Siła słonia czy słonika? Jakość jest, wyników nie ma

Piłka nożna
Siła słonia czy słonika? Jakość jest, wyników nie ma
fot. Cyfrasport
Mariusz Lewandowski, trener klubu z Niecieczy.

Kluby Fortuna 1. Ligi mają swoje „fazy”. Niedawno liderem była grająca świetnie na początku sezonu Odra Opole. Teraz klub ze stolicy polskiej piosenki ma serię trzech z rzędu przegranych meczów. Po pucharowej porażce z Legią Warszawa nie może pozbierać się GKS Tychy. Motor Lublin dawno stracił impet, a teraz wypadł nawet poza pierwszą szóstkę. Nowym przodownikiem tabeli jest Arka Gdynia. Jej passa to siedem zwycięstw. Kiedy zostanie przerwana?

Po piętnastej kolejce co najmniej dwie pozycje w tabeli kłują w oczy. O sytuacji Wisły Kraków (dziewiąta lokata) pisaliśmy już w tym miejscu wielokrotnie. Ale znajdująca się „oczko” niżej Bruk-Bet Termalica to też niespodzianka. Jeżeli nie sensacja. To tu przecież zbudowano jedną z najmocniejszych kadr całych rozgrywek. To tu zarabia się – podobno – najlepiej i przelewy zawsze są na czas. To tu drugą szansę dostał trener Mariusz Lewandowski, były wybitny reprezentant Polski. Nieciecza to prowincja, ale też pod wieloma względami kraina mlekiem i miodem płynąca. Jednak strefa komfortu nie zawsze powoduje efekty, jakich można by oczekiwać.

 

ZOBACZ TAKŻE: Rywale Polaków rozpoczęli zgrupowanie. "Łatwo nie będzie" 


Awans miał być już w ubiegłym sezonie, ale to Puszcza Niepołomice w finale barażów okazała się sprytniejsza. Pieniądze – jak wiemy – nie zawsze grają. Liczą się inne elementy. Piłkarze Ruchu Chorzów z całą swoją „niebieską rodziną” wiedzą coś na ten temat.


Termalica gra w kratkę. W jednym tygodniu straci cztery gole u siebie z Miedzią, by kilka dni później pokonać w Głogowie Chrobrego 5:0. Ogra pewnie będącego w czubie tabeli Górnika Łęczna, by w kolejnych dwóch spotkaniach zdobyć zaledwie punkt w potyczkach z GKS-em Katowice i Stalą Rzeszów. Tu żadne prawo serii nie istnieje. W tej lidze w ten sposób nie da się myśleć o czołowych miejscach. A przecież historia play-offów udowodniła, że faworytom jest w nich zdecydowanie trudniej niż „underdogom”. Presja i specyfika barażów nie jednemu już nogi spętała.


Jakości w drużynie BBT jest sporo. Bramkarz Tomasz Loska był długo numerem jeden w młodzieżowej reprezentacji Czesława Michniewicza, dopóki nie objawił się w niej Kamil Grabara. Maciej Ambrosiewicz, Adam Radwański czy Kacper Karasek mogliby mieć spokojne zatrudnienie w wielu ekstraklasowych klubach, zresztą szczególnie ci dwaj ostatni na brak ofert nie mogą narzekać. Obcokrajowcy? Mocni. Austriak Lukas Spendlhofer nie przypadkowo grał niegdyś w Sturmie Graz, a jako nastolatek otarł się nawet o Inter Mediolan. W klubie doradzają bądź doradzali tacy fachowcy jak Rafał Wisłocki czy Artur Płatek. Nie tak dawno – co prawda przez dwadzieścia cztery godziny – „pracował” tam nawet obecny selekcjoner Michał Probierz. Przecież gdyby nie „pewne okoliczności”, być może właśnie tam, a nie w PZPN-ie przygotowywałby się do obecnej roli. Choć prawdopodobnie właśnie szybka dezercja z Niecieczy i przejęcie młodzieżówki dały mu to miejsce, w którym znajduje się teraz.


Skoro jest tu tak dobrze, to dlaczego jest tak przeciętnie? Liga nie dotarła co prawda jeszcze do półmetka i strata do nawet do drugiego miejsca nie jest jeszcze gigantyczna (siedem punktów), to Termalica - by nie zyskać miana bezpiecznej przystani, w której wszystko – poza wynikami – się zgadza, musi wreszcie na boisku zacząć przekonywać. Wyprawa do Tychów, goszczenie Wisły Kraków i Arki Gdynia, w końcu wyjazd do Legnicy - to idealny moment na to, by Bruk Bet pokazał siłę swojego herbu. Słonia, a nie słonika.

Bożydar Iwanow/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie