Nikola Grbić: Mam już pomysł na dwunastkę na igrzyska olimpijskie

Inne
Nikola Grbić: Mam już pomysł na dwunastkę na igrzyska olimpijskie
fot. PAP
Selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski Nikola Grbić.

- Mam pomysł na dwunastkę na igrzyska olimpijskie. Zrobimy wszystko, żeby stworzyć zawodnikom warunki do tego, by mogli być najlepszymi - przyznał selekcjoner siatkarskiej reprezentacji Polski Nikola Grbić w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz. Polscy siatkarze przygotowują się do Ligi Narodów i igrzysk olimpijskich.

Marta Ćwiertniewicz: Dobrze znowu widzieć trenera tutaj.

 

Nikola Grbić: Ciebie też!

 

Jak się trener tu czuje?

 

Świetnie! Wróciłem do domu!

 

ZOBACZ TAKŻE: Zmiana w siatkarskiej reprezentacji Polski. Taka informacja tuż przed startem Ligi Narodów!

 

Lubi trener to miejsce? Jest odpowiednie, żeby przygotować się do osiągnięcia najważniejszego celu w tym sezonie?

 

Trochę żartowałem, a trochę nie, bo to miejsce stało się naszym domem. Tylko raz przed mistrzostwami Europy pojechaliśmy do Zakopanego, ale ostatnie trzy sezony spędziliśmy niemalże w całości tutaj. Mamy tu wszystko, czego potrzebujemy, żeby odpowiednio pracować. Jesteśmy blisko lotniska w Warszawie, więc jeśli gdzieś podróżujemy, to droga trwa godzinę lub półtorej. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwy, że znowu tu jestem.

 

Jak spędził trener pierwsze dni w Spale?

 

Pierwszego dnia też miałem badania medyczne. Jestem starszym panem, więc od czasu do czasu muszę sprawdzać swoją kondycję. Mam wysoki cholesterol, więc muszę pomyśleć o sposobie odżywania (śmiech). Serce jest w porządku, a to ważne. We wtorek mieliśmy tylko "krótkie" sześć godzin sesji zdjęciowych, marketing day przed Ligą Narodów, a w środę zaczęliśmy treningi z drużyną i odbyliśmy przyjazne spotkanie z dziennikarzami. Mamy piękne okoliczności przyrody, żeby z Wami rozmawiać, więc jest fajnie.

 

Słyszałam, że od samego początku zaserwowaliście siatkarzom mocną siłownię. To prawda?

 

Rano? Tak słyszałaś? Dobrze wiedzieć, bo do mnie takie informacje nie dotarły. Cieszę się, bo siłownia taka właśnie powinna być. Dzień wcześniej przed kolacją mieliśmy krótką rozmowę. Powiedziałem chłopakom, że rozpoczyna się nasz wspólny czas treningowy. Szczęśliwie mamy trzy miesiące i dziesięć dni, do stania się mistrzami olimpijskimi. Cokolwiek robisz, cokolwiek myślisz, czegokolwiek oczekujesz, postaw to wszystko w perspektywie celu, który chcesz osiągnąć. Kiedy patrzysz z tej perspektywy, ważne jest, żeby wszyscy robili wszystko, co mogą, żeby osiągnąć najlepszą wersję siebie i wygrywać. Jeśli to znaczy, że musisz cierpieć w oczekiwaniu na formę, powinieneś to robić. Mam na myśli cierpienie fizyczne, związane z przygotowywaniem się do osiągnięcia czegoś wielkiego. Myślę, że nagroda za to będzie warta każdego wysiłku, który ponosisz.

 

Rozpoczniecie sezon od Ligi Narodów. Jestem przekonana, że ma trener plan punkt po punkcie, wie, którzy zawodnicy zagrają konkretne spotkania. Czy może Pan nam uchylić rąbka tajemnicy?

 

Tak, w tym sezonie musiałem zaplanować naszą pracę bardziej pod indywidualnym kątem, niż w poprzednich latach. Chcę dać każdemu zawodnikowi odpowiedni czas na odpoczynek, na przygotowania i odpowiedni czas na boisku, żeby każdy z nich był przygotowany najlepiej na to, co przed nami. Kilku z nich będzie miało więcej wolnego i mam tu na myśli dni, a nie tygodnie. Niektórzy potrzebują gry niezwłocznie. To np. Aleksander Śliwka, który ma za sobą bardzo długi okres bez gry z powodu bardzo poważnej kontuzji. On musi grać jak najwięcej, żeby uzyskać na nowo pewność siebie, którą miał wcześniej, a także kontrolę nad piłką. Część zawodników musi wyleczyć swoje urazy, przyjąć kilka zastrzyków w kolana, biodra czy cokolwiek innego. Wiesz, PRP i inne procedury.

 

Nie mówię tu o zabiegach czy operacjach, ale o procesach które mają też zapobiegać urazom, które mogą się przytrafić przy tak ciężkiej pracy, jaką będziemy wykonywać. Dotyczy to m.in. chłopaków z ZAKSY. Prawie wszyscy z nich będą mieli inne programy treningowe. Marcin Janusz zacznie, ale nie pojedzie na pierwszy turniej, podobnie jak Łukasz Kaczmarek, choć jego program będzie inny. Bartosz Bednorz potrzebował zacząć później, ale zakończył wcześniej i pojedzie na pierwszy turniej, podobnie jak Aleksander Śliwka, który musi grać. Tak właśnie chcę zorganizować to lato, bo to, że zawodnicy zakończyli sezon w tym samym momencie, nie oznacza, że są w tym samym miejscu. Chcę, żeby byli w najlepszej możliwej formie w najważniejszym dla nas momencie.

 

 

Czy ma Pan w głowie już pełny skład na pierwszy turniej VNL w Turcji?

 

Tak, mam pomysł, ale mam też pomysł na dwunastkę na igrzyska olimpijskie. To nie jest tak, że nie chcę ci powiedzieć, ale zanim wybiorę nazwiska, może wydarzyć się tak wiele. Zrobimy wszystko, żeby stworzyć zawodnikom warunki do tego, by mogli być najlepszymi. Od pierwszego sezonu mieliśmy swoje problemy. Kontuzje mieli Norbert Huber, Bartosz Kurek, Mateusz Bieniek. To jest część tej pracy. Mam nadzieję, że tym razem kontuzje nas ominą, ale wiesz, że wszystko może się zdarzyć. Musimy adaptować się do sytuacji. Może czasami ktoś będzie gotowy, żeby szybciej pojechać na turniej, a ktoś będzie potrzebował więcej czasu na trening w Spale.

 

Głównym celem reprezentacji Polski są igrzyska olimpijskie.

 

Nie tylko naszym, ale tak (śmiech).

 

Zna Pan smak zwycięstwa na igrzyskach olimpijskich, jako zawodnik, teraz poprowadzi Pan drużynę do tego sukcesu. W której roli przygotowania są trudniejsze?

 

Zdecydowanie łatwiej jest przygotować się zawodnikowi, bo wtedy musisz myśleć tylko o sobie. To jest odpowiedź na pytanie, jakie są główne różnice między byciem zawodnikiem, a byciem trenerem. Kiedy jesteś zawodnikiem... to nie jest kwestia egoizmu, chociaż... może trochę jest. Próbujesz doprowadzić się do najlepszej możliwej formy. Dajesz drużynie najwięcej, ile potrafisz. Jeśli wszyscy zawodnicy w drużynie robią to samo, to możecie być najlepszym zespołem. Twoim zadaniem jest myślenie tylko o sobie. Kiedy jesteś trenerem, to myślisz o czternastu, a w przypadku igrzysk o dwunastu zawodnikach, czternastu członkach sztabu, ludziach z federacji, sponsorach i innych. Wiesz, wszystko musi być poukładane jak w orkiestrze, która gra idealną symfonię. Wszystko musi być na odpowiednim miejscu. Mogę powiedzieć z łatwością... Z dużą łatwością! Zdecydowanie łatwiej jest przygotować się zawodnikowi niż trenerowi.

 

Wiem, że nie lubi Pan takich pytań...

 

TAK!

 

...ale jaki jest Pana cel minimum na te igrzyska?

 

Moim celem minimum jest przejść ćwierćfinał. Nie lubię chować się za palcem! Tak się mówi w Serbii... Jesteśmy liderem światowego rankingu. Zdobyliśmy mistrzostwo Europy, wygraliśmy Ligę Narodów i wszystkie siedem meczów kwalifikacji do igrzysk w ubiegłym sezonie. Wiele osób widzi nas w roli faworyta, a ja nie mogę i nie chcę przed tym uciekać. Jestem świadomy roli, w której się nas stawia. Wiem, jak trudny cel stoi przed nami. Nie mogę być przesadnie pewny siebie, bo w tym turnieju zagra osiem najmocniejszych ekip na świecie, które mają równie utalentowanych zawodników, co my. Mają równie dobrych trenerów i sztaby szkoleniowe, a także równie dogodne warunki do pracy. Wystarczy spojrzeć, jak wiele razy w ostatnich latach wygrywaliśmy 3:2, jak wiele razy byliśmy bliscy porażki i to nie tylko z najmocniejszymi rywalami.

 

Jeśli masz osiem tak równych zespołów, a o zwycięstwie może decydować jedna czy dwie piłki, to oczywiście, że nie możesz być niczego pewnym. Nie jest już tak, jak kiedyś, że wygrywając grupę, rywalizujesz z czwartym zespołem drugiej, który nie należy do najmocniejszych. Możemy zagrać w ćwierćfinale z USA, Włochami, Słowenią, Francją czy Brazylią. To nie będzie łatwe i ja jestem tego świadomy. Nie uciekam od tego i nie mówię "O NIE NIE, MY NIE JESTEŚMY FAWORYTEM!", ale mam też świadomość tego, jakim ułatwieniem jest podchodzenie do meczów w roli underdoga, bez żadnej presji i oczekiwań. Wierz mi, że nie jest łatwo, kiedy uchodzisz za faworyta. Nie chodzi mi tylko o kibiców, ale też o inne drużyny. Musimy to wytrzymać, zaakceptować i skupić się na rzeczach, nad którymi mamy kontrolę.

 

Nie możemy kontrolować tego, jak przygotowują się inni zawodnicy, jak się prezentują w meczach przeciwko nam. Nie możemy kontrolować sędziów, tego czego się od nas oczekuje i czego chcą od nas ludzie. Mam nadzieję, że moi zawodnicy nie będą koncentrować się na social mediach, bo to może mieć wpływ na nich. Będą odczuwać mocniej, że oczekuje się od nich bardzo dużo. Będą czytać komentarze ludzi, którzy nie są... nazwijmy to – pozytywni? Nie mają wystarczających kompetencji, bo nie wiedzą, co to znaczy być siatkarzem? Z czym się mierzymy? Od czasu do czasu to będzie bardziej przeszkadzać, niż pomagać. Chcę żeby moi zawodnicy byli skoncentrowani na tym, co mają do zrobienia, jak mogą się do tego przygotować. Chcę też, żeby spodziewali się najgorszego od rywali.

 

Kiedy zobaczył Pan chłopaków po raz pierwszy w tym sezonie, widział Pan ekscytację w ich oczach? Radość, że zaczyna się najważniejszy sezon?

 

Na wielu zawodników jeszcze czekam, ale tak, widzę, że chłopaki są świadomi, gdzie i po co jesteśmy. Przed nami wielka przygoda i wiem, że wszyscy są tu po to, żeby dać z siebie maksimum.

 

A Pan? Czuje Pan ekscytację?

 

Podpisałem kontrakt w Polsce właśnie po to, więc tak, jestem podekscytowany.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie