Żurawski: Wisła jest w dobrym momencie, żeby wreszcie coś zdziałać w Europie

Piłka nożna
Żurawski: Wisła jest w dobrym momencie, żeby wreszcie coś zdziałać w Europie
Cyfrasport/Łukasz Grochala
Kapitan Wisły Kraków podnosi do góry Puchar Polski

- Wisła jest w dobrym momencie, żeby wreszcie coś zdziałać w europejskich pucharach. Taka szansa pokazania się w Europie dobrze działa na zawodników. Umówmy się, oni walczą nie tylko o przyszłość klubu, ale też o swoją własną – powiedział nam legendarny napastnik Wisły i ekspert Polsatu Sport Maciej Żurawski.

Michał Białoński: Królem finału Pucharu Polski został Angel Rodado? Widzi pan w nim cechy przypominające "Żurawia" z okresu świetności?

 

ZOBACZ TAKŻE: Zbigniew Boniek podsumował finał Fortuna Pucharu Polski. Pięć punktów

 

Maciej Żurawski, czterokrotny mistrz Polski z Wisłą Kraków, dwukrotny król strzelców Ekstraklasy, ekspert Polsatu Sport: Angel Rodado zmuszony jest do zmiany, przez to, że dwójka napastników jest ustawiona w pionie – Sobczak gra wyżej, a Angel niżej. Rodado jak najbardziej wypełnia swoją rolę, bo jest zaangażowany w defensywę, co nie jest łatwe, trzeba mocno pracować.

 

Natomiast bardzo dobrze radzi sobie z ustawianiem między liniami przeciwnika i tam świetnie operuje, inicjuje akcje. W finale Pucharu Polski był bardzo aktywny, oprócz tego strzelił bramkę, był bohaterem tego meczu. Potwierdził, że kiedy ma sytuację, to zachowuje zimną krew. Jego uderzenia częsta nie są ładne, ale do bólu dokładne, po ziemi, w boczną siatkę. Bramkarz nie ma szans na interwencję.

 

Czy szampan wyparuje z głów wiślaków na tyle szybko, by nie przeszkodził im w walce o awans do Ekstraklasy? Na razie są na piątym miejscu w Fortuna 1 Lidze.

 

Trener Albert Rude powiedział, że w wypadku braku awansu, Puchar Polski nie będzie miał pełnego smaku. Można podzielać jego zdanie. Pamiętajmy, że od lipca wiślacy będą grali co trzy dni, z racji eliminacji do Ligi Europy, więc dodatkowe zaprzątniecie głowy rywalizacją o powrót do Ekstraklasy w niczym nie pomoże, spowoduje kłótnię wewnętrzną.

 

Zgadza się pan z takim postawieniem sprawy?

 

Ja tak podchodzę do tego, że zdobycie Pucharu Polski powinno napędzić drużynę. Przecież walka o Ligę Europy powinna wpłynąć pozytywnie na zawodników, dodać im niesamowitych skrzydeł, że oto nieoczywisty zespół, z niższej klasy rozgrywkowej zaszedł tak daleko. Wisła jest w dobrym momencie, żeby wreszcie coś zdziałać w europejskich pucharach. Taka szansa pokazania się w Europie dobrze działa na zawodników. Umówmy się, oni walczą nie tylko o przyszłość klubu, ale też o swoją własną. Nie można też narzekać, że jeśli się gra co trzy dni, to trudno się skoncentrować na każdym spotkaniu, że nie można grać na wielu frontach. Wprawdzie było to bardzo dawno temu, ale pamiętam, że Wisła Kraków potrafił skutecznie rywalizować na wielu frontach. Oczywiście, ktoś powie, że miała innych zawodników, ale pokazywała, że jest to do pogodzenia.

 

Co do skrzydeł, podobało się panu zarządzenie meczem przez Alberta Rude? Wisła straciła bramkę, gdy zmęczony Baena opuścił murawę, a szykował się do tego równie wyczerpany Alfaro, więc skrzydła krakowian nie były już tak dynamiczne, a jednak pierwszoligowcy odwrócili losy rywalizacji.

 

W defensywie Wisły dużo zależało od pracy skrzydłowych, od pomocy bocznym obrońcom, to było ważne, żeby zagęszczać w "szesnastce". Natomiast faktycznie, Alfaro i Baena grali bardzo intensywnie, przez co zabrakło sił, ale stracona bramka wynikała ze złamania linii spalonego przez Dawida Szota. Trzeba też przyznać, że akcja bramkowa Pogoni była też genialna, szybko rozegrana, na jeden kontakt. Przyborek fantastycznie się zachował, a Kouluris, który wcześniej nie istniał, pięknie wyszedł do piłki i bez problemu pokonał Czyczkana. Zatem nie był to mecz, w którym szczecinianie nic nie zrobili, tyle że zrobili za mało, brakowało im powtarzalności.

 

Pamiętajmy też, że był to bodaj najlepszy mecz Wisły w tym sezonie. Raz, że przeciwko drużynie z Ekstraklasy, a dwa pogoń jest w dobrej formie i walczy o wysokie cele. Cieszę, że finał Pucharu Polski tak się potoczył.

 

Pogoń była murowanym faworytem i gdy objęła prowadzenie już witała się z gąską. Nie za wcześnie zaczęła bronić skromnego prowadzenia?

 

Oczywiście, z punktu widzenia Pogoni Szczecin jest to rozstrzygnięcie smutne. Żal mi Kamila Grosickiego, bo Puchar Polski mógłby być trofeum, które by spointowało jego bogatą karierę. Patrząc na jego przygodę z piłką, gdzie rozegrał ponad 90 meczów w reprezentacji Polski, był na czterech wielkich turniejach, to jednak jeśli chodzi o rozgrywki klubowe, to zdobył tylko Puchar Polski z Jagiellonią. Trochę mało, dlatego trochę mu kibicowałem pod tym kątem. Powinien mieć więcej trofeów. Wiadomo, że Kamil jest w określonym wieku i nie wiadomo, jak jeszcze długo pogra z Pogonią, a za drugie miejsce w Pucharze Polski nie dają żadnego trofeum.

 

Ogólnie po pierwszej połowie byłem zdania, że spotkanie zakończy się jedną bramką. Dominowała dyscyplina taktyczna i kompaktowe ustawienie. Nie spodziewałem się, że z tego meczu powstanie taki rollercoaster.

 

Michał Białoński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie