylko mikrofony do przedmeczowych łączeń i wywiadów ale i … monitory. Dostanie się na stadion to wypisywanie kolejnych medycznych dokumentów, badania temperatury i poruszanie się po ściśle wyznaczonych korytarzach i przejściach. Maseczki obowiązkowe. Nagranie do serwisu sportowego w Polsacie oczywiście z zakryciem ust i nosa. Jedyny wyjątek to wejście do naszego studia przed spotkaniem na Allianz Arenie. Wyjątek potwierdzający regułę. Do rozmowy z Przemysławem Iwańczykiem mogę zdjąć maskę.

 

 

Stolica Bawarii jest wyludniona, ulice jak na to miejsce stosunkowo puste, podobnie jak lotnisko. Tam też medyczne służby sprawdzają skąd przyleciałeś i czy zanim opuścisz budynek nie musisz się udać na testy na Covid-19. W trudnej sytuacji są taksówkarze. Każdy przy dotarciu do celu daje swoją prywatną wizytówkę z prośbą o telefon przy następnej potrzebie transportu. Cena z lotniska wynosi 70 euro. Lepiej mieć taki zarobek niż go nie mieć. Tym bardziej, że lotów jest jak na lekarstwo. Kostas, Grek, który odwoził mnie na stadion też cierpi.

 

ZOBACZ TAKŻE: Liga Mistrzów: Koncertowa gra Bayernu Monachium. Gładka wygrana z Atletico Madryt

 

- Gdy na stadion wpuszczani byli kibice, ruch był „w te i we wte" - opowiadał. - Przecież nie każdy udawał się na mecz samochodem czy kolejką, co zawsze jest jakimś utrudnieniem. Poza tym odbywały się tu też inne komercyjne imprezy chociażby koncerty. Można było kilkoma kursami w ciągu kilku godzin zarobić dobre pieniądze. Dziś jesteśmy tej możliwości pozbawieni. Zadzwoń jak będziesz chciał wracać - to słyszę za każdym „taksówkowym” podejściem. Do kogo jednak zadzwonić, skoro do wyboru mam kilka wizytówek?

Bożydar Iwanow, PN, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze