Cezary Kowalski: Barca traci sens, czyli złamana dźwignia Laporty

Cezary Kowalski: Barca traci sens, czyli złamana dźwignia Laporty
Fot. PAP/EPA
Piłkarze Barcelony przegrali w fatalnym stylu z Almerią

Zadziwiająca jest Barcelona w obecnym sezonie. W momencie, kiedy miała szansę zamknąć sprawę walki o mistrzowski tytuł i po remisie Realu z Atletico odskoczyć mistrzowi Hiszpanii na dziesięć punktów, przegrywa ze słabiutką Almerią 0:1.

Mało tego, zespół Xaviego w Andaluzji tak naprawdę się skompromitował. To był jego najgorszy mecz. Nie zasługiwał nawet na remis, a gdyby nie Marc-Andre Ter Stegen w bramce, przegrałby wyżej. Ci sami piłkarze, którzy jeszcze tydzień temu po wygranej z Cadiz i remisie w pierwszym starciu Ligi Europy z Manchesterem United wydawali się tworzyć jakościowy w skali europejskiej zespół, snuli się po boisku. Jeden był słabszy od drugiego. Mieszali zniechęcenie z obojętnością. Ten mecz był w ich wykonaniu nonsensem.

 

ZOBACZ TAKŻE: Robert Lewandowski wściekły na kolegę z drużyny! Wiadomo, o co poszło

 

Robert Lewandowski w ocenie dziennikarzy „Sportu” (fakt, że redakcji z Madrytu) zasłużył na notę 4. Czyli jedną z sześciu najsłabszych w drużynie. Dopisek: „nijaki” – mówi wszystko. Nasz as trzykrotnie strzelał na bramkę głową, ale w żadnym wypadku nie było to nic groźnego. Nie oszukujmy się, RL9 zgubił formę z początku sezonu. I nie zmienia tego faktu wciąż dobra statystyka i choćby gol z rzutu karnego w rewanżu z United.

 

Ten mecz z Manchesterze w miniony czwartek, przegrany przez Barcę jak najbardziej zasłużenie 1:2, był zresztą bolesną weryfikacją wszystkich pochwał ekipy Xaviego z 2023 roku. Na podstawie meczów ligowych, Pucharu Króla, sięgnięcia po pierwsze trofeum w erze obecnego trenera, czyli Superpucharu, i przede wszystkim zwycięstwa w prestiżowym starciu nad Realem w tychże rozgrywkach, uzasadnione było twierdzenie, że Barca z początku sezonu lub ta, która odpadała z Ligi Mistrzów, wyprzedzając w grupie tylko Viktorię Pilzno, a ta obecna to dwa inne światy. Że Xavi wreszcie poukładał nowych graczy tak, jak chciał, dobrał galową jedenastkę, że jest powtarzalność, no i znakomita gra w defensywie, skoro w 22 kolejkach Barcelona straciła tylko siedem goli.

 

Nic z tych rzeczy. Owszem, Katalończycy mieli lepszy czas, ale tłukąc lokalnych rywali z niższej półki i poprawiając wspomnianym Realem stracili kontakt z rzeczywistością. Dopadła ich ona właśnie brutalnie w 1/16 rozgrywek drugiej ligi europejskiej, który to etap okazał się nie do przeskoczenia. Cały występ międzynarodowy Barcelony w sezonie 2022/23 skończył się na ośmiu meczach, ledwie dwóch wygranych spotkaniach i aż 16 golach straconych przy 15 strzelonych.

 

To też dowód na to, jak bardzo liga hiszpańska jako taka odstaje od angielskiej Premier League. W sensie fizycznym, intensywności gry, Barcelona z United, czyli trzecim obecnie zespołem w Anglii, po prostu nie miała szans. Oczywiście zaprzeczeniem tej tezy jest inny przedstawiciel La Liga - Real Madryt, ale tu w grę wchodzi jakaś nie do końca wytłumaczalna metafizyka. Poza tym "Królewscy" mają na ławce doświadczonego genialnego stratega.

 

Natomiast nieudaczne manewry personalne Xaviego (wystawił np. w pierwszym meczu z United na środku defensywy lewego obrońcę Marcosa Alonso, choć nie było takiej potrzeby) sprawiły, że wciąż pozostaje duży znak zapytania w kwestii tego, czy zrobił on postęp taktyczny od zeszłego roku, kiedy na dzień dobry odpadł w Lidze Europy z Eintrachtem Frankfurt. Wtedy to był jednak aż ćwierćfinał…

 

„Barcelona traci sens... Z przeciętnym Lewandowskim, który sprawia ostatnio wrażenie, jakby przybył tu na emeryturę na Costa Brava, utraciła ostatnią dźwignię Europy” – napisał felietonista „El Mundo”, nawiązując ironicznie do słynnych dźwigni finansowych prezydenta Joana Laporty.

Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie