Alan Łyszczarczyk nie rezygnuje z marzenia o grze w lidze NHL!

Zimowe
Alan Łyszczarczyk nie rezygnuje z marzenia o grze w lidze NHL!
fot. PAP
Alan Łyszczarczyk podczas spotkania reprezentacji Polski w 2018 roku

- Wiadomo, że moim marzeniem jest trafić do ligi AHL, która jest bezpośrednim zapleczem NHL. W zeszłym sezonie ta sztuka mi się nie udała, choć przed rozpoczęciem rozgrywek byłem na dwutygodniowym obozie Chicago Wolves. Mam nadzieję, że w obecnym sezonie ten cel uda mi się zrealizować i swoimi dobrymi występami w barwach Orlando zapracuję sobie na angaż do ligi AHL - mówi w rozmowie z Polsatsport.pl nowy napastnik Orlando Solar Bears i reprezentacji Polski w hokeju na lodzie, Alan Łyszczarczyk.

Grzegorz Michalewski: Niespodziewanie na początku stycznia opuściłeś Podhale Nowy Targ i wyjechałeś do Stanów Zjednoczonych, gdzie podpisałeś kontrakt z zespołem Orlando Solar Bears, który gra w lidze ECHL.

 

Alan Łyszczarczyk: To było bodajże pierwszego czy drugiego stycznia gdy zadzwonił do mnie mój agent z pytaniem czy jestem zainteresowany powrotem do East Coast Hockey League. Czasu do namysłu praktycznie nie miałem, bo bilet na samolot miałem już zarezerwowany przez niego na drugi dzień. Szybko się spakowałem, wcześniej informując władze Podhala o moim wyjeździe i następnego dnia poleciałem do USA.

 

Rozumiem, że ze strony władz Podhala nie miałeś żadnych problemów ze zmianą barw klubowych?

 

Żadnych. Podpisując kontrakt w Nowym Targu miałem klauzulę, że w każdej chwili mogę odejść do klubu zagranicznego. Od początku grałem w otwarte karty i byłem fair wobec wszystkich. Moja decyzja była zaskoczeniem dla wszystkich, włącznie ze mną, bo podjąłem ją z dnia na dzień, ale każdy zdawał sobie sprawę, że do niej mogło dojść w każdej chwili. I taka chwila nastąpiła właśnie na początku stycznia.

 

Wróciłeś zatem do rozgrywek, w których zadebiutowałeś w poprzednim sezonie. Wówczas byłeś zawodnikiem Fort Wayne Komets, zespołu „farmerskiego” grającej w lidze NHL drużyny Golden Vegad Knights. W obecnym sezonie ligi ECHL związałeś się kontraktem z Orland Solar Bears. Trochę to trwało, ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze.

 

Wiadomo, że poprzedni sezon, nie tylko w East Coast Hockey League, ale praktycznie na całym świecie musiał zakończyć sie wcześniej niż planowano ze wględu na koronawirusa. Po zakończeniu sezonu prawa do mnie za oceanem nabył inny zespół z tej ligi - Idaho Stealheads, będący farmą Dallas Stars (NHL) i Texas Stars (AHL). Niestety, ze względu na pandemię koronawirusa ta drużyna ostatecznie nie przystąpiła w tym sezonie do rozgrywek w lidze ECHL. Dwadzieścia cztery godziny po ogłoszeniu tej decyzji zostałem wolnym zawodnikiem.

 

Wydawało się, że obecny sezon spędzisz w Litvinowie. Zawodnikiem tej drużyny jest Paweł Zygmunt. Niestety, ostatecznie nie zdecydowałeś się na grę w czeskiej Extralidze. Dlaczego?

 

Interesowała mnie jedynie gra w pierwszym zespole Litvinova. Nie byłem tez zadowolony z roli jaką miałbym pełnić w zespole. Ta była inna od tej którą miałem wcześniej. Nie chciałem grać w trzeciej czy czwartej piątce. Wiadomo, że wtedy na lodzie spędzałbym dużo mniej czasu niż tego oczekiwałem. Zresztą w klubie powiedziano mi, że gdybym grał mało, to miałbym też występować w ich drugoligowym zespole farmerskim. Takiego rozwiązania nie brałem w ogóle pod uwagę.

 

Dlaczego?

 

Jestem w takim wieku, że chcę się ciągle rozwijać. Aby tak było potrzebuję regularnie grać i dużo czasu spędzać na lodzie. Wprawdzie liga czeska jest zdecydowanie mocniejsza od polskiej, to jednak zdecydowałem się na grę w Podhalu, którego jestem wychowankiem.

 

W barwach „Szarotek” zagrałeś w 23 meczach Polskiej Hokej Ligi. Strzeliłeś w nich 10 goli i zanotowałeś 10 asyst. Teraz z perspektywy czasu nie żałujesz, że nie zostałeś w Czechach? Tam miałbyś wyższy poziom sportowy i możliwość lepszego przygotowania się do gry za oceanem.

 

W Podhalu trenowałem pod okiem trenera Andrieja Gusova, który lubi „dokręcić” śrubę, więc przygotowany jestem naprawdę bardzo solidnie. Dlatego decyzja aby grać w Podhalu była podjęta przeze mnie świadomie i w żadnym wypadku nie był to dla mnie czas stracony.

 

Liga ECHL zmieniła się bardzo w porównaniu do poprzedniego sezonu?

 

Teraz do rozgrywek przystąpiło tylko czternaście klubów, zamiast dwudziestu czterech jak to było w latach ubiegłych. Dziesięć zespołów wycofało się z gry w tych rozgrywkach przez pandemię. Do tego wiadomo, że trzy kluby z ligi AHL nie przystąpi do rozgrywek w rozpoczynającym się niebawem sezonie. Łatwo policzyć, że brak tych drużyn w tych ligach sprawi, że mniej zawodników będzie miało możliwość gry w tym sezonie w ECHL. Kilku graczy jeszcze „spadnie” z AHL, więc konkurencja o miejsce w danej drużynie jest w tym sezonie naprawdę bardzo duża. Do tego bardzo wielu hokeistów z USA czy Kanady nie zdecydowało się na grę w Europie w tym sezonie, tylko zostali za oceanem, więc wielu z nich trafiło albo trafi do tej już i tak „okrojonej” ligi ECHL. Nie zmieni się liczba spotkań w sezonie zasadniczym. Każdy zespół rozegra po 72 mecze. Wiadomo jednak, że - względu na pandemię koronawirusa - każdy zespół większość swoich meczów rozegra z drużynami ze swojej dywizji. Z wiadomych względów władze ligi chcą ograniczyć do minimum dalekie podróże wszystkich zespołów. 

 

Jakie cele stawiasz przed sobą jeśli chodzi o ten sezon w barwach Orlando Solar Bears?

 

Wiadomo, że moim marzeniem jest trafić do ligi AHL, która jest bezpośrednim zapleczem NHL. W zeszłym sezonie ta sztuka mi się nie udała, choć przed rozpoczęciem tamtych rozgrywek byłem na dwutygodniowym obozie grającej w tej lidze drużynie Chicago Wolves. Mam nadzieję, że w obecnym sezonie ten cel uda mi się zrealizować i swoimi dobrymi występami w barwach Orlando Solar Bears zapracuję sobie na angaż do ligi AHL.

 

Czego zabrakło abyś w zeszłym sezonie zdebiutował w ekipie „Wilków”?

 

Przede wszystkim szczęścia. Wiadomo, że priorytetem będzie bardzo moja gra. Ale również do tego należy doliczyć taki czynnik jak choćby kontuzje czy zawieszenia zawodników w obu wyższych ligach, czyli w AHL i NHL. Takie sytuacje sprawiają, że mógłbym trafić na zaplecze NHL. W zeszłym sezonie farmą Vegas Golden Knights był zespół Chicago Wolves i niestety nie udało mi się ostatecznie zagrać w tych rozgrywkach. Moja obecna drużyna Orlando Solar Bears jest filią Tampa Bay Lightning oraz grającej w lidze AHL drużyny Syracuse Crunch. I teraz robię wszystko, aby w tym sezonie móc zagrać w jej barwach.

 

Zespół Syracuse Crunch jest dla Ciebie jedyną opcją, aby zagrać w lidze AHL?

 

W tym sezonie mam podpisany kontrakt z Orland Solar Bears, więc takim naturalnym kierunkiem dla mnie są występy w Syracuse, bo jesteśmy ich farmą. Z drugiej jednak strony w każdej chwili mogę podpisać kontrakt z każdym innym zespołem z ligi AHL czy nawet NHL, choć oczywiście zdecydowanie łatwiej będzie mi trafić do tych pierwszych rozgrywek. W grę może wchodzić zmiana barw klubowych lub na przykład czasowe wypożyczenie, po którym dany zespół podejmie decyzje co do dalszej mojej przyszłości. Możliwości jest kilka, ale ja na razie skupiam się na jak najlepszej grze dla Orlando, aby zapracować sobie na możliwość gry w jednej z drużyn w lidze AHL.

 

Za Tobą pięć spotkań w barwach Orlando Solar Bears. Obecnie Twój dorobek w lidze ECHL to dwa gole i jedna asysta. Wynik satysfakcjonujący?

 

Zawsze może być lepiej. Wychodzę z założenia, aby w kolejnym spotkaniu stawiać sobie wyższe cele. Zresztą widzę po sobie, że z każdym meczem czuję się pewniej i gram coraz więcej. Dzięki temu moja rola w drużynie jest coraz większa, a ja codziennie ciężko pracuję aby podnosić swoje umiejętności. Wiem, że to prędzej czy później przyniesie wymierny efekt.

 

Miałeś jakieś problemy z aklimatyzacją w nowej drużynie?

 

Nie, a poza tym nie było nawet na to czasu. Poza tym było mi dużo łatwiej, gdyż znam doskonale trenera Drake’a Berehovsky’ego, z którym przez 1,5 roku pracowałem w Sudbury Wolves w lidze OHL. Zresztą tuż przed przylotem do Stanów Zjednoczonych rozmawiałem z nim telefonicznie i doskonale wiem czego ode mnie oczekuje.

 

Zmieniłeś nie tylko ligę, ale również i klimat. I to dosłownie, bo mroźny Nowy Targ zamieniłeś na ciepłą Florydę.

 

Faktycznie pod tym względem zmiany są bardzo duże. Jest naprawdę bardzo ciepło, bo termometr w tym momencie wskazuje 25 stopni powyżej zera. Do legendarnej plaży „Daytona Beach” mam tylko 30 minut jazdy samochodem, więc pod tym względem nie mogłem trafić lepiej.

 

Wszelkie sprawy socjalne zdążyłeś już załatwić?

 

Nie było takiej potrzeby, bo po przylocie czekało już na mnie gotowe mieszkanie czy nawet służbowy samochód. Praktycznie wszyscy zawodnicy mają swoje mieszkania w jednym dużym zamkniętym osiedlu. Mamy tutaj basen, jacuzzi czy saunę, więc warunki są tutaj rewelacyjne. Mieszkamy blisko siebie, więc gdy mamy trochę wolnego to po prostu spotykamy się na basenie, gdzie można odpocząć.

 

Trenujecie w tej samej hali w której rozgrywacie mecze?

 

Nie. Mieszkamy bardzo blisko naszego ośrodka treningowego. Nasze mecze rozgrywamy w hali, która moze pomieścić ponad siedemnaście tysięcy widzów. Na tym samym obiekcie grają również koszykarze Orlando Magic. Zresztą do naszej hali meczowej także nie mamy daleko.

 

Czy ze względu na pandemię koronawirusa musicie grać przy pustych trybunach jak to ma miejsce choćby w Polsce?

 

Na naszych meczach na szczęście mogą być kibice, ale w ograniczonej liczbie i siedzą na wszystkich sektorach w dużych odstępach. Przynajmniej w jakimś stopniu możemy poczuć taką prawdziwą atmosferę meczu.

 

Jakie obostrzenia związane z pandemią w tym sezonie wprowadziły władze ligi ECHL?

 

Przede wszystkim mamy robione testy przynajmniej dwa razy w tygodniu. Na Arenie czy w naszym ośrodku treningowym chodzimy w maseczkach. Do tego oczywiście na każdym kroku dezynfekujemy ręce.

 

Życie codziennie w Orlando w dobie koronawirusa rózni się znacząco od tego w Polsce?

 

Obowiązek noszenia maseczek jest w sklepach czy różnego rodzaju instytucjach. Na świeżym powietrzu już takiego obowiązku nie ma, ale i tak większość ludzi chodzi w maseczkach. Tutaj wszystkie sklepy, galerie czy restauracje są normalnie otwarte. Dla mnie to duży komfort i głowa inaczej funkcjonuje.

 

-----------------------------------------

 

Alan Łyszczarczyk ma 22 lata. W dorosłym hokeju zadebiutował w zeszłym sezonie występując w zespole Fort Wayne Komets. W barwach ekipy „Komet”, która jest farmą zespołu Vegas Golden Knights, występującego w lidze NHL), wystąpił w 57 meczach, w których strzelił 19 goli i zanotował 27 kluczowych podań. Ze względu na pandemię koronawirusa nie udało się jednak rozegrać pełnego sezonu.

 

Liga ECHL jest za oceanem trzecim poziomem rozgrywkowym (po NHL i AHL). Występy Łyszczarczyka w barwach „Komet” w zeszłym sezonie były pierwszą grą Polaka w tych rozgrywkach od ponad 15 lat. Ostatnim naszym hokeistą, który grał w East Coast Hockey League był Adam Borzęcki, który w sezonie 2004/05 występował w zespole Reading Royals (wówczas farma drużyny Los Angeles Kings). Wcześniej w sezonie 1998/99 w tej lidze grał również Marcin Ćwikła, który był zawodnikiem drużyny Chesapeake Icebreakers, będącej filią zespołu Tampa Bay Lighting.

 

W ostatnich latach w lidze ECHL w czterech dywizjach występowało 26 klubów. Sezon 2020/21 jest 33 w historii istnienia East Coast Hockey League. Orlando Solar Bears jest klubem filialnym Tampa Bay Lightning występującym w lidze NHL oraz grającym w lidze AHL zespołem Syracuse Crunch, który jest bezpośrednim zapleczem ekipy „Błyskawic”. W obecnym sezonie do rozgrywek ECHL przystąpiło 14 drużyn podzielonych na dwie konferencje: wschodnią i zachodnią. Zespół Polaka w dotychczasowych 12 meczach zdobył 13 punktów co daje mu piąte miejsce „na wschodzie”.

 

Łyszczarczyk to wychowanek Podhala Nowy Targ. Jego ojciec Dariusz także występował w barwach „Szarotek” oraz w JKH Jastrzębie, a także w reprezentacji Polski. Alan Łyszczarczyk w wieku 14 lat przeniósł się do Czech, gdzie wystepował w młodzieżowych zespołach Pirati Chomutow. W 2015 wyjechał do Kanady do jednej z najlepszych juniorskich lig świata, OHL. Przez cztery sezony reprezentował barwy Sudbury Wolves, Owen Sound Attack i Mississauga Steelheads. W sezonie zasadniczym rozegrał 251 meczów strzelając 87 goli i notując 111 asyst. W fazie play-off wystąpił trzykrotnie rozgrywając 21 spotkań podczas których zanotował 19 punktów za 11 goli i 8 asyst.

 

W poprzednim sezonie zadebiutował w lidze ECHL. W barwach Fort Wayne Komets wystąpił w 57 meczach, w których strzelił 19 goli i miał 27 asyst. Obecny sezon rozpoczął w Polskiej Hokej Lidze. W zespole Podhala Nowy Targ zagrał w 23 meczach a jego dorobek punktowy zamknął sie w 10 bramkach i 10 asystach. Grał w reprezentacji Polski do lat 18 i 20. W 2018 i 2019 roku wystąpił również w Mistrzostwach Światach seniorów Dywizji IB zdobywając jedną bramkę i notując cztery asysty.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze