Trzy walki, trzy KO i historia w Carson. Nonito Donaire znowu mistrzem!

Sporty walki
Trzy walki, trzy KO i historia w Carson. Nonito Donaire znowu mistrzem!
fot. PAP
Nonito Donaire

Trzy walki, trzy nokauty na gali w kalifornijskim Carson, ale najważniejsze było historyczne zwycięstwo 38-letniego Filipińczyka Nonito Donaire, który znokautował w czwartej rundzie niepokonanego mistrza świata wagi koguciej Nordine Oubaali, po raz trzeci zdobywając pas wagi koguciej. To był boks przez duże B!

Nonito Donaire/Filipiny (41-6, 26 KO) zostaje mistrzem świata WBC, pokonując przez KO w czwartej rundzie obrońcę tytułu Nordine'a Oubaali/Francja (17-1, 12 KO)

 

Prawie dokładnie czternaście lat temu, w lipcu 2007 roku, Donaire zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata, pokonując przez nokaut Vica Darchinyana. W sobotnią noc w Kalifornii, "Filipino Flash", który na ringu już niczego udowadniać nie musiał, pokazał, że wiek to tylko liczba.

 

Dla bukmacherów, faworytem 3-1 był Oubaali, ale trójka to liczba, która w tej walce pasowała do Donaire, który trzykrotnie kładł rywala na deski. Było dokładnie tak, jak "Filipino Flash" zapowiadał w cytowanej przeze mnie wypowiedzi przed walką: - Nokautowałem pięściarzy o dwie kategorie wyżej niż Oubaali, to znokautuję i jego. Po dwóch rozgrzewkowych rundach, akurat kiedy walczący z odwrotnej pozycji Francuz poczuł się pewnie, był pierwszy nokdaun - po doskonale znanym wszystkim rywalom Donaire lewym sierpowym. Błąd Oubaali polegał też na tym, że chciał się zaraz odegrać, co skończyło się kolejnym nokdaunem, po ciosie zadanym równo z końcowym gongiem. Czwarta runda, przy doświadczeniu i sile ciosów Donaire, była już tylko formalnością. Dwa celne uderzenia w opierającego się o liny Oubaali i lewy podbródkowy tak silny, że sędzia Jack Reiss nawet nie próbował liczyć. Zwycięstwo to nie tylko odzyskanie pas WBC, ale także dla Donaire rekord - dla najstarszego pięściarza w historii, który zdobył tytuł w wadze koguciej. I kto wie, czy rewanżowa walka z japońskim "Potworem" Naoya Inoue, mistrzem świata IBF i WBA.

 

 

ZOBACZ TAKŻE: Tyson Fury: Czy Wilder lubi ból?

 

Gary Antuanne Russell/USA (14-0, 14 KO) pokonał przed czasem, w 6 rundzie Jovanie Santiago/Portoryko 14-2, 10 KO)

 

- Oczywiście, że chciałbym walczyć częściej, ale to nie zależy ode mnie. Chciałbym być uznawany za najlepszego na świecie w mojej kategorii wagowej, walczyć z mistrzami. Może już wkrótce będzie to możliwe - mówił Russell przed pojedynkiem z Portorykańczykiem Jovanie Santiago. Na ringu w Dignity Health Sports w Carson, w pobliżu Los Angeles, Russell udowodnił po raz kolejny, że nie tylko potrafi wygrywać, ale także chcę się pokazać kibicom. Russell jest świetny technicznie, ale wcale nie stara się chować za podwójną gardą, zadowalać tylko kontrolowanym wygrywaniem rund. Tylko w trzecim starciu Santiago był w stanie odpowiadać ciosem na cios Russella, ale przyjęcie takiego sposobu walki drogo go kosztowało. W czwartej rundzie Santiago nawet nie widział prawego sierpowego Russella, który położył go na deski. Portorykańczyk był w stanie podnieść się na komendę osiem, ale już do końca rundy - i do końca walki - był w ciągłej defensywie. W szóstej rundzie Russell mógł już dopisać sobie czternasty nokaut w czternastej walce, kiedy Santiago jakimś cudem dotrwał do końcowego gongu, ale sędzia zdecydował się przerwać ten nierówny pojedynek.

 

Subriel Matias/Portoryko (17-1, 17 KO) wygrał przez TKO w siódmej rundzie z Batyrem Jukembajewem/Kazachstan (18-1, 12 KO)

 

To była jedna z lepszych walk ostatnich miesięcy - po jednej stronie Subriel Matias, który potrafi w każdej rundzie zadawać ciosy tylko kombinacjami, po drugiej mocno bijący, ale głównie pojedynczymi ciosami, niepokonany pięściarz z Kazachstanu, Baktyr Jukembajew. Subriel wygrywał do tej pory komplet stoczonych walk przez KO nie dlatego, że bije wyjątkowo mocno, ale dlatego, że bije bardzo celnie - z kombinacji złożonych z trzech ciosów, dwa zawsze dochodzą. W czwartej rundzie Jukembajew się boleśnie o tym przekonał, kiedy był liczony, ale już w piątej i szóstej potrafił zadawać mocne uderzenia, które wstrząsały po prostu nieuważnym w obronie rywalem myślącym tylko o ataku.

 

Matias wygrywał wyraźnie na kartach punktowych, ale ciągle chciał się bić - nawet jak Kazach trafiał mocnymi ciosami. Od połowy siódmej rundy, szybkość uderzeń Matiasa, ich precyzja, była już nie do zatrzymania. Jukembajew przyjmował tak wiele ciosów, że trener Manny Robles zdecydował się przerwać walkę z końcem ósmej rundy i oszczędzić swojemu pięściarzowi kolejnych uderzeń. To najcenniejsze zwycięstwo w karierze zawsze świetnego do oglądania Matiasa - Jukembajew był niepokonany, w dziesiątce najlepszych w swojej kategorii wagowej magazynu "Ring".

Przemysław Garczarczyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze