K2 zdobyte. WADA nie będzie ścigać Nepalczyków za doping

Zimowe
K2 zdobyte. WADA nie będzie ścigać Nepalczyków za doping
Fot. PAP
Cześć wszystkim ze szczytu K2, po raz pierwszy zimą!" - napisał Chhang Dawa Sherpa na swoim Instagramie, umieszczając to zdjęcie ze szczytu

Pierwsze zimowe wejście na K2 stało się faktem. 10 Nepalczyków stanęło na szczycie. Większość gratuluje. Wątpliwości ma Adam Bielecki. Nasz himalaista pisze na Twitterze, że to było wejście z tlenem, czyli: na dopingu. Michał Rynkowski, szef polskiej agencji antydopingowej odpowiada, że tlenu nie ma na liście zabronionych środków.

WADA nie będzie ścigać za doping Nepalczyków, którzy weszli na szczyt K2 z użyciem tlenu. Choć o dopingu mówi otwarcie Adam Bielecki. Michał Rynkowski z POLADA ma jednak odmienne zdanie. Choć pytanie o to, czy tlen może być dopingiem, brzmi śmiesznie, to właśnie takie zadaliśmy Rynkowskiemu. – Wstępnie nie podpada to pod listę substancji i metod zabronionych. Może to wynikać z wewnętrznych przepisów alpinistycznych – napisał nam szef polskiej agencji antydopingowej, prosząc o chwilę, by móc wszystko dokładnie sprawdzić.

 

Zaliczyli wejście bez dopingu

 

Ostateczna odpowiedź, jaka do nas dotarła, brzmiała: - Nie jest to doping w rozumieniu przepisów WADA. Nie wiem, jak to regulują przepisy alpinistyczne, ale najpewniej obie opcje wejście: z tlenem i bez są traktowane jako zaliczone – stwierdza szef polskiej antydopinówki.

 

Próbowaliśmy zdobyć wypowiedź odnośnie oskarżeń o doping od kogoś z Polskego Związku Himalaizmu, ale nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. W tym czasie Bielecki nadal bronił swoich racji w mediach społecznościowych, utrzymując, że to co uznamy za granicę dopuszczalnej pomocy, zawsze będzie arbitralne. Dla niego przekroczeniem tej granicy będzie wykorzystanie tlenu, a dla kogoś innego EPO (dodajmy, że normalnie dopingową wpadkę można zaliczyć, jedząc mięso z dzika czy bułkę z makiem). Polak z jednej strony gratulował Nepalczykom, z drugiej pisał: wiadomo, że z tlenem się da, co można wprost odebrać, jako pomniejszanie zasług dziesiątki z K2.

 

ZOBACZ TAKŻE: Jakie pretensje ma Bielecki

 

Zresztą Bielecki nie pozostawił złudzeń nawet w przypadku jednego z członków wyprawy, który miał wejść bez tlenu. Stwierdził on, że to nieważne, bo tlen był pod ręką i w każdej chwili można było po niego sięgnąć. Kategoryczne sądy Bieleckiego można chyba jednak potraktować jako żal, że to nie jemu się udało, choć też próbował wejść na K2 zimą.

 

Butla daje tysiąc metrów

 

Inni polscy himalaiści nie mają zresztą takiego problemu z Nepalczykami jak on. Ryszard Gajewski w rozmowie z Onetem mówi wprost: Czy on wejdzie z tlenem, czy bez to nie ma znaczenia, bo liczy się wejście. Jak ktoś wejdzie bez tlenu, to też będzie sukces. Tak samo było za moich czasów. Zdarzały się wejścia na tlenie, ale nie było to traktowane jako super wynik. Część mówiła, że nie używała tlenu, ale niosło, a to jest to samo, bo w razie czegoś można się podłączyć.

 

Podróżniczka i himalaista Monika Witkowska pisze na swojej stronie o użyciu tlenu tak: - Szacun dla tych, którym udaje się wejść bez dotlenienia. Na najwyższą górę świata Mount Everest bez tlenu z Polaków wszedł tylko Marcin Miotk. Pozostali, w tym takie sławy jak Wanda Rutkiewicz, Krzysztof Wielicki, Leszek Cichy czy Anna Czerwińska z butli korzystali. Użycia tlenu nie należy jednak przeceniać. Korzystanie z niego nie daje nam takiej kondycji, jaką byśmy mieli na poziomie morza. Zdaniem ś.p. Atrura Hajzera butla „obniża” o jakieś dwa tysiące metrów. Według danych podawanych przez Amerykanów o tysiąc. To by znaczyło, że stając na szczycie Everestu z butlą czujemy się jak na wysokości 7850 bez butli. 

 

Także Krzysztof Wielicki, dyrektor ostatniej nieudanej zimowej wyprawy Polaków na K2 zdaje się bagatelizować zarzuty Bieleckiego. Stwierdził on, że jeśli ktoś mówi o niesportowym wejściu, to ma szansę na poprawienie stylu i wejście na szczyt bez tlenu. Wielicki podkreśla jednak przede wszystkim ducha zespołowości Nepalczyków. Dla niego jest to ważniejsze niż dyskusja o tlenie, bo przecież jego wyprawa nie udała się  z powodu rozbicia grupy przez Denisa Urubko, który zdecydował się na samotne zdobywanie K2.

 

Teraz tylko wejście bez rękawiczek lub w japonkach

 

Tak na marginesie, to Wielicki jest tą osobą, która zapoczątkowała zimowe wejścia na ośmiotysięczniki. Nikt jednak, aż do teraz, nie rozwodził się nad tym, czy wejścia dokonano z tlenem czy bez. To, że Reinhold Messner w sierpniu 1980 roku zdobył najwyższą górę świata Mount Everest i nie korzystał z butli z tlenem, jest docenianie w wąskim gronie specjalistów. Dla ogółu Messner zasłynął z tego, że jako pierwszy zdobył wszystkie ośmiotysięczniki.

 

Cała ta dyskusja o tlenie i dopingu nie ma o tyle sensu, że przecież przy ostatniej wyprawie Polaków nikt nie rozwodził się nad tym, czy ekipa  będzie korzystała z butli. Chodziło o to, żeby wejść pierwszy raz zimą. To się nie udało. Dokonali tego Nepalczycy. Większość polskich himalaistów uważa, że to im się należało. 

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze