Dawid chce pokonać Goliata i godnie pożegnać się z Ligą Mistrzów!
- To zwycięstwo w Klagenfurcie było nam bardzo potrzebne. Na mecz w Austrii przyjechało bardzo dużo naszych kibiców i nie tylko czuliśmy ich wsparcie z trybun, ale też docenialiśmy, że zdecydowali się na taką długą podróż, aby nas wspierać. Teraz naszą dobrą grą w meczu z Lukko Raumą będziemy chcieli im podziękować za ich wsparcie – mówi kapitan GKS-u Tychy, Filip Komorski.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport: Meczem na własnym lodowisku z fińskim zespołem Lukko Rauma zakończycie zmagania w fazie zasadniczej Ligi Mistrzów. Jaki plan macie na to spotkanie?
Filip Komorski, kapitan GKS-u Tychy: Nie przewidujemy jakiś zmian, jeśli chodzi o taktykę. Nasza gra w rozgrywkach Ligi Mistrzów opiera się przede wszystkim na solidnej obronie. Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, że musimy być konsekwentni i odpowiedzialni. Kibicom być może to się nie podoba, ale właśnie tak musimy grać z tej klasy rywalami. Do tego ważna jest bezwzględna skuteczność, bo wiemy doskonale, że grając z tej klasy rywalami, nie możemy sobie pozwolić na otwartą grę, lecz nastawiać się na kontry, które musimy za wszelką cenę wykorzystywać. Tak jak zagraliśmy w ostatnim meczu w Klagenfurcie, gdzie nasi rywale mieli dużo więcej okazji bramkowych i celnych strzałów, ale to myśmy wygrali to spotkanie. Z Lukko to nie będzie otwarty hokej w naszym wykonaniu, ale tak właśnie musimy grać, aby móc rywalizować z czołowymi klubami Europy.
Przed tygodniem sprawiliście wielką niespodziankę, pokonując na wyjeździe 4:1 wicemistrza międzynarodowej ligi austriackiej ICE HL – zespół EC KAC Klagenfurt. To był wasz najlepszy mecz w tym sezonie i chyba jeden z najlepszych w tych łącznie trzech sezonach gry w Lidze Mistrzów.
To prawda. Straciliśmy gola na kilka sekund przed końcem drugiej tercji i to mogło nas podłamać. Ale w przerwie przed trzecią tercją w naszej szatni było naprawdę spokojnie. Nie zmieniliśmy nic w naszej grze, a na te ostatnie dwadzieścia minut wyszliśmy pełni chęci podjęcia walki z drużyną z Klagenfurtu. W tej odsłonie graliśmy dalej w podobny sposób, przede wszystkim konsekwentnie i cierpliwie. I to się opłaciło.
W zasadzie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego sezonu, gdy na dwanaście minut przed końcem trzeciej tercji zespół Re-Plast Unii Oświęcim przegrywał w Klagenfurcie 1:4, ale w samej końcówce odwrócił losy meczu i wygrał to spotkanie w regulaminowym czasie 5:4. Tutaj kluczowym momentem była kara nałożona na najlepiej punktującego zawodnik EC KAC – Matiasa Froma i podczas tej przewagi strzeliliście dwa gole autorstwa Waltteriego Kakkonena i Marka Viitanena i wyszliście na prowadzenie 3:1 (w Lidze Mistrzów kary mniejsze nie są anulowane po straconym golu przez zespół, który się broni). Czego was może nauczyć taki mecz?
Przede wszystkim pewności siebie, bo jest to nam teraz bardzo potrzebne, bo ostatnio nie idzie nam najlepiej w rozgrywkach ligowych. Walczymy o awans do turnieju finałowego Pucharu Polski, dlatego taka wygrana, w dodatku odniesiona w takim styli i z tej klasy rywalem działa na całą drużynę bardzo mobilizująco i bardzo pozytywnie. To zwycięstwo w Klagenfurcie było nam bardzo potrzebne. Na nasz mecz w Austrii przyjechało bardzo dużo naszych kibiców i nie tylko czuliśmy ich wsparcie z trybun, ale też docenialiśmy, że zdecydowali się na taką długą podróż, aby nas wspierać. Teraz naszą dobrą grą w meczu z Lukko Raumą będziemy chcieli im podziękować za ich wsparcie.
W obie strony z Tychów do Klagenfurtu jest mniej więcej 1400 kilometrów i dla was taka podróż autokarem na pewno była męcząca.
Na szczęście do Klagenfurtu przyjechaliśmy dwa dni przed meczem, więc na miejscu mieliśmy jeszcze dwa treningi i jeden nocleg, dzięki czemu zdążyliśmy się jeszcze zregenerować. Ale zaraz po meczu wracaliśmy do domu i w Tychach byliśmy następnego dnia rano. Przyznam się, że byłem mocno zmęczony i to nie tyle trudnym meczem w Austrii, ale tą podróżą w obie strony, gdzie dwie z trzech nocy spędziliśmy w autokarze. To też znalazło odbicie w naszej grze w ostatnim meczu ligowym z GKS-em Katowice, który przegraliśmy. Wiemy, jakie mamy miejsce w tabeli i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że teraz musimy wygrywać większość meczów, aby zakwalifikować się do turnieju finałowego Pucharu Polski. Ale najpierw będziemy chcieli godnie pożegnać się z Ligą Mistrzów.
Przed tą kolejką mieliście jeszcze niewielkie szanse na zakwalifikowanie się do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Po wtorkowej wygranej Storhamar Hamar z Pinguins Bremerhaven 2:1 wiadomo, że bez względu na wynik w meczu z Lukko nie zdołacie awansować do 1/8 finału. Czy to się może odbić na waszej grze przeciwko Lukko?
W żadnym wypadku. Wiemy, że mamy swoje problemy w naszych rozgrywkach, ale na pewno nie odpuścimy meczu z Lukko. Wiemy, że rywal przyjedzie w praktycznie najmocniejszym składzie, więc chcemy udział w tych rozgrywkach zakończyć jak najlepiej. Tym bardziej, że gramy u siebie, więc dołożymy wszelkich starań, aby sprawić niespodziankę naszym kibicom. Zdajemy sobie sprawę, że nasz przeciwnik to jest jeden z topowych zespołów w Europie, ale skoro potrafiliśmy wygrać w Klagenfurcie, to dlaczego nie możemy pokonać Lukko na własnym lodowisku i przy wsparciu kibiców.
Przed wami jeszcze jeden mecz w Lidze Mistrzów, ale jak na podstawie tych wcześniejszych spotkań oceniasz postawę GKS-u Tychy?
Dla nas możliwość gry w Lidze Mistrzów i w dodatku z tej klasy rywalami, to była nagroda za zdobycie mistrzostwa Polski w zeszłym sezonie. W ostatnich latach polski hokej zarówno w wydaniu klubowym jak i reprezentacyjnym nie miał zbyt wielu okazji, aby grać mecze o punkty z topowymi ekipami w Europie czy na świecie w przypadku spotkań reprezentacyjnych podczas ubiegłorocznych MŚ Elity. Wprawdzie w tych meczach zdobyliśmy tylko trzy punkty, ale pokazaliśmy się z naprawdę niezłej strony. To jest właśnie piękno sportu, gdy Dawid może walczyć z Goliatem i czasami uda mu się tę walkę wygrać, jak to miało miejsce w Klagenfurcie. Teraz dołożymy wszelkich starań, aby po tym ostatnim meczu moglibyśmy spojrzeć w lustro i powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki.
Transmisje meczów 6. kolejki Ligi Mistrzów w hokeju na lodzie (14-15 październik):
Środa (15 październik):
17:00 "Hokejowe Lwy Henryka Grutha" (reportaż) w Polsacie Sport 2
17:50 GKS Tychy – Lukko Rauma w Polsacie Sport 2 i online w Polsat Box Go
20:10 RB Salzburg – Eisbaren Berlin w Polsacie Sport Premium 1 i online w Polsat Box Go
Przejdź na Polsatsport.pl
