Czas na drugi etap walki o Potrójną Koronę w USA!

Inne
Czas na drugi etap walki o Potrójną Koronę w USA!
Fot. PAP
Preakness Stakes to drugi etap walki o Potrójną Koronę w USA

W sobotę (18 maja) na torze Pimlico Race Course w Baltimore w stanie Maryland odbędzie się Preakness Stakes, drugi (po Kentucky Derby) i najkrótszy (1900 metrów) etap walki o amerykańską Potrójną Koronę. Transmisja w Polsacie Sport 2 w sobotę od 22:30.

Gonitwa dla trzyletnich koni pełnej krwi organizowana jest od 1873 roku, zaś od 1925 roku odbywa się ona na skróconym dystansie 1900 metrów. Jej nazwa pochodzi od... ogiera Preakness, który w 1870 roku, w dniu otwarcia toru, wygrał wyścig Dinner Party. Trzy lata później ustanowiono gonitwę jego imienia, która – poza Kentucky Derby i Belmont Stakes – należy do najbardziej prestiżowych w Stanach Zjednoczonych.

 

ZOBACZ TAKŻE: Najbardziej utytułowany sportowiec świata, o którym... nikt nie słyszał

 

Drugi obecnie etap walki o amerykańską Potrójną Koronę zmieniał się na przestrzeni lat wielokrotnie. Przez 11 lat w wyścigowym kalendarzu Preakness Stakes poprzedzała Kentucky Derby, był również okres, że obie prestiżowe gonitwy rozgrywano tego samego dnia. Obecnie bieg odbywa się w trzecią sobotę maja – dwa tygodnie po Kentucky Derby i trzy tygodnie przed wieńczącą cykl Potrójnej Korony Belmont Stakes. Poza terminem i dystansami zmieniała się również otoczka zmagań na Pimlico Race Course. Tradycyjnie określa się je "wyścigiem po czarnooką Susan". Nazwa odnosi się do rudbekii owłosionej, kwiatu charakterystycznego dla stanu Maryland, z którego derką dekoruje się zwycięzców. Sęk w tym, że ten kwitnie... dopiero na przełomie czerwca i lipca, a więc znacznie później niż termin rozgrywania gonitwy. Organizatorzy wykorzystują więc... stokrotki lub chryzantemy, które tuż przed dekoracją barwione są sprayem w celu nadania im charakterystycznych czarnych elementów. W 2020 roku zerwano natomiast z tradycją odśpiewywania piosenki "Maryland, My Maryland", która przez wiele lat towarzyszyła dżokejom i kibicom tuż po sygnale do zajęcia miejsc w maszynie startowej. Organizatorzy uznali bowiem, że utwór, w którym znajdują się między innymi nawiązania do czasów Skonfederowanych Stanów Ameryki, może być odbierany jako rasistowski, a to z kolei nie jest przyjęte w tolerancyjnym i otwartym środowiskiem wyścigowym (już w 1889 roku Preakness Stakes wygrał czarnoskóry dżokej, George "Spider" Anderson). Jedno się nie zmienia: tuż po zatwierdzeniu wyników gonitwy wiatrowskaz na szczycie kopuły budynku Old Clubhouse przemalowywany jest na barwy zwycięskiej stajni i przez cały rok przypomina odwiedzającym o jej triumfie w tym wyjątkowym wyścigu!

 

Za zdecydowanego faworyta sobotnich zmagań uchodził kupiony w 2023 roku za 2 miliony dolarów przez syndykat Zedan Racing Stable koń Muth, który w tym roku pokazał się już z bardzo dobrej strony, wygrywając San Vicente Stakes oraz – o dwie długości – Arkansas Derby. Gniady ogier, który miał pod dżokejem Juanem Hernandezem walczyć o zwycięstwo na torze Pimlico, z powodu niedyspozycji zdrowotnej został wycofany z wyścigu.


Wobec nieobecności Mutha zdecydowanie wzrosły szanse Mystik Dana (pod dżokejem Brianem Hernandezem Juniorem). Przypomnijmy, że to właśnie ten ogier, trenowany przez słynnego Kennetha McPeeka (jego podopieczni mają na koncie ponad 2000 wygranych wyścigów, a 21 trenowanych przez niego koni triumfowało w gonitwach najwyższej kategorii - I grupy), został – dość niespodziewanie – zwycięzcą pierwszego etapu walki o Potrójną Koronę, wygrywając Kentucky Derby. Wyścig miał niesamowicie emocjonujący przebieg: triumfatora poznaliśmy dopiero po ogłoszeniu zapisu z fotofiniszu aż trzech koni, które niemal równolegle przekroczyły linię mety! Była to pierwsza taka sytuacja w Kentucky Derby od 1947 roku, a zarazem pierwsza wygrana o nos od 1996 roku i zwycięstwa Grindstone'a.

 

Pierwszy wyścig tegorocznej amerykańskiej Potrójnej Korony pokazał jednak, że murowani faworyci nie zawsze triumfują. W Kentucky Derby typowano bowiem Fiercenessa, który... w ogóle nie znalazł się na podium! Kto wie, czy o zwycięstwo w Preakness Stakes nie pokuszą się na przykład Catching Freedom pod dżokejem Flavienem Pratem, Imagination pod Lanfranco Dettorim (czempionem wśród jeźdźców, notującym wygrane w największych światowych wyścigach) albo Tuscan Gold pod Tylerem Gaffalione, amerykańskim gwiazdorem wyścigów konnych, który wsławił się tym, że wygrywał po ponad 200 gonitw w każdym ze swoich trzech pierwszych sezonów. A może będziemy mieli kolejną niespodziankę i wygra koń, którego akcje stoją nieco niżej? O tym przekonamy się już w sobotni wieczór!

 

Transmisja 149. edycji Preakness Stakes w sobotę w Polsacie Sport 2. Początek o godzinie 22.30.

Robert Iwanek/Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie