Wiceprezes PZHl zabrał głos po przegranej z Francją. "Tak nie można myśleć"

Zimowe
Wiceprezes PZHl zabrał głos po przegranej z Francją. "Tak nie można myśleć"
fot. PAP
Wiceprezes PZHl zabrał głos po przegranej z Francją. "Tak nie można myśleć"

Wygrana z Francją miała nas przybliżyć do utrzymania w elicie. Jednak przegraliśmy ten ważny mecz i teraz mówi się, że pozostaje nam liczyć na wygraną z Kazachstanem. - Tak nie można myśleć. Niemcy też nie grają jakiegoś super hokeja. Więcej drużyn ma problemy – przekonuje Adam Fras, wiceprezes PZHl.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Po meczu z Francją media piszą, że nie dojechaliśmy na ten mecz. W pierwszej tercji to wyglądało tak, jakby nie było nas na lodzie.

 

Adam Fras, wiceprezes PZHl: Nie ulega dyskusji, że to była nasza najsłabsza tercja na tych mistrzostwach.

 

ZOBACZ TAKŻE: 13 bramek w meczu obrońców tytułu! Wielkie emocje w spotkaniu mistrzostw świata

 

Szkoda, że w tak ważnym meczu.

 

Na tych mistrzostwach każdy mecz jest ważny. To jest elita. Rywal nie ma znaczenia. Tam nie ma łatwych piłek. Zatem powtórzę, że to była najsłabsza tercja, ale przed nami cztery mecze. Walczymy dalej.

 

To znaczy?

 

Trzeba się pozbierać. Pocieszające jest to, że z Francją podnieśliśmy się z kolan, przegrywając 0:4. Fizycznie wyglądaliśmy w końcówce lepiej od rywala. Pozbieraliśmy się i musimy szukać swojej szansy, bo nawet na półmetku tych mistrzostw nie jesteśmy. I nikt nie mówił, że będzie łatwo. Nie ma co robić tragedii.

 

Trzeba jednak przypomnieć, że o meczu z Francją mówiło się przed, że od niego zależy nasz los, bo to rywal w zasięgu naszych hokeistów.

 

To wszystko jest teoria. Ja od początku mam takie poczucie, że losy naszej reprezentacji będą się ważyć do końca, do ostatniego meczu. Nam jeden mecz nie uratuje mistrzostw. Natomiast w każdym spotkaniu warto szukać swojej szansy. Warto wziąć przykład z Austriaków, który wyciągnęli wynik z Kanadą z 1:6 i doprowadzili do remisu. Dogrywkę przegrali, ale wyłapali jeden punkt. My natomiast za łatwo traciliśmy bramki. Nie widziałem tego z blisko, siedziałem na widowni, więc trudno mi powiedzieć, czy to były błędy indywidualne, czy też szwankowała gra całej drużyny. Bez względu na wynik analizy trzeba jednak robić swoje.

 

Nasza reprezentacja bardzo na tych mistrzostwach zaskakuje. Dwa razy pozytywnie, teraz jednak negatywnie. Zawodnicy po meczu z Francją sami mówili, że mogli przegrać ten mecz w głowach. Uśpiło ich to mówienie o tym, że to rywal najsłabszy, że jest w zasięgu.

 

Wiadomo, że nie da się wygrać meczów bez odpowiedniej koncentracji i zaangażowania. To musi być nawet nie 100, ale 120, czy wręcz 150 procent. To musi być maks i dzień konia bramkarza, czy też jakiegoś zawodnika. U nas jednak żaden z tych elementów nie zagrał, coś nie wyszło. To był inny mecz niż ten ze Szwecją, gdzie urośliśmy.

 

Pytanie, dlaczego nie potrafiliśmy tego przełożyć na kolejne spotkanie?

 

Nie wiem, może faktycznie za luźno podeszliśmy. Trzeba być blisko szatni, albo najlepiej w środku, żeby takie rzeczy wyłapać. Nie ma jednak czasu na rozdzieranie szat, bo mamy kolejny mecz. Dramatu nie wolno nam robić. Trzeba się skupić na szukaniu punktów ze Słowacją i w kolejnych spotkaniach. To jest możliwe.

 

Trochę tylko szkoda tego, że Francuzi nas pokonali, nie pokazując jakiegoś nadzwyczajnego hokeja.

 

To nie jest jednak przypadkowa drużyna. Oni zagrali więcej od nas takich meczów o coś. Da Costa ma doświadczenie z NHL, a obecnie z KHL. Z góry było wiadomo, że pokonanie ich, to nie będzie bułka z masłem. Przestańmy jednak rozpamiętywać tę stratę, bo to nic nie da. Skoro Austria potrafiła wygrać 5:0 tercję z Kanadyjczykami, to pokazuje, że niespodzianki są możliwe. Nawet w takim zespole, jak Kanada coś się może rozjechać, a przecież oni są wielcy.

 

Dla nas prawie wszyscy na tych mistrzostwach są wielcy. Do elity wróciliśmy po 22 latach.

 

Jednak to nie znaczy, że musimy przegrać. Za nami najsłabsza tercja i wierzę, że słabszej już nie będzie. A pamiętajmy, że dla tego zespołu to turniej życia. Oni chcą się pokazać z różnego powodu. Dla nich granie z takimi przeciwnikami to jest coś. Tam zresztą widać zaangażowanie.

 

Realiści mówią jednak, że pozostaje nam liczyć na wygraną z Kazachstanem.

 

Tak nie można myśleć. Niemcy też nie grają jakiegoś super hokeja. Więcej drużyn ma problemy. Teoria to jedno, ale o wyniku decydują detale, jak dyspozycja dnia, czy forma bramkarza. Z Francją nie wykorzystaliśmy gry w przewadze i mecz nam się nie ułożył. Dobrze, że strzeliliśmy te dwie bramki, bo mniej tego złego zostanie w głowach. Nie myślmy jednak o Kazachstanie, jako jedynej szansie. Ja ich widzę więcej. Każdy mecz jest szansą.

 

Wspomniał pan o formie bramkarza. Chcę w takim razie zapytać, czy Murray nie został zmieniony za późno.

 

Przy drugiej bramce był przesłonięty, ale strata gola po strzale z niebieskiej nie powinna się przydarzyć. Inna sprawa, że musiałbym zobaczyć powtórki, żeby coś więcej powiedzieć. Nie ulega też dla mnie wątpliwości, że bez względu na wszystko nie ma co za bardzo krytykować Murraya. On będzie nam na tych mistrzostwach potrzebny. Jestem ciekaw, na kogo postawi trener w meczu ze Słowacją. Nie tylko w bramce, ale i w poszczególnych formacjach. W spotkaniu z Francją trochę atakami zamieszał i to zatrybiło. Pytanie, czy teraz zaczniemy mecz z tymi nowymi ustawieniami, czy wrócimy do starych. Tu mogę jeszcze powiedzieć, że strasznie szkoda tego, że nie mógł na te mistrzostwa pojechać Bartek Ciura. To bardzo ważny zawodnik, ale wiadomo, że kontuzja, to siła wyższa.

Dariusz Ostafiński/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie