Ekspert zapytany o formę Kubackiego bezradnie rozkłada ręce. "Nie wiem, co się z nim stało”

Zimowe
Ekspert zapytany o formę Kubackiego bezradnie rozkłada ręce. "Nie wiem, co się z nim stało”
fot. PAP
Ekspert zapytany o formę Kubackiego bezradnie rozkłada ręce. „Nie wiem, co się z nim stało”

- Nie wiem, gdzie uleciała ta forma. W mistrzostwach Polski w Szczyrku był o klasę lepszy od Piotra, Kamila i całej reszty. Pojawiły się faktycznie głosy, że to będzie nasz lider, że będzie walczył o Kryształową Kulę. Miał dźwigać ciężar na swoich barkach. Jeszcze w Ruce jakoś to wyglądało, bo choć trochę chorował, to dwa razy był na punktowanych miejscach. W Lillehammer już tak dobrze jednak nie było – mówi Jakub Kot, z którym rozmawiamy o wynikach naszych skoczków w miniony weekend.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Apoloniusz Tajner, były prezes PZN, mówił nam, że Lillehammer w stosunku do Kuusamo będzie malutkim kroczkiem do przodu. Patrząc na wyniki naszych skoczków w Lillehammer trudno jednak mówić, że coś drgnęło.

Zobacz także: Wielki powrót do kadry polskich skoczków! To on wystąpi w Klingenthal

 

Jakub Kot, były skoczek, ekspert: Jakbyśmy chcieli szukać plusów, to na pewno byśmy je znaleźli Pojedyncze skoki Pawła Wąska, Kamila Stocha czy Dawida Kubackiego z tego ostatniego weekendu w Lillehammer były całkiem niezłe.

 

Ogólny obraz jest jednak fatalny.

 

No jest, bo przede wszystkim patrzymy na klasyfikację, a tam dobrze to nie wygląda. Plusy są, ale one nie przekładają na wynik. Nie ma się jednak co wyżywać na zawodnikach.

 

Bo pan okiem fachowca dostrzegł coś, co każe panu sądzić, że za kilka tygodni się obudzimy?

 

Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, to delikatna poprawa jest. Ta poprawa nie przekłada się jednak, na razie, na wyniki, a te są najlepszym papierkiem lakmusowym. W ogóle, jak tak sobie popatrzymy, to na osiemdziesiąt skoków oddanych przez naszych w kwalifikacjach i konkursach, tylko jeden skok był na TOP10. Jeden na osiemdziesiąt. To pokazuje, że wciąż  nie jest dobrze. Są pojedyncze rzeczy, jak poprawa u Wąska. Nie mówi się jednak o tym, ze względu na całość. Od razu jednak powiem, że ja wierzę w sztab Thurnbichlera. Według mnie oni to opanują, wyjdą na prostą.

 

Jak? Co trzeba zrobić? Pojawiają się głosy, żeby wycofać zawodników z konkursów.

 

To jest sport indywidualny. Mamy pięciu zawodników i do każdego podejść inaczej. Dla Zniszczoła najlepsze byłoby przesunięcie do Pucharu Kontynentalnego, dla Wąska najlepiej by było, jakby skakał w Pucharze Świata, bo radzie sobie nieźle, a dla Kamila Stocha dobrze by było, jakby został w domu, zregenerował się.

 

A Żyła, Kubacki?

 

Nie wiem. To muszą ustalić zawodnicy z trenerem. Muszą ze sobą porozmawiać. Trzeba znaleźć złoty środek. Jeśli trener mówi do jednego z tych naszych doświadczonych: jedziemy do Ramsau, a w odpowiedzi słyszy: nie, bo jestem zmęczony, to strony muszą się spotkać gdzieś w środku. Trener, sztab, zawodnik muszą mieć jasną wizję, jedną wizję. Jak już coś wymyślą, to muszą w to pójść. Nie może być tak, że trener w lewo, a zawodnik w prawo.

 

Powtórzę jednak pytanie o Kubackiego. Przed sezonem wydawało się, że nawet jeśli wszyscy inni zawiodą, to akurat on będzie skakał dobrze.

 

Nie wiem, gdzie uleciała ta forma. W mistrzostwach Polski w Szczyrku był o klasę lepszy od Piotra, Kamila i całej reszty. Pojawiły się faktycznie głosy, że to będzie nasz lider, że będzie walczył o Kryształową Kulę. Miał dźwigać ciężar na swoich barkach. Jeszcze w Ruce jakoś t wyglądało, bo choć trochę chorował, to dwa razy był na punktowanych miejscach. W Lillehammer już tak dobrze jednak nie było. Nie wiem, nie znam odpowiedzi na pytanie, co się stało z Dawidem.

 

A dopuszcza pan taką możliwość, że trener Thurnbichler nie celował z formą w te pierwsze turnieje, że naszym brakuje świeżości.

 

Nie mam  dostępu do danych, nie mam wyników testów. A jeśli chodzi o słowa, to z jednej strony mamy słowa Kamila, który mówi, że fizycznie czuje się dobrze, a z drugiej Dawida, który mówi, że jego nogi są gumowe, a to nie jest dobre. Być może, że jeden, dwa dni odpoczynku zdziałają w przypadku naszych cuda.

 

A jeśli taki był plan Thurnbichlera.

 

Ja słyszałem takie komentarze już przy okazji letnich zawodów. Już wtedy mówiło się, że traktujemy je inaczej, że nie zależy nam wynikach. Mówiono, że chodzi o to, żeby energii starczyło nam na całą zimę, że może wejdziemy słabiej, ale potem będziemy spokojnie budowali formę. Nikt jednak nie mówił, że to będzie aż taka strata, że nie będziemy mieli kontaktu z czołówką. A jednak ten kontakt trzeba mieć. Mimo to jestem w stanie wyobrazić, że za miesiąc Niemcy i Austriacy spuchną, a my powoli do nich dojdziemy i w styczniu, na świeżości, nawiążemy walkę.

 

Pojawiły się też jednak głosy, że rywale uciekli nam sprzętowo.

 

Nie. Moim zdaniem nie ma winy w sprzęcie. My mamy świetnego specjalistę od tych spraw. Nawet jeśli Niemcy i Austriacy uciekli sprzętowo, to minimalnie. To nie jest tak, że my jesteśmy 100 lat za nimi. Nasz problemy może polegać na tym, o czym mówiliśmy wcześniej, czyli innym planie i braku świeżości, ale mamy też problemy z techniką skoku. Szwankują podstawy.

 

Wcześniej jednak powiedział pan, że wierzy w sztab, że Thurnbichler to opanuje.

 

Wierzę w stu procentach. Mnie imponuje energia Thurnbichlera, jego zapał do pracy. Teraz chodzi o to, żeby zawodnicy poszli drogą wskazaną przez trenera. Po dyskusjach, po rozmowie, ale jednak.

 

Jak się jednak słuchało zawodników po tych ich pierwszych nieudanych skokach, to można było odnieść wrażenie, że tam nie ma chemii.

 

Ja bym jednak nie szukał w ich słowach żadnych podtekstów. Każdy z nich powiedział, co mu pasuje. Dawid szczerze przyznał, że nie lubi brać się za dwadzieścia rzeczy na raz, że woli szlifować kilka elementów. Według mnie nie ma żadnego problemu na linii sztab – zawodnicy. Problemem jest raczej brak zawodników poza trójką: Stoch, Kubacki, Żyła. Fajnie, że oni są, ale prawda jest taka, że oni nie mogą nawet chwili odetchnąć, bo nie ma ich kto zmienić.

 

Pytanie, czy wina leży po stronie sztabu, czy też nie mamy takich talentów, jakie byśmy chcieli mieć.

 

Czas pokaże. Na mistrzostwach Polski mieliśmy najstarsze podium, a za nim zawodników z kadry A. Mam nadzieję, że trener Jiroutek popracuje nad zawodnikami z kadry B, że tam się jakaś perełka objawi. Naszą  nadzieję był Juroszek, Thurnbichler dał mu szansę, ale on teraz wraca do kadry B. Mam nadzieję, że błyśnie w Pucharze Kontynentalnym i wróci.

Dariusz Ostafiński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie