REALny powrót na szczyt! "Królewscy" lepsi od Barcelony w El Clasico

Piłka nożna
REALny powrót na szczyt! "Królewscy" lepsi od Barcelony w El Clasico
fot. PAP
Jedną z bramek dla Realu zdobył po kapitalnym uderzeniu Karim Benzema.

W sobotnim El Clasico ekipa Realu Madryt pokonała na własnym boisku FC Barcelona 2:1 i przynajmniej na kilkadziesiąt godzin została nowym liderem hiszpańskiej Primera Division. O triumfie zadecydowały bramki zdobyte w pierwszej połowie.

Stawką tego spotkania był nie tylko prestiż - jak bywa to w przypadku konfrontacji Realu z Barceloną, ale także fotel lidera. Oba zespoły w ostatnich tygodniach prezentowały wysoką dyspozycję na krajowym podwórku, a w przypadku "Królewskich" również w Lidze Mistrzów. Jedni i drudzy chcieli kontynuować dobrą passę, a Duma Katalonii pragnęła pokonać "Los Blancos" pierwszy raz od ponad dwóch lat.

 

Real i Barcelona przystąpiły do tego meczu bez kilku czołowych zawodników. W barwach gospodarzy zabrakło kontuzjowanych Serio Ramosa, Daniela Carvajala oraz będącego od dłuższego czasu poza grą Edena Hazarda. Z kolei w ekipie gości pauzowali Phillipe Countinho oraz Ansu Fati. Kibice Barcy liczyli rzecz jasna na kolejny kosmiczny występ w El Clasico swojego kapitana Leo Messiego, lidera klasyfikacji strzelców LaLiga.

 

To jednak nie Argentyńczyk, a najlepszy strzelec w barwach Realu - Karim Benzema otworzył wynik spotkania. Francuz wykorzystał podanie Lucasa z prawego skrzydła i już w 13. minucie dał prowadzenie madrytczykom. Warto podkreślić kapitalne uderzenie kapitana mistrzów Hiszpanii, który niekonwencjonalnie umieścił piłkę w siatce.

Kwadrans później podopieczni Zinedine'a Zidane'a poszli za ciosem. Tym razem w roli głównej wystąpił Toni Kroos. Niemiecki zawodnik uderzył z rzutu wolnego i dużym prawdopodobieństwem należy stwierdzić, że jego rodak w bramce Barcelony - Marc Andre Ter Stegen obroniłby ten strzał, lecz futbolówka po drodze zmieniła kierunek lotu, po tym jak odbiła się od pleców jednego z piłkarzy Barcy. To kompletnie zaskoczyło golkipera gości.

Do przerwy Real prowadził 2:0, ale w drugiej połowie przyjezdni dążyli do odrobienia strat. Na placu gry pojawił się Antoine Griezmann, ale to Oscar Mingueza


był tym, który zdobył bramkę kontaktową. 22-latek najlepiej odnalazł się polu karnym Realu po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Jordi Alby.

Trafienie kontaktowe Barcelony w pierwszym kwadransie drugiej połowy zwiastowało olbrzymie emocje w dalszej fazie rywalizacji. Wydawało się, że ekipa Ronalda Koemana pójdzie za ciosem. Brakowało jednak skuteczności pod bramką gospodarzy. Mimo znacznie większego posiadania piłki, kilku szans i gry w przewadze w samej końcówce (dwie żółte kartki Casemiro w odstępie minuty), ostatecznie Barcelona musiała pogodzić się z porażką w Madrycie.

 

Taki wynik sprawił, że Real co najmniej na jeden dzień został liderem tabeli Primera Division, mając tyle samo punktów, co Atletico Madryt. Lokalny rywal "Królewskich" swoje spotkanie rozegra w niedzielę na wyjeździe z Realem Betis.

 

Real Madryt - FC Barcelona 2:1 (2:0)
Bramki: Benzema 13, Kroos 28 - Mingueza 60

KN, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze