Koniec kariery "Ruskiego Rycerza", wraca "Złoty Chłopiec"?!

Sporty walki
Koniec kariery "Ruskiego Rycerza", wraca "Złoty Chłopiec"?!
Fot.PAP
Oscar de la Hoya od 23 lat nie walczy. Zajmuje się za to z powodzeniem promowaniem pięściarzy. Jego firma Golden Boy Promotion należy do najsilniejszych na rynku

Sasza Powietkin przegrał z Dillianem Whyte czy także z pandemią oraz o powrocie na ring, po trzynastu latach, wielkiego ringu mistrza Oscara De La Hoya - to tematy na najnowszą edycję "Z narożnika PG". Jak zawsze - zapraszam!

Sasza Powietkin: o jedna walka za dużo?

 

Nie milkną echa miażdżącego zwycięstwa Dilliana Whyte’a w rewanżowym pojedynku z Rosjaninem  Alexandrem "Ruskim Rycerzem" Powietkinem. Podczas walki na Gibraltarze tak naprawdę walki nie było - to  była egzekucja pięściarska na 42-letnim Rosjaninie. Statystyki nie zawsze oddają to, co się dzieje na ringu, ale tym razem nie kłamią: liczba trafionych ciosów to 57 do 8 dla Whyte’a, liczba trafionych mocnych ciosów to też 30 do 6 dla Anglika, który trafiał z pięćdziesięcioprocentową skutecznością.

 

Dla mniej wtajemniczonych - przyjmowanie połowy mocnych ciosów w kategorii wagowej, gdzie czasami jedno uderzenie rozstrzyga walkę, to zapraszanie rywala żeby cię znokautował. Już w pierwszej walce przewaga Whyte’a była widoczna: Rosjanin był dwa razu na deskach, ale wtedy Anglik poczuł się zbyt pewnie i został znokautowany.

 

W sobotę walka była od pierwszej sekundy pod dyktando  Whyte’a, natomiast Powietkin od początku sprawiał wrażenie kogoś, kto do niej nie jest przygotowany: brakowało stabilności, prawie przewracał się przy próbach unikania uderzeń rywala - jednym słowem widać po nim każdy rok spędzony na ciężkich bojach, kilkanaście lat w czołówce wagi ciężkiej i oczywiście te 42 lata na karku.

 

Ale - zdaniem wielu obserwatorów - przyczyna fatalnej formy Saszy nie miała nic wspólnego ze słabym obozem treningowy, a bardziej z pandemią. Powietkin przechodził "COVID-19" dość ciężko, dwukrotnie przebywał w szpitalu w grudniu 2020 roku, tracąc praktycznie cały miesiąc przygotowań, nie mówiąc już o tym, że przechodzenie COVID-10 dla każdego zawodowego sportowca bardzo osłabia jego wydolność.

 

Że z Powietkinem coś nie gra, widać było nie tylko na ringu, ale już wcześniej, podczas tygodnia medialnego i na ważeniu: brak zwykłej u niego energii widać było na każdym kroku. Co dalej z jednym z najbardziej charakternych pięściarzy ostatnich dekad? Jego promotor Andriej Riabiński powiedział, że zrobi wszystko, żeby jego ulubiony pięściarz już więcej nie walczył, bo przecież "zrobił już w boksie wszystko, czego można było oczekiwać". To ma sens, bo przecież Powietkin już wcześniej, już dwa lata temu, mocno zastanawiał się, czy już nie przestać boksować. Jeśli się jeszcze wtedy wahał, to sobotnia przegrana z Whyte’a powinna Saszę przekonać do skończenia z zawodowym boksem.

 

Oscar zapowiada wielki powrót!

 

Legendarny, jedenastokrotny mistrz świata Oscar De La Hoya po raz ostatni bił się trzynaście lat temu z Manny Pacquiao i nie może tego wspominać dobrze, bo Filipińczyk robił z nim co chciał, więc De La Hoya się poddał. Dziś szef Golden Boy Promotions doszedł jednak do wniosku, że czas wrócić, ogłaszając, że pojawi się w rękawicach już trzeciego lipca.

 

Pytanie najważniejsze - z kim, na razie pozostaje bez odpowiedzi. Jakieś trzy miesiące temu De La Hoya odgrażał się, że interesują go tylko “normalne” pojedynki pięściarskie z czołowymi zawodnikami. Niektórzy tego słuchali, ale chyba przestali, kiedy zaczął wyzywać do walki Giennadija Gołowkina. Ten ostatni skomentował sprawę słowami "mógłbym go zabić" i chyba na tym się skończyło.

 

Według najnowszych informacji, Oscara czeka walka, ale... z zawodnikiem MMA. Ryan Kavanaugh szef platformy "Triller" - tej samej, na której Mike Tyson bił się z Royem Jonesem Jr i tej samej, na której ma wystąpić 48-letni De La Hoya, powiedział, że trwają poszukiwania nie byle jakiego zawodnika MMA, ale kogoś ze "znanym nazwiskiem w UFC". 

 

Oscar na razie tego nie potwierdził, ale biorąc pod uwagę profil gal "Trillera", słowa szefa firmy mogą się sprawdzić, ale nie wszyscy chcą takiego powrotu. Pada nazwisko Julio Cesara Chaveza Jr, które ma sens bo gwarantowałoby zainteresowanie medialne ("syn chce pomścić ojca!"), ale dla szefa "Ring Magazine", Douga Fischera jest jeszcze jeden, nawet lepszy pojedynek po latach - rewanż z Felixem Trinidadem.

 

"Nigdy nie mieli rewanżu po kontrowersyjnej przegranej "Złotego Chłopca" w 1999 roku. Kto wie, czy nie byłby to pojedynek lepszy teraz niż wtedy” - zastanawia się Fischer. Teraz trzeba tylko namówić Trinidada, który też nie boksował od trzynastu lat i mamy kolejna walkę wielkich weteranów.

Przemysław Garczarczyk z USA, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze