Łukasz Koszarek: Po ostatniej porażce było nam wstyd

Koszykówka
Łukasz Koszarek: Po ostatniej porażce było nam wstyd
fot. plk.pl
- Chcieliśmy zagrać dla kibiców z Zielonej Góry, dla siebie samych i dla naszych rodzin. Po prostu chcieliśmy powalczyć, walczyliśmy do końca i udało się wygrać - ocenił Łukasz Koszarek.

- Po ostatniej porażce było nam na pewno wstyd. Chcieliśmy zagrać dla kibiców z Zielonej Góry, dla siebie samych i dla naszych rodzin. Po prostu chcieliśmy powalczyć, walczyliśmy do końca i udało się wygrać - powiedział rozgrywający Zastalu Enea BC Zielona Góra po wtorkowym zwycięstwie z Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp.

Drużyna Enea Zastal BC Zielona Góra pokonała Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski 105:101 w piątym finale koszykarskich mistrzostw Polski. Do rozstrzygnięcia meczu potrzebne były dwie dogrywki. Stan rywalizacji to 3:2 dla zespołu z Ostrowa Wielkopolskiego.

 

Tomasz Jankowski: Łukasz, po ostatnim przegranym spotkaniu nie chciałeś tutaj do mnie przyjść i powiedzieć kilku słów. To oczywiście trudna sztuka. Ale teraz piszecie historię. Jak to w ogóle jest możliwe? Co czujesz na gorąco po tym spotkaniu?

 

Łukasz Koszarek: Po ostatniej porażce było nam na pewno wstyd. Chcieliśmy zagrać dla kibiców z Zielonej Góry, dla siebie samych i dla naszych rodzin. Po prostu chcieliśmy powalczyć, walczyliśmy do końca i udało się wygrać.

 

 

Rzeczywiście. Niesamowite spotkanie. Rewelacyjny mecz. Trener Žan Tabak po poniedziałkowym meczu na konferencji prasowej powiedział, że bierze na siebie odpowiedzialność za nie do końca dobre przygotowanie zawodników do przed meczem. Co się zmieniło w ciągu tych 20 godzin?

 

Myślę, że nie można powiedzieć, że to wina trenera. To my musimy być gotowi. To są finały. Czytałem wypowiedź odnośnie Final Four Euroligi, że aby awansować trzeba naprawdę się napracować - aż nie będzie można stać na nogach. To samo jest z mistrzostwem Polski. Trzeba się napracować tak, żeby na koniec nie było sił. Warto to robić.

 

No właśnie. To niesamowite. Spotkały się dwa rewelacyjne zespoły. W tym meczu grałeś ponad 40 minut. Jak się czujesz? Jak to jest możliwe?

 

Czuję się świetnie. Jak widać, stoję na nogach. Teraz zjemy dobrą kolację, prześpimy się i będziemy gotowi.

 

Czy taktycznie były w tym meczu momenty, które zdecydowały? Wierzyliście do końca?

 

Powiedzieliśmy sobie, że musimy się wspierać - niezależnie od tego, co by się działo. W poprzednich meczach mieliśmy za dużo momentów, kiedy traciliśmy punkty i opuszczaliśmy głowy. Tu po prostu trzeba grać do końca i walczyć. Dzisiaj walczyliśmy i byliśmy w grze.

Tomasz Jankowski, MB, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze