Rok z koronawirusem. Kalendarium

Inne
Rok z koronawirusem. Kalendarium
fot. PAP
To już rok z pandemią COVID-19.

4 marca 2020 roku odnotowano pierwszy przypadek zakażenia się koronawirusem w Polsce. Ten dzień oznaczał nowy rozdział w historii naszego kraju - zupełnie odmienna rzeczywistość, z którą musieliśmy się zmierzyć i która trwa do dzisiaj. Pandemia COVID-19 odcisnęła swoje piętno na wszystkich aspektach życia, co za tym idzie - również w sferze sportu.

Pod koniec 2019 oraz w w pierwszych miesiącach 2020 roku z niepokojem przyglądaliśmy się wydarzeniom związanych z koronawirusem, które miały miejsce w Chinach, skąd COVID-19 dotarł do Europy. Jeszcze wtedy społeczeństwo podchodziło do informacji o niebezpiecznym wirusie z lekkim dystansem, tak jakby każdy żył w przekonaniu, że uda się go szybko zatrzymać. Nikt nie wierzył, że tajemniczy wirus jest w stanie tak bardzo storpedować nasze codzienne życie.

 

Podejście do koronawirusa zaczęło się zmieniać w momencie, kiedy ten zbliżał się do nas coraz bardziej, kiedy już nie tylko było wiadomo, że przypadki jego zakażeniem pojawiły się w dalekiej Azji, ale też niedaleko nas. Wówczas uświadomiliśmy sobie, że wchodzimy w nowy etap życia, w którym będziemy zmuszeni stoczyć bój z niewidocznym przeciwnikiem. Ten niewidoczny adwersarz sprawił, że cały świat zatrzymał się i nikt nie wiedział na jak długo.

 

5 lutego 2020 roku pojawiła się informacja o zaniepokojeniu rozprzestrzenianiem się COVID-19 na terenie Chin. To zmartwiło szefa komitetu wykonawczego igrzysk w Tokio Toshiro Muto. - Jestem poważnie zaniepokojony, że rozprzestrzenianie się tej choroby zakaźnej może przygasić rosnący rozmach igrzysk i utrudnić przeprowadzenie rywalizacji. Mam nadzieję, że ten problem zostanie rozwiązany tak szybko jak to tylko możliwe - zaznaczył Muto.

 

Zaniepokojenie wyraził również Saburo Kawabuchi, szef wioski olimpijskiej w Tokio, w której zamieszkać miało na przełomie lipca i sierpnia 11 tysięcy uczestników igrzysk.

 

- Mam nadzieję, że ta choroba w jakiś sposób ustąpi, by igrzyska oraz zmagania paraolimpijskie mogły zostać gładko przeprowadzone - podkreślił.

 

Powyższe cytaty jasno sugerują, że w tamtym okresie mało kto zdawał sobie sprawę jak bardzo koronawirus zmienił nasze codzienne życie i otaczającą nas rzeczywistość.

 

Koronawirus rozprzestrzenił się w bardzo szybkim tempie i błyskawicznie trafił do Europy. Krajem, który początkowo najmocniej odczuł pandemię COVID-19 były Włochy. Z powodu groźnego i nieznanego wirusa wstrzymano m.in. rozgrywki piłkarskiej Serie A.

 

"Włoscy politycy są zmuszeni podjąć radykalne działania zapobiegające koronawirusowi. W Italii rośnie bowiem panika oraz zagrożenie: w ciągu ostatniej doby dowiedzieliśmy się o śmierci dwóch osób oraz kilkudziesięciu zachorowaniach. Największe ognisko choroby wybuchło w regionie Lombardii, gdzie odizolowano kilka gmin i zamknięto miejsca publiczne. Mieszkańcy zostali poproszeni o pozostanie w domach.

 

Kolejnym krokiem jest odwołanie meczów Serie A, gdzie na trybunach zasiada kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Do Lombardii ma dołączyć objęta
obserwacją Wenecja, a w tym obrębie znajdują się Mediolan, Bergamo oraz Werona, gdzie w niedzielę zaplanowano trzy mecze Calcio" - mogliśmy przeczytać z informacji z 23 lutego.

 

Od tamtej pory codziennie dowiadywaliśmy się o kolejnych decyzjach w sprawie odwoływania wydarzeń sportowych lub rozgrywania ich bez udziału publiczności. Organizatorzy wielu prestiżowych imprez musieli działać spontanicznie, nie mając wówczas żadnej wiedzy na temat koronawirusa oraz jakichkolwiek restrykcji sanitarnych.

 

Marzec

 

- Ministerstwo Sportu zaleca odwoływanie imprez sportowych. Nie tylko masowych
- Euro 2020 przełożone przez koronawirusa? Jest komunikat UEFA
- Sezon żużlowy zawieszony. Zawodnicy nie pojadą również na lodzie
- Komisarz NBA: Zawieszenie rozgrywek potrwa co najmniej 30 dni
- Rozgrywki Premier League zawieszone!
- Odwołano mecze PKO Ekstraklasy, Fortuna 1 Ligi i II ligi

 

Na początku marca doszło do spotkania Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA), aby omówić kwestię wpływu pandemii koronawirusa na organizację Euro 2020.

 

"UEFA jest zdania, że nie ma powodu, aby wprowadzać zmiany w turnieju. Twierdzi jednak, że uważnie obserwuje rozwój sytuacji i jest w kontakcie z odpowiednimi władzami międzynarodowymi oraz lokalnymi.

 

Z kolei szef Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) Gianni Infantino przyznał ostatnio, że epidemia koronawirusa może zagrozić marcowym meczom międzypaństwowym. Dodał jednak, że ma nadzieję, iż mistrzostwa Europy i igrzyska olimpijskie odbędą się bez zmian" - czytamy w wiadomości.

 

Podobną narrację narzucił MKOL, ktory przyznał, że mimo walki z COVID-19, czynione są starania, aby IO w Tokio odbyły się zgodnie z planem.

 

5 marca, a więc dzień po pierwszym przypadku koronawirusa w Polsce, siatkarze Jastrzębskiego Węgla mieli wybrać się do Włoch na mecz Ligi Mistrzów. Polski zespół odmówił ze względów bezpieczeństwa, co groziło karą walkowera. Była to głośna afera w świecie siatkarskim, a w mocnych słowach na temat działań CEV wypowiedział się m.in. Dawid Konarski.

 

- Ze sportowego punktu widzenia zrobiliśmy wszystko, by grać w tej Lidze Mistrzów. Sytuacja jest jaka jest. Nasz klub zrobił wszystko, by zmienić miejsce i termin spotkania. Odradzane są wyjazdy do Włoch. Dużym problemem jest sprawa kwarantanny, bo ja nie obawiam się o swoje zdrowie. Jestem młodą osobą z silnym organizmem. Nie oznacza to, że nie mogę tego wirusa przenieść dalej. Stanowisko CEV to patrzenie na czubek własnego nosa - powiedział

 

10 marca polskie środowisko sportowe obiegła informacja o odwołaniu wszystkich imprez masowych. Taką informację oświadczył premier Mateusz Morawiecki.

 

- Obserwując wszystko wokół i czytając zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia, a także w dyskusjach z wieloma naszymi partnerami, premierami, prezydentami innych państw podejmujemy decyzje, które mają na celu zapobieganiu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ograniczanie jego skutków społecznych, ograniczanie jego skutków przede wszystkim dla zdrowia publicznego - mówił premier.

 

Morawiecki poinformował, że na porannym spotkaniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego podjęto decyzję o odwołaniu wszystkich imprez masowych, których - zaznaczył - szczegółowa definicja znajduje się w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych.

 

Odwołanie imprez masowych oznaczało, że m.in. spotkania PKO Ekstraklasy, siatkarskiej PlusLigi czy koszykarskiej EBL odbyły się odpowiednio na pustych stadionach oraz w pustych halach.

 

Sekretarz generalny PZPN, Maciej Sawicki ogłosił, że towarzyskie spotkania reprezentacji Polski z Finlandią we Wrocławiu oraz z Ukrainą w
Chorzowie odbędą się bez udziału publiczności.

 

- Przedstawiono informacje, padły liczby... Nie jestem upoważniony do podawania szczegółów. Generalnie zawsze jestem pogodny i optymistycznie nastawiony. Po raz pierwszy czuję jednak jakiś ogromny ciężar. Nie ukrywajmy, mamy pandemię, jesteśmy w przede dniu paniki. Nikt do końca nie wie, jak to się rozwinie i przede wszystkim na jakim jesteśmy etapie. Najgorsze jest to przenoszenie przez ludzi, którzy nie mają objawów. Idzie wnuczek do dziadka i się okazuje, że dziadka zabija. Podjęliśmy decyzję, że gramy bez publiczności, ale to może być dopiero początek obostrzeń - powiedział prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Zbigniew Boniek w specjalnej rozmowie dla Polsatsport.pl.

Niestety, informacje o przekładanych wydarzeniach sportowych lub rozgrywaniu ich bez publiczności to nie był koniec złych wiadomości. Prędzej czy później musiało dojść do tego, że na koronawirusa zaczęli chorować także sami sportowcy, co automatycznie torpedowało jakiekolwiek mecze czy turnieje. Jednym z pierwszych sportowców, który doświadczył COVID-19 był piłkarz Juventusu, Daniele Rugani.

 

Nie trzeba było długo czekać na reakcje środowiska. Włodarze Interu Mediolan wydali komunikat, że rezygnują z uczestnictwa we wszystkich rozgrywkach do końca sezonu. Z kolei Cristiano Ronaldo odmówił powrotu z Madery do Włoch po krótkim urlopie na rodzinnej wyspie. Portugalczyk argumentował swoją decyzję obawą o zakażenie szybko rozprzestrzeniającym się w Italii koronawirusem.

 

Kibice tenisa również byli świadomi, że ich ukochana dyscyplina może zostać boleśnie doświadczona przez COVID-19, tym bardziej, że tenisiści to ci, którzy ze wszystkich sportowców na świecie podróżują najwięcej. "Najbardziej prestiżowy turniej tenisowy może nie zostać rozegrany w związku z epidemią koronawirusa. Organizatorzy zapewniają, że to jedyne wyjście z sytuacji. Rozgrywki bez udziału kibiców nie wchodzą w grę" - to komunikat dotyczący Wimbledonu.

 

Rozgrywki NBA zostały zawieszone, natomiast Grand Prix Formuły 1 w Australii odwołane. Pierwszy raz zaczęto mówić o przełożeniu piłkarskich mistrzostw Europy. Ponadto zawieszono wszelakie rozgrywki siatkarskie, koszykarskie oraz zmagania w sportach zimowych. Innymi słowy - świat sportu w marcu został całkowicie storpedowany. Nikt nie wiedział jak długo to potrwa, tym bardziej, że co chwila dowiadywaliśmy się o kolejnych przypadkach zakażenia koronawirusem u któregoś ze sportowców.

 

W połowie marca społeczeństwo internetowe wymyśliło popularną akcję "zostań w domu". Udział w niej wzięło udział wielu znanych sportowców, m.in. Robert Lewandowski.

 

Nadszedł także ten moment, kiedy podjęto decyzję o przełożeniu rozgrywek Euro 2020.

 

Kiedy po pierwszych tygodniach, które charakteryzowały się paniką oraz nerwowością, świat powoli zaczął przyzwyczajać się do nowej
rzeczywistości, zaczęto obmyślać plan dokańczania rozgrywek sportowych, a także zajęto się sprawami formalnymi - takimi jak kwestie kontraktowe zawodników oraz ekonomia. Nie było bowiem tajemnicą, że odwoływanie imprez lub ich przekładanie wiązało się z gigantycznymi stratami finansowymi.

 

Wszyscy wierzyli, że w kolejnych miesiącach uda się wrócić do pozornej normalności...

 

Podczas gdy sportowi decydenci zastanawiali się nad różnymi pomysłami kontynuowania rozgrywek, sportowcy nie marnowali czasu i pomagali wspierając szpitale. Tak było również w Polsce. Niemcy z kolei wpadli na pomysł, aby rozgrywki Bundesligi dokończyć w... formie turnieju.

24 marca stało się to, co musiało się wydarzyć. Mowa bowiem o decyzji dotyczącej przełożenia igrzysk olimpijskich w Tokio. Władze MKOL długo wstrzymywały się z taką decyzję, ale koniec końców nie miały innego wyjścia.

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze