"Przyjadę, ale to głupota". Wojna władz NBA z koszykarzami o Mecz Gwiazd

Koszykówka
"Przyjadę, ale to głupota". Wojna władz NBA z koszykarzami o Mecz Gwiazd
fot. PAP/EPA
LeBron James (z lewej) nie chce wziąć udziału w Meczu Gwiazd NBA.

- Chcieliście to macie, przyjadę bo muszę, ale to głupota - mówi LeBron James. Ten, którego głos w National Basketball Association znaczy najwięcej. Temat: Mecz Gwiazd NBA, który według właścicieli klubów ma się odbyć 7 marca w Atlancie. "Ma się odbyć", ale czy się odbędzie i czy naprawdę zobaczymy w nim gwiazdy koszykówki, to już zupełnie inna sprawa. I jak zwykle, kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę.

Prawie 2,3 miliony fanów basketu już zdążyło zagłosować na LeBrona Jamesa, który jak niemal zawsze jest liderem w klasyfikacji tych, których kibice koszykówki chcą najbardziej zobaczyć na parkiecie w All Star Game. Jednym z najbardziej oglądanych, ale nie mających żadnego znaczenia meczów NBA w sezonie. Mecz Gwiazd, a byłem na czternastu, więc mogę coś na ten temat powiedzieć, nigdy nie był imprezą sportową. Był zawsze imprezą dla sponsorów, rodzajem podziękowania za to, że płacą miliony (lub miliardy), by pokazywać swoje produkty w trakcie sezonu.

 

Nie pamiętam sytuacji, w której tak bardzo koszykarze NBA by Meczu Gwiazd... nie chcieli. Te trzy dni z koszykówką to zawsze były przede wszystkim niezliczone imprezy prywatne największych gwiazd - w najdroższych klubach, najlepszych restauracjach, dla ściśle zaproszonych VIP-ów. A przy okazji grano w koszykówkę bo te 100,000 dolarów w nagrodach, które można było dopisać do konta nie miały większego znaczenia dla milionerów, którzy tyle (albo znacznie więcej)  zarabiają za każdy mecz.

 

ZOBACZ TAKŻE: NBA: LeBron James prześcignął Wilta Chamberlaina

 

W tym roku żadna z tych przyjemności nie byłaby możliwa, bo wiadomo - COVID-19, więc chętnych nie ma. - Mieliśmy tylko 71 dni przerwy, a przede wszystkim powiedziano nam, że nie będzie w tym roku Meczu Gwiazd, że będziemy mieli przyjemny odpoczynek, od 5 do 10 marca. Szansę dla mnie, dla moich kolegów, by przygotować się do głównej część sezonu. Do tego mamy pandemię, ciągle są problemy, a teraz liga chce ściągnąć wszystkich do jednego miasta? Czyli pandemia nie ma teraz żadnego znaczenia. Jak widzicie, nie jestem z tego zadowolony. Przyjadę, jak zostanę wybrany, będę tam ciałem, ale nie duchem, Co zrobić - takie zasady wynegocjowało NBAPA (Stowarzyszenie Koszykarzy NBA), nie mogę z tym nic zrobić, ale to jak cios w policzek - mówi James. 36-letni koszykarz od początku nie był fanem niczego, co w czasie pandemii robiło NBAPA - był też otwartym wrogiem rozpoczynania sezonu 22 grudnia, więc takie słowa LeBrona nie mogą nikogo dziwić.

 

Oczywiście - anonimowo - niektórzy z przedstawicieli władz NBA twierdzą, że jeśli najlepsi koszykarze świata nie przylecą do Atlanty, to pewnie polecą na jakieś egzotyczne wyspy, gdzie o zakażenie będzie znacznie łatwiej niż w zamkniętej dla nich Atlancie. Prawda, ale wtedy to już nie będzie problemem NBA, tylko samego zawodnika.

 

Podobnie jak mocno krytykowane rozpoczęcie sezonu w grudniu 2020 roku, tak Mecz Gwiazd już 7 marca jest ważny dla ligi z jednego - albo jedynego - powodu: pieniądze. Oprócz finałów Konferencji i finałów NBA, nic nie przyciąga większej liczby kibiców przed telewizory. NBA to biznes, a nie organizacja charytatywna, która z przecież z czegoś pensje musi płacić. Czy koszykarze mogą odmówić udziału w Meczu Gwiazd? Mogą, ale wiążą się tym kary i tak naprawdę jest to kłopot, którego żadna ze stron nie potrzebuje. Najpotężniejsza ligi w USA, National Football League, zrezygnowała z tegorocznego Pro Bowl, czegoś na kształt Meczu Gwiazd, ale NFL nie straciło w 2020 roku półtora miliarda dolarów.

Przemek Garczarczyk z Chicago, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze