A co, jeśli piłka nożna stanie się freakfootballem?

Piłka nożna
A co, jeśli piłka nożna stanie się freakfootballem?
fot. PAP
Piłkarskim światem wstrząsnęła wiadomość o utworzeniu Superligi.

Piłkarskim światem wstrząsnęła wiadomość o utworzeniu Superligi. Projektu, w którym udział wezmą najwięksi i najbogatsi. Na własnych zasadach, regułach i zgarniając zyski dla siebie. A co, jeśli posuną się krok dalej? Co, jeśli to dopiero początek zmian, a piłka nożna z czasem stanie się „freakfootballem”?

Ludzie, a zwłaszcza przedstawiciele młodego pokolenia, o których raz po raz wspomina Florentino Perez, przewodniczący Superligi, w dzisiejszych czasach pragną przede wszystkim rozrywki. Wartość czysto sportowa coraz częściej schodzi na dalszy plan. Widać to doskonale choćby na przykładzie pojedynków na zasadach MMA. Rekordy popularności biła niedawna walka YouTubera Jake'a Paula z zawodnikiem MMA Benem Askrenem. Zawodnicy skonfrontowali się na zasadach boksu, ale czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? Było show, głośne konferencje i idealne z perspektywy organizatorów zakończenie, czyli kompromitująca porażka zawodowca z twórcą internetowym. Zabawmy się więc w gdybanie, jak może wyglądać świat... freakfootballu.

 

1. Skrócenie czasu gry

 

Dla wielu zmiany w dzisiejszej piłce nożnej należałoby zacząć od skrócenia czasu gry. Oczywiście – piłkarze grający na najwyższym poziomie to wielcy atleci i często w ich sposobie poruszania się nie widać różnicy zarówno biorąc pod uwagę początek spotkania, jak i ostatnie minuty meczu. Nie ulega jednak wątpliwości, że mecz piłkarski dla wielu widzów – przede wszystkim młodszego pokolenia – może być zwyczajnie nudny. 90 – jak nie więcej – minut biegania za piłką, kilka goli (albo ich brak), do tego często nic niewnoszące rzuty z autu, rzuty rożne, z których równie często niewiele wynika, zmiany, sprawdzanie spornych sytuacji przy pomocy systemu VAR, gra na czas prowadzącej drużyny... I jeszcze kwadrans przerwy między połowami, przez co na piłkarskie spotkanie trzeba poświęcić ponad 100 minut.

 

ZOBACZ TAKŻE: Członkowie Superligi nie wierzą w nowy projekt? Parę klubów się waha

 

Widzowie starszego pokolenia są przyzwyczajeni do tego, ile trwa mecz. Jednak młodzi fani sportu, którzy chcą przekonać się do piłki, mogą czuć się nieco rozczarowani po spędzeniu wieczora przed telewizorem czy komputerem, podczas którego zobaczyli jednego gola, a większość akcji była przerywana faulami czy kończyła się rzutem z autu. W tym czasie ich ulubieni YouTuberzy zdążyliby rozstrzygnąć kilka walk na zasadach MMA, a następnie wymienić się „uprzejmościami” z kolejnymi, robiąc podwaliny pod pojedynek na kolejnej gali.

 

 

Zmiana czasu gry wydaje się więc czymś wręcz koniecznym, jeśli świat piłki chce trafić do młodszego odbiorcy. Futbol musi stać się bardziej dynamiczny, atrakcyjny i ofensywny. Nie 90 minut, a na przykład dwie połowy po 30 minut albo jedna 45-minutowa – na pełnej intensywności i bez kalkulacji.

 

2. Rezygnacja z dogrywek

 

Skoro skrócenie czasu meczu, to i rezygnacja z dogrywek po spotkaniach europejskich pucharów czy reprezentacyjnych turniejów, które kończą się remisami. Brak 30-minutowej dogrywki, która zazwyczaj wygląda tak, że obie drużyny czekają na jej zakończenie i rozstrzygnięcie tego, kto awansuje, poprzez serię jedenastek. Dajmy kibicom od razu to, czego oczekują, czyli emocjonujących rzutów karnych.

 

3. Zmiana zasad... zmian

 

Ceremonia zmian piłkarzy jest bez wątpienia jednym z aspektów, który mocno spowalnia dynamikę spotkania. Trenerzy często wykorzystują je do ugrania kilkudziesięciu sekund dla swojej drużyny, a całość trwa długo, nawet mimo nowych przepisów, według których zawodnik musi opuścić boisko w najbliżej możliwym miejscu, a nie tradycyjnie – przybijając piątkę z kolegą z drużyny w okolicach stanowiska sędziego technicznego. Dla jednych to rodzaj taktyki i mądrość trenera, dla innych – zwyczajna nuda.

 

ZOBACZ TAKŻE: "Klubom Superligi nic nie zagraża. Prawo nas chroni"

 

Nie powinno więc szczególnie dziwić stworzenie w najbliższym czasie systemu zmian znacznie bardziej dynamicznych i odbywających się niejako w tle spotkania – bez całej ceremonii i oficjalnych komunikatów. Systemy komputerowe i realizacyjne są na dziś na tyle rozwinięte, że bez problemu mogłyby wyłapywać zmiany, które stosują trenerzy. A trener mógłby na przykład wykazywać się sprytem i gdy jego zespół miałby ofensywny stały fragment, wpuszczałby zawodnika właśnie słynącego z tego, że świetnie wykonuje rzuty wolne czy rożne.

 

4. Promowanie ofensywnej gry

 

Skoro kibice chcą oglądać dynamiczne mecze z dużą liczbą goli, promujmy drużyny za wszelką cenę dążące do tego, żeby jak najwięcej razy pokonać golkipera ekipy przeciwnej. Wygrywasz różnicą trzech bramek? Dostajesz dodatkowy punkt do ligowej tabeli.

 

5. Bardziej dynamiczne konferencje

 

Konferencje prasowe z udziałem najbardziej znanych pięściarzy czy zawodników MMA często cieszą się równie dużym zainteresowaniem, co same pojedynki. Każdy fan sportów walki czekał na to, co Conor McGregor powie na najbliższej konferencji do Jose Aldo czy Khabiba Nurmagomedova. Może więc również piłka nożna powinna pójść w kierunku nieco bardziej „niegrzecznych” konferencji prasowych, transmitowanych na serwisach internetowych czy społecznościowych?

 

 

Konferencje prasowe czy wywiady przedmeczowe i pomeczowe co do zasady są nudne. Z góry wiadomo, co powie trener – że szanuje swojego przeciwnika, że trzeba uważać na skrzydłowych drużyny przeciwnej, a po przegranej – że należy wyciągnąć wnioski. I koniecznie zapewnienie o chęci rehabilitacji za tydzień. Remis to z kolei poszanowanie punktu, bo gdy nie można wygrać, zawsze lepiej jest zremisować.

 

Może właśnie to jest płaszczyzna, na której piłka sporo traci w porównaniu do innych? Może potrzeba więcej dynamiki nie tylko podczas meczów, ale również przed i po, budując historię wokół spotkania? Czy się komuś to podoba, czy nie, może trzeba – często nieco sztucznie i pod publiczkę - podkręcić atmosferę?

 

6. Koncerty, konkursy z nagrodami

 

A może piłka nożna, wzorem koszykarskiej NBA czy finału Super Bowl w futbolu amerykańskim, powinna również bardziej zadbać o otoczkę? Może mecz piłkarski jest zbyt znaczącym elementem... meczu piłkarskiego? Może ludzie w dzisiejszych czasach oczekują koncertu ulubionego rapera tuż przed pierwszym gwizdkiem, a po meczu – konkursu z nagrodami?

 

7. YouTuber w składzie

 

Skoro największe europejskie kluby zamierzają stworzyć swoją ligę, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ustaliły wewnątrz konkretne zasady. A co gdyby, wzorem sportów walki, również postawiły na YouTuberów? Wyobraźmy sobie taki scenariusz – w formie draftu do danych drużyn przydzielani są niezwykle popularni twórcy internetowi, którzy chcą spróbować swoich sił w piłce nożnej. Następnie kluby przez rok przygotowują ich do debiutu, na przykład kręcąc przy tym serial dokumentalny o codziennych treningach danego twórcy i promując produkcję na największych platformach internetowych. W ostatnim odcinku sezonu zawodnik debiutuje w barwach Juventusu czy Realu Madryt.

 

ZOBACZ TAKŻE: Futbol reprezentacyjny bez Ronaldo i Messiego?

 

Brzmi abstrakcyjnie, ale skoro osoba znana z tego, że publikuje zdjęcia na Instagramie, może walczyć w klatce, dlaczego nie mogłaby - choćby symbolicznie - spróbować swoich sił na zielonej murawie?

 

 

Abstrakcyjnie brzmi nie tylko perspektywa YouTubera w drużynie piłkarskiej, ale pewnie i większość z tych pomysłów. Ale przecież jeszcze kilka dni temu mało kto wierzył, że projekt Superligi faktycznie wystartuje. Skoro zmienia się świat, szefowie największych klubów uznali, że piłka nożna również nie może stać w tym samym miejscu, co 20 czy 30 lat temu. Niech nie zdziwi nas więc sytuacja, w której jeden z tych – lub innych, równie szalonych – pomysłów lada chwila okaże się rzeczywistością, na dobre zmieniając dyscyplinę, którą w aktualnym formacie znamy od lat.

Bartek Szulga, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze