HME Toruń 2021: Przygotowania do halowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce na finiszu

Inne
HME Toruń 2021: Przygotowania do halowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce na finiszu
fot. Materiały prasowe COS

W czwartek w Toruniu rozpoczną się 36. halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Polskę reprezentować będzie 45 sportowców, większość z nich przygotowuje się do startu w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Jedną z nich jest Konrad Bukowiecki. - Halowe Mistrzostwa Europy to impreza, do której mam wielki sentyment, bo na niej nie mając jeszcze osiemnastu lat debiutowałem jako senior reprezentujący Polskę i na niej też zdobyłem swój jedyny tytuł mistrza Europy - mówi nasz czołowy kulomiot.

Bukowiecki marzy o powtórzeniu sukcesu z Belgradu sprzed czterech lat. Zdaje sobie jednak sprawę, jak trudne jest to zadanie. W spalskim ośrodku wykorzystuje każdą chwilę na trening.

 

- Nie ma co ukrywać, że nie jestem w najwyższej formie w życiu, ale pracuję bardzo ciężko, by do niej wrócić. Jest to spowodowane tym, że okres przygotowawczy do sezonu halowego jest bardzo krótki, a mnie jeszcze wypadł miesiąc z powodu kontuzji placów. Nie da się tego z dnia na dzień nadrobić, ale ja jestem typem, który zawsze mocno walczy i nigdy się nie poddaje - mówi zawodnik InPost Athletic Team.


Kilka dni przed startem najważniejszej na świecie imprezy lekkoatletycznej w tym sezonie halowym była wypełniona czołowymi reprezentantami Polski. Oprócz Bukowieckiego w Spale trenowali m.in. rekordzista Polski na 1500 metrów Marcin Lewandowski, najlepszy polski skoczek o tyczce Piotr Lisek, czy najszybsza sprinterka Ewa Swoboda.

 

ZOBACZ TAKŻE: Reprezentacja Polski będzie liczyła 45 sportowców


- To są już ostatnie szlify, choć przede wszystkim w tych dniach muszę się zregenerować, bo halowe mistrzostwa Polski i mój późniejszy start w Madrycie pokazały, że ta noga nie kręci się tak, jak wcześniej. A w Toruniu wystartuje na dwóch dystansach - 1500 i 3000 metrów, muszę więc po prostu jeszcze chwilę odpocząć, bo jestem trochę zmęczony - stwierdził Lewandowski.


Bukowiecki, wprost przeciwnie, trenuje bardzo mocno.

 

- Pandemia utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem zawodnikiem, który potrzebuje bardzo dużo ciężkiego treningu i wielu startów. Niestety, tego siłą rzeczy zabrakło, ale teraz nie jest już tak źle, byśmy nie mieli gdzie trenować - mówi kulomiot.


Dwa lata temu w Glasgow dominacja polskich lekkoatletów nad resztą Europy była spora, a Biało-Czerwoni wygrali klasyfikację medalową.

 

- To jest duża nobilitacja, że możemy się nazwać najlepszą drużyną w Europie. Wiadomo, że lekkoatletyka to jest sport indywidualny, więc każdy walczy na swoje nazwisko, ale też każdy walczy pod polską flagą. Jeśli indywidualnie będziemy mocni, to później klasyfikacja medalowa wygląda właśnie tak, jak w Glasgow - dodaje kulomiot InPost Athletic Team.


Wszyscy reprezentanci Polski podkreślają żal z powodu braku publiczności na trybunach.

 

- Wielka szkoda, że nie będzie publiczności, ale na pewno i tak jest to dodatkowy smaczek, że ta impreza jest u nas w Polsce. Choć oczywiście bardzo żałuję, że nie będzie kibiców, bo zawsze, gdy duża impreza odbywa się w Polsce, zapraszam swoich przyjaciół i rodzinę, a to zawsze dodatkowo mnie napędza - twierdzi.

 

ZOBACZ TAKŻE: Renaud Lavillenie skoczył o tyczce 6,06 m


- Ja bardzo mocno odczuwam brak kibiców i nawet w trakcie tego rekordowego biegu podczas Copernicus Cup myślałem o tym, jakie to jest przykre, że nie ma kibiców. Zawsze dodawali mi skrzydeł, szczególnie w Toruniu, gdzie zawsze mam z nimi wspaniały kontakt - dodaje Lewandowski.


Halowe Mistrzostwa Europy rozpoczną się w Toruniu w czwartek i potrwają do niedzieli.

 

- Cieszę się, że wszystko idzie do przodu i jestem zadowolony z wyników. Skoro pobiłem swój własny rekord Polski to znaczy, że jestem w życiowej formie. Fajnie, ale wiadomo, że cel jest tylko jeden. Oczywiście, halowe mistrzostwa Europy są bardzo ważne, będę tu bronił, na własnej ziemi, tytułu mistrza Europy, ale jest to jeden z przystanków do szczytu formy na igrzyskach w Tokio - zaznaczył nasz średniodystansowiec.


Wtóruje mu Bukowiecki.

 

- Na igrzyska czeka się kilka lat, zawsze cztery, a my już czekamy piąty. Pod to jest podporządkowany cały plan i każdy z nas trenuje, by jak najlepiej zaprezentować się na igrzyskach i zostać medalistą olimpijskim. Czekamy na to.

 

Informacja prasowa, WŁ., Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze