Patryk Dobek pokonał Adama Kszczota podczas mistrzostw Polski

Inne
Patryk Dobek pokonał Adama Kszczota podczas mistrzostw Polski
fot. PAP/Paweł Skraba
Patryk Dobek został halowym mistrzem Polski w biegu na 800 m.

Specjalista od biegu na 400 m ppł Patryk Dobek został w niedzielę w Toruniu halowym mistrzem Polski w biegu na 800 m. W pokonanym polu zostawił m.in. multimedalistę światowych imprez Adama Kszczota. Wśród pań na tym dystansie najlepsza była Joanna Jóźwik.

Dobek (MKL Szczecin) zaskoczył w Arenie Toruń wielu specjalistów od lekkiej atletyki. Sygnalizował już w tym sezonie wysoką dyspozycję na nowym dla siebie dystansie. Niewielu mimo to stawiało, że będzie w stanie pokonać "starego lisa" Kszczota (RKS Łódź). Płotkarz wygrał po świetnym finiszu czasem 1.47,12. To jego rekord życiowy.

 

ZOBACZ TAKŻE: Justyna Święty-Ersetic mistrzynią Polski na 400 m

 

- Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Mateusz Borkowski mocno ruszył po 350 metrach i przeszło mi wtedy przez myśl, że możemy za to zapłacić. Tak też było - mówił dziennikarzom Kszczot.

 

Dobek był nieco onieśmielony swoim sukcesem i wcale nie przesądzał, że zostanie już na stałe przy dystansie 800 m.

 

- To pewien eksperyment, którego spróbowaliśmy z trenerem przed tym sezonem. Mam minimum indywidualne na halowe mistrzostwa Europy. Zobaczymy, co uda się tam zwojować, bo zawodnicy z innych krajów biegają bardzo szybko - mówił złoty medalista.

 

Kszczot jest multimedalistą ME. Mimo wszystko to nadal on z trzech polskich ośmiusetmetrowców wydaje się najpoważniejszym kandydatem do podium podczas czempionatu Starego Kontynentu w Toruniu.

 

Jóźwik (AZS AWF Katowice) pokonała na finiszu swoją przyjaciółkę Angelikę Cichocką (SKLA Sopot). Czas zwyciężczyni to 2.02,12.

 

- Cieszę się, że tak luźno to wszystko wygląda. W końcu trening wykonywany z trenerem Ogonowskim przynosi rezultaty. Widać było, że po kontuzji, która zabrała mi dwa lata, musiałam poświęcić trochę więcej, aby wrócić na satysfakcjonujący poziom - podkreśliła Jóźwik.

 

Piąta zawodniczka IO w Rio de Janeiro ma świadomość, że jej tegoroczny rezultat na 800 jest drugim w Europie. Otwarcie deklaruje walkę o medale podczas HME w Toruniu (4-7 marca). Turniejowego biegania się nie boi, bo od środy startowała trzy razy i za każdym razem forma była więcej niż przyzwoita.

 

Złoty medal w pchnięciu kulą zdobył Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała). W niedzielę, aby stanąć na najwyższym stopniu podium, wystarczyło 20,77. Drugi był niespodziewanie Jakub Szyszkowski (AZS AWF Katowice) - 20,45, który wyprzedził Konrada Bukowieckiego (KS AZS UWM Olsztyn).

 

- Ten konkurs był w moim wykonaniu śmieszny. Wynik jest fatalny. Jestem zły, smutny, wściekły - skwitował swoją postawę Bukowiecki. Mistrz Europy z Belgradu z 2017 roku nie może w tym roku odnaleźć formy i nie wypełnił minimum na HME. Bardzo prawdopodobne jednak, że PZLA dołączy go do składu na europejski czempionat.

 

Najlepszy wynik w sezonie - 7,59 - wyrównał mistrz Polski na 60 m ppł Damian Czykier (Podlasie Białystok).

 

- Inne opcji nie widzę, aby nie było wystrzału na mistrzostwach Europy. Wszystko szykujemy pod tę imprezę. Już dwa razy w tym sezonie było tak, że mogłem pobiec naprawdę szybko. We Francji prezentowałem się świetnie, ale sędziowie zabrali mi lepszy wynik. Dziś byłoby jeszcze lepiej, ale popełniłem kilka błędów na pierwszych płotkach. Gdy złożę początek, taki jak podczas Copernicus Cup i końcówkę z dzisiaj - będzie ogień - ocenił Czykier.

 

Złoto w skoku o tycze dla Piotra Liska (OSOT Szczecin), który pokonał poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,60.

 

- Nie wynik był dziś najważniejszy. Nadal sądzę, że moja forma w tym sezonie jest rosnąca. Śledźcie to, co będzie się działo podczas mistrzostw Europy w mojej konkurencji. Emocje są gwarantowane - stwierdził Lisek.

 

W biegu na 3000 m triumfował Michał Rozmys czasem 7.58,78. Wypełnił tym samym minimum na HME na kolejnym - po 1500 m - dystansie.

 

ZOBACZ TAKŻE: Marcin Lewandowski pobił rekord Polski na 1500 m. Świetne wyniki podczas Copernicus Cup

 

Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka Warszawa) poprawił rekord życiowy w siedmioboju. Wynik 6103 to drugi w tym roku wynik na świecie. Rezultat ten jest także drugim w historii siedmioboju w Polsce.

 

- Start oceniam za bardzo udany. W wielu konkurencjach zaprezentowałem swój najwyższy poziom. Wiem jak ciężko pracowaliśmy w okresie przygotowawczym. To oddaje - wskazał Wiesiołek.

 

Kolejny słaby start w skoku wzwyż zanotowała Kamila Lićwinko (Podlasie Białystok). Wygrała, ale wynik 1,82 jest daleki od jej najlepszych osiągnięć.

 

- To mój ostatni sezon halowy. Źle wyglądałam w nim technicznie. Nawet gdyby PZLA pozwoliła mi startować na mistrzostwach Europy, bo nie mam minimum, to jest to bez sensu. Muszę przygotowywać się do igrzysk w Tokio, które będą zwieńczeniem mojej kariery - powiedziała Lićwinko.

 

Wcześniej - na początek sesji wieczornej - piękną walkę o złoty medal MP w biegu na 400 m stoczyły w Toruniu Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice) i niespełna 18-letnia Lesiewicz (AZS AWF Gorzów). Wygrała zdecydowanie bardziej doświadczona multimedalistka mistrzostw Europy. Święty-Ersetic uzyskała 52,02. Wynik Lesiewicz - 52,56 to nowy halowy rekord Polski juniorek. Młoda zawodniczka poprawiła go po raz drugi w tym sezonie.

PZ, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze