Wichniarek: To nie był najlepszy sezon Bayernu

Piłka nożna
Wichniarek: To nie był najlepszy sezon Bayernu
Fot. PAP
Dziewiątki na koszulkach gwiazd Bayernu przypominają, że Bawarczycy zdobyli dziewiąty tytuł z rzędu

Po raz dziewiąty z rzędu Bayern Monachium został mistrzem Niemiec, pieczętując tytuł wspaniałym meczem z Borusią Moenchengladbach. Robert Lewandowski zdobył trzy bramki, robiąc kolejny krok w kierunku wyrównania rekordu Gerda Muellera!!! Bawarczycy rozgromili Źrebaki 6:0 i jak najbardziej zasłużenie zdobyli mistrzostwo. Robert ma jeszcze dwa mecze aby ustanowić nowy rekord Bundesligi. 

Ten sezon miał być inny. Bayern miał zostać zdetronizowany przez BVB z Dortmundu lub RB Lipsk. Sympatycy Bundesligi chcieli, aby tak się stało, bo dominacja trwająca już prawie dekadę to w futbolu wieczność. Dla rozwoju, atrakcyjności i zainteresowania samą ligą taki plan nie byłby wcale taki zły. Na początku sezonu do grupy pościgowej włączył się Bayer Leverkusen i po 12 kolejkach właśnie Aptekarze byli na 1 miejscu w tabeli. Jednak już tydzień później w bezpośrednim meczu obu drużyn to podopieczni Hansiego Flicka wygrali, strzelając decydującą bramkę w ostatniej akcji meczu. Gola na wagę 3 punktów i powrotu na pozycję lidera strzelił "Lewy", który już przed sezonem mówił głośno o kolejnej szansie na pobicie rekordu Gerda Muellera z sezonu 72/73.

 

Natomiast Leverkusen zaliczyło lekki kryzys i zjazd w tabeli. Na placu boju, jako ścigający nr. 1 pozostał RB Lipsk. Natomiast wzmocniona przed sezonem Erlingiem Haalandem Borusia Dortmund grała niestety, zbyt nierówno i z tygodnia na tydzień traciła kontakt z czołówką. Kulminacja jej słabej dyspozycji była porażka u siebie z VFB Stuttgart, po której zwolniono trenera.

 

ZOBACZE TAKŻE: Drużyna Grosickiego spadła z Premier League

 

W 22. kolejce Bayern miał tylko dwa punkty przewagi nad "Bykami" z Lipska, które pod wodzą trenera Juliana Nagelsmanna rozgrywały naprawdę bardzo dobry sezon. Piłkarze RB deptali monachijczykom po piętach i w meczach bezpośrednich grali jak równy z równym. W Monachium podzielili się punktami, po remisie 3:3 i wspaniałym widowisku. Na wiosnę wygrał Bayern na wyjeździe 1:0 i to był decydujący mecz sezonu, bo w przypadku wygranej Lipska, Haaland i spółka mogli zbliżyć się na jedno oczko w tabeli. Tak się jednak nie stało i wtedy było już jasne, że po raz kolejny musimy poczekać na detronizację Bayernu. Teraz na dwie kolejki przed końcem mamy już jasność i po raz 31 w historii Bayern zdobywa mistrzostwo Niemiec.

 

Pandemiczny sezon nie był łatwy dla Bayernu. Poprzeczka bardzo wysoko zawieszona po sezonie 19/20 z sześcioma tytułami, a kadra zespołu nie została wzmocniona na tyle, aby zrekompensować stratę Perisića, Coutinho i lidera drugiej linii Thiago. W ich miejsce przyszli zawodnicy, którzy w trakcie tego sezonu okazali się niewystarczającym wzmocnieniem. Zawodnicy tacy jak Roca, Sarr, Costa czy Choupo-Moting nie byli w stanie wywalczyć miejsca w podstawowej jedenastce. Tylko ten ostatni potrafił od czasu do czasu zachwycić. Jak np. w Lidze Mistrzów.

 

Tam pod nieobecność spowodowaną kontuzją "Lewego" zaczął więcej grać i strzelił kilka bramek, nawet w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z PSG. To jednak nie wystarczyło do awansu. Do tego zawodnika można mieć najmniej pretensji za ten sezon, ale cała reszta to jedno wielkie nieporozumienie transferowe. I właśnie letnie transfery stały się kością niezgody na linii trener Flick, dyrektor sportowy Salihamidzić, co w konsekwencji doprowadziło do odejścia tego pierwszego. Trener, który okazał się największym wygranym poprzedniego sezonu nie wytrzymał tej „wojenki” i odchodzi po sezonie. Trener który jako „no name” zrobił najlepszy wynik w historii klubu. Najprawdopodobniej po ME 2021 obejmie reprezentację Niemiec, a do Bayernu trafi za ogromne pieniądze Julian Nagelsmann.

 

Monachium świętuje, ale z tylu głowy wszyscy mają jednak nie do końca udany sezon z wielką kompromitacją, jaką było odpadniecie w drugiej rundzie Pucharu Niemiec. Porażka w rzutach karnych z 2-ligowym Holstein Kiel było „mega” wpadką, bo ostatni taki przypadek miał miejsce 21 lat temu. Liga Mistrzów to też jednak porażka, bo odpadniecie już na poziomie ćwierćfinałów w Bawarii jest rozpatrywane w takich kategoriach.

 

Oczywiście ogromny szacunek należy się temu zespołowi, który pomimo niepowodzeń, kontuzji, kłótni wewnątrz klubu zasłużenie zdobył tytuł. Gwarantem tego byli wspaniali piłkarze i trener. Zawodnicy tacy jak "Lewy", Mueller, Neuer, Kimmich czy Goretzka pokazali klasę na ligowym podwórku. 39 bramek Roberta to jest kosmos, a 19 asyst Thomas Muellera to równie okazały wynik. Myślę, że gdyby nie odejście Thiago, słabsza forma „objawienia sezonu” Davisa jak i całej defensywy, mógłby ten zespół obronić również tytuł Ligi Mistrzów.

 

Teraz kończy się pewien etap, a przed nami nowy rozdział w historii Bayernu z nowym trenerem i zobaczymy czy z nowym zespołem. Jak na razie wzmocnienia przybywają z największej konkurencji RB Lipsk, bo już kilkanaście tygodni temu podpisano kontrakt z Upamecano. Reprezentant Francji kosztował 42.5 mln euro. Kolejnym wzmocnieniem defensywy, z której odchodzą Alaba do Realu Madryt oraz Boateng z którym nie przedłużono kontraktu, może będzie Omar Richards z FC Reading. W linii pomocy też potrzebne są wzmocnienia, bo do Hiszpanii wraca Javi Martinez. Okres letnich transferów zapowiada się zatem ciekawie.

Artur Wichniarek z Berlina, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze