Robert Maaskant: Wisła Kraków wciąż jest mi bliska

Piłka nożna
Robert Maaskant: Wisła Kraków wciąż jest mi bliska
fot. Cyfrasport
Robert Maaskant wywalczył z Wisłą Kraków mistrzostwo Polski

- Wisła Kraków wciąż jest mi bliska, mam kontakt z wieloma ludźmi z klubu. Śledziłem to wszystko, co działo się od momentu odejścia Bogusława Cupiała z klubu, wiedziałem o problemach finansowych. Ale wiem, że jest już lepiej - powiedział Robert Maaskant w obszernej rozmowie z Polsatem Sport. Holenderski trener opowiedział o swoich wspomnieniach związanych z klubem, Peterze Hyballi, Jakubie Błaszczykowskim i reprezentacji Polski.

Szymon Rojek: Dzień dobry, miło pana widzieć.

 

Robert Maaskant: (po polsku) Dzień dobry.

 

Rozmawiamy po angielsku czy jednak po polsku?


Nie... Poproszę po angielsku

 

Sporo czasu minęło od kiedy wyjechał pan z Polski. Co u pana słychać, przede wszystkim w kwestiach zawodowych?


Byłem zaangażowany w kilka przedsięwzięć biznesowych w ostatnim czasie. Między innymi byłem właścicielem agencji pracy tymczasowej dla studentów, którą sprzedałem w grudniu. Działam też w organizacji European Football for Development Network znanej również w Polsce z zaangażowania Legii Warszawa. Ale przyznam, że brakuje mi coraz bardziej adrenaliny związanej z zawodowym futbolem, dlatego myślę o powrocie do pracy trenera.


Ma pan pięćdziesiąt lat, to żaden wiek dla trenera, spokojnie może pan planować przyszłość w tym zawodzie...

 

Jestem troszkę po pięćdziesiątce, ale mam mnóstwo energii. Może nie aż tyle, ile Peter Hyballa, ale naprawdę dużo.

 

I w ten sposób przechodzimy do tematu Wisły Kraków. Chciałbym zacząć od teraźniejszości i cofać się do pana czasów. Zacznijmy od Petera Hyballi. Sam pan o nim wspomniał, więc zakładam, że się całkiem dobrze znacie.


Tak znamy się, mamy regularny kontakt. Peter pracował wcześniej w NAC Breda, klubie, który ja też prowadziłem, mieszkał wtedy po drugiej stronie ulicy. A kiedy podpisał kontrakt z Wisłą, to jedną z pierwszych rzeczy, jakie zobaczył w hotelu w Krakowie były moje zdjęcia, co nas bardzo rozbawiło. Oczywiście to jest teraz inny klub ale wciąż Wisła jest mi bardzo bliska i mam nadzieję, że Peter wykona tam kawał dobrej roboty.

 

Kontaktował się z panem przed podpisaniem kontraktu z Wisłą? Podpytywał o klub, może o miasto?

 

Nie, rozmawialiśmy dopiero po jego przejściu do Wisły. O miasto nie pytał, bo to człowiek, który żyje tylko pracą i miasto go nie interesuje, trochę inaczej niż mnie, bo ja zwracam uwagę na takie rzeczy (śmiech). Ale o piłce rozmawialiśmy. W Wiśle dużo się rzecz jasna zmieniło ale mogłem mu opowiedzieć o presji, którą odczuwa się w Wiśle i o wspaniałej historii tego klubu.


Nie mamy jeszcze wystarczająco dużo danych, by oceniać pracę trenera Hyballi, ale początek ma więcej niż obiecujący. Spodziewał się pan, że będzie miał tak udane wejście do klubu?

 

Nie jestem zaskoczony tym, jak pracuje. Znam jego warsztat i cenię go. Nie umiem jednak powiedzieć, czy może odnieść sukces z Wisłą, bo nie znam dostatecznie dobrze obecnych piłkarzy. Wiem natomiast, że Peter wnosi mnóstwo pozytywnej energii i swoją wizję. On chce grać taki "power football". Mój przyjaciel i kierownik drużyny Wisły Jarek Krzoska powiedział mi ostatnio, że Peter ma nieprawdopodobnie dużo energii. Doskonale wiem, co miał na myśli.

 

Peter Hyballa ma inną wizję piłki niż pan? To bardziej przedstawiciel szkoły niemieckiej niż holenderskie, o ile takie szkoły jeszcze w ogóle istnieją?

 

Tak, zazwyczaj holenderscy trenerzy stawiają na posiadanie piłki, prowadzenie gry; z tego mają się rodzić sytuacje bramkowe. Peter, akurat trochę jak ja, stawia na futbol bardziej bezpośredni, na szybki odbiór i błyskawiczne przenoszenie się pod bramkę rywala. Na taki, jak już mówiłem "power football". Jeśli miałbym to do czegoś porównać, to wzorem jest Liverpool z ostatniego sezonu. Oczywiście musisz mieć do tego odpowiednich graczy – silnych i świetnie przygotowanych. Jeśli takich, masz możesz w ten sposób osiągnąć bardzo wiele.

 

Podobno dla niektórych piłkarzy zimowe przygotowania były naprawdę ciężkie.

 

Ale to dobre dla zawodników, tylko na tym skorzystają.

Szymon Rojek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze