Nie od razu Raków zbudowano. Wiosna bliżej tylko dla Legii Warszawa

Piłka nożna
Nie od razu Raków zbudowano. Wiosna bliżej tylko dla Legii Warszawa
fot. PAP
Legia Warszawa ma na razie dwa zwycięstwa w fazie grupowej Ligi Konferencji.

Legia Warszawa zameldowała wykonanie zadania, Raków Częstochowa wreszcie strzelił pierwszego gola w fazie grupowej. I zdobył pierwszy punkt. Gdyby nie porażka w drugiej kolejce ze Sturmem Graz, byłby to powód do zadowolenia. Czy można mieć uczucie sporego niedosytu bo taka sytuacja, gdy z boiska wylatuje już na początku meczu najlepszy napastnik przeciwnika na co dzień się nie zdarza?

Dlaczego najlepsze wrażenie w czwartkowy wieczór w zespole mistrza Polski robił Srdjan Plavsić? Być może dlatego, że w fazach grupowych Ligi Europy i Konferencji miał już kilkanaście spotkań w barwach Sparty i Slavii Praga. Nie jest to dla niego teren nieznany więc porusza się na nim pewniej niż pozostali piłkarze Rakowa. Między innymi z tego powodu klub od jakiegoś czasu starał się o Adnana Kovacevicia, o którym można powiedzieć to samo. W Ferencvarosu grał nawet w Champions League na Camp Nou w Barcelonie. Szkoda, że jego forma nie jest dziś tak wysoka bo w normalnych okolicznościach to Bośniak powinien wejść za kontuzjowanego Zorana Arsenicia.

 

ZOBACZ TAKŻE: Polska już przed Chorwacją! "Legia i Raków pokazały, że idziemy w dobrym kierunku"


Są pewne rzeczy, których nie kupisz. Musisz to zdobyć, mieć w swojej karcie meczowych dokonań. Rakowowi zabrakło zdaniem obserwatorów odwagi. Ja dodałbym do tego deficyt doświadczenia. Prawdopodobnie jedno wynika z drugiego. Robert Graf stracił posadę dyrektora sportowego bo jego pomysły na razie nie do końca zdają egzamin. Pytanie jednak czy nie za wcześnie na weryfikację? Po drugie czy finansowo klub było stać na materiał spełniający wyżej opisane kryteria?


Raków wygrywał ligę i krajowy puchar drużynowością. Miał w polu jedną wielką indywidualność w postaci kontuzjowanego - niestety – Iviego Lopeza. Legia – chcąc nie chcąc – musiała zatrzymać Josue, w Mostarze było widać dlaczego. Tomas Pekhart na Bałkany nie mógł przylecieć więc na szpicy zagrała jego kopia – Blaż Kramer. Tylko ci dwaj piłkarze z Legii byliby w stanie zdobyć głową takiego gola jakiego uzyskał Słoweniec. Gola na wagę trzech punktów. I zbliżenia się do nadziei na wiosnę w pucharach. Każdy z obu napastników z Warszawy przy swym profilu i jakości rozwiązałby odwieczny problem częstochowian z zagospodarowaniem pozycji, która „trapi” ten klub od dawna. Jakiś czas temu Marek Papszun walczył zresztą jak lew o Czecha, proponował mu nawet lepszy kontrakt, jednak ten wybrał powrót do stolicy. Bo są pewne rzeczy, których kupić się nie da...


W europejskim rankingu klubowym Raków jest na 163. miejscu. I choć jeszcze niżej są chociażny Spartak Trnava, Austria Wiedeń, Brondby czy Dunajska Streda, a więc kluby, który sprawiały nam już kłopoty w pucharach, to musimy mieć świadomość, że drużyna spod Jasnej Góry to ciągle żółtodziób na międzynarodowych salonach. Mierzmy więc siły na zamiary. Pewnie, że pięknie byłoby gdyby mistrz kraju mógł pozwolić sobie na otwartą grę i więcej punktów na półmetku fazy grupowej. Ale skoro nie od razu Kraków zbudowano, to tym bardziej określenie to powinno dotyczyć miasta Częstochowa.

Bożydar Iwanow/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie