Premier League: Manchester City nie zwalnia tempa. Pewne zwycięstwo z Tottenhamem

Piłka nożna
Premier League: Manchester City nie zwalnia tempa. Pewne zwycięstwo z Tottenhamem
fot. PAP
Manchester City pokonał Tottenham Hotspur 3:0

Piłkarze Manchesteru City wygrali jedenasty mecz z rzędu w Premier League. W sobotnim spotkaniu 24. kolejki lider gładko pokonał u siebie Tottenham Hotspur 3:0. Dwie bramki zdobył Niemiec Ilkay Guendogan.

Manchester City w ostatnich tygodniach gra rewelacyjnie. Podopieczni trenera Josepa Guardioli nie dość, że wygrali jedenaście minionych ligowych spotkań, to w dodatku stracili w nich tylko dwie bramki. Ostatniej porażki doznali 21 listopada, w wyjazdowym meczu z... Tottenhamem (0:2).


ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego Michał Karbownik trafił do Brighton?

 

Tym razem "Koguty" nie miały wiele do powiedzenia. Najbliżej zdobycia bramki były w pierwszej połowie, kiedy z rzutu wolnego w słupek trafił Harry Kane. Niewiele później, Guendogan został sfaulowany w polu karnym i w 23. minucie "jedenastkę" wykorzystał Rodri.

 

Po przerwie Guendogan nadal był siłą napędową gospodarzy. W 50. minucie wykorzystał podanie Raheema Sterlinga, a w 66. bramkarza Edersona Moraesa. Brazylijczyk dalekim wykopem posłał piłkę prosto do Niemca, a ten zgubił obrońcę i trafił do siatki.

 

Biorąc bowiem pod uwagę wszystkie rozgrywki, Manchester wygrał aż 16 kolejnych spotkań. Czegoś takiego nie dokonał wcześniej żaden ekstraklasowy klub w Anglii.

 

Tottenham jest natomiast w wyraźnym kryzysie. Po listopadowej wygranej z ekipą Guardioli nawet prowadził w zestawieniu, jednak z ostatnich dwunastu ligowych meczów zdołał wygrać zaledwie trzy i spadł na ósme miejsce.

 

W tabeli "The Citizens" mają siedem punktów przewagi nad zajmującym drugie miejsce Leicester City, które w dodatku rozegrało o jeden mecz więcej. Kilka godzin wcześniej "Lisy" pokonały u siebie broniący tytułu Liverpool 3:1.

 

Prowadzenie "The Reds" w 67. minucie dał Mohamed Salah po niesamowitej asyście Roberto Firmino. Wydawało się, że podopieczni trenera Juergena Kloppa kontrolują wydarzenia na boisku, ale w ostatnim kwadransie ich gra kompletnie się posypała.

 

W 78. minucie bezpośrednio z rzutu wolnego wyrównał James Maddison. W 81. natomiast znów kosztowny błąd popełnił bramkarz Liverpoolu Alisson Becker. Brazylijczyk dwukrotnie nie popisał się tydzień temu w przegranym 1:4 mecz z Manchesterem City, a teraz wybiegł przed pole karne, ale zamiast wybić piłkę, zderzył się z kolegą z drużyny Ozanem Kabakiem i do pustej bramki trafił Jamie Vardy. Zwycięstwo Leicester w 85. minucie przypieczętował Harvey Barnes wykańczając kontratak.

 

"Przez około 75 minut graliśmy rewelacyjnie, a ostatecznie przegraliśmy 1:3. To najlepiej pokazuje w jak dziwnej sytuacji się znaleźliśmy. To był mecz, który po prostu powinniśmy byli wygrać" - powiedział na antenie BBC Klopp.

 

Z dziesięciu ostatnich ligowych spotkań jego piłkarze wygrali tylko dwa. W tabeli Liverpool jest czwarty. Do lidera traci 13 punktów i rozegrał o jeden mecz więcej.

 

Trzeci w tabeli Manchester United zagra w niedzielę na wyjeździe z przedostatnim West Bromwich Albion. Tego samego dnia Leeds United Mateusza Klicha na wyjeździe zmierzy się z Arsenalem Londyn, a Southampton Jana Bednarka podejmie Wolverhampton Wanderers. "Święci" mają fatalną serię. Przegrali pięć ostatnich spotkań, w tym 0:9 z Manchesterem United.

 

W poniedziałek, na zakończenie 24. kolejki, West Ham United Łukasza Fabiańskiego podejmie ostatnie w zestawieniu Sheffield United, a Chelsea, także u siebie, zmierzy się z Newcastle United.

MC, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie