Jasne stanowisko członka zarządu ws. Kacpra Tomasiaka. "Decyzja należy do trenera"

Dariusz OstafińskiZimowe

Za nami Turniej Czterech Skoczni, przed nami Zakopane i czas trudnych wyborów, bo za 10 dni, po drugim konkursie w Sapporo, trzeba podać skład reprezentacji na igrzyska. Rafał Kot ma gotowy przepis na te trudne dni. Sugeruje też ciekawe rozwiązanie dotyczące Kacpra Tomasiaka. – Ostateczna decyzja będzie jednak należała do trenera, nie chcę wchodzić w jego kompetencje – mówi.

Skoczek narciarski Kacper Tomasiak z nartami.
fot. PAP
Kacper Tomasiak jedynym jasnym punktem polskich skoków w Turnieju Czterech Skoczni

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Jakby pan miał skwitować Turniej Czterech Skoczni jednym zdaniem, to co by pan powiedział?

 

Rafał Kot, członek zarządu PZN: Powiedziałbym, że jedynym jasnym punktem był Kacper Tomasiak. Do niego nie można mieć żadnych pretensji. Robi świetne wyniki, jak na debiutanta w Pucharze Świata. To nasz najbardziej powtarzalny zawodnik, który w każdym konkursie potrafi wskoczyć do drugiej serii. Jasne, zdarzają mu się błędy, ale oddaje dobre skoki. Ma zmysł szybkiej korekty i poprawy. Jeśli nie skoczy dobrze za pierwszym razem, to w drugim skoku to poprawi. Niesamowicie poukładany psychicznie. Nie ma u niego tej presji i nerwowości. Skacze jak rutyniarz.

 

A pozostali?

 

Wszyscy skakali poniżej swoich możliwości. Zresztą, jakbyśmy spojrzeli na te ostatnie wyniki przez pryzmat oczekiwań samych zawodników, kibiców i mediów, to trudno o inny wniosek. Pojedyncze skoki były niezłe, ale całość już nie i to nie napawa optymizmem. Ktoś powie, że Kamil Stoch wypadł nieźle. Jednak w ciemno zakładam, że kończący swoją bogatą karierę Kamil chciałby czegoś więcej.

 

Też tak myślę. 19. miejsce, to na pewno nie jest spełnienie jego marzeń.

 

Przy wyśrubowanej trójce trudno byłoby mu wskoczyć na podium, ale myślę, że dziesiątka byłaby dla niego przyjemniejszym pożegnaniem.

 

Przypomnijmy jednak, że od kilku lat Kamil popełnia techniczny błąd, który mocno psuje jego skoki.

 

Tak. To jest błąd związany z dojazdem, który trudno jest mu wyeliminować. Chce skakać jak najlepiej, ale to mu przeszkadza. Kamil to na pewno wielki skoczek, jak chodzi o całą historię, ale teraz jest, jak jest. Także przez ten błąd.

 

Czyli nastroje przed Zakopanem nie najlepsze?

 

To jest nasz konkurs. Długo wyczekiwanych przez kibiców, media. Gdzie się zaprezentować, jak nie u siebie. To w pewnym sensie kultowy konkurs. Pomimo narzekania na wynik w TCS powiedziałbym o iskierce optymizmu. Nie, że całe podium nasze, ani też nie, że cała nasza ekipa w dziesiątce, ale jest nadzieja.

 

Na co?

 

Na to, że Tomasiak skoczy lepiej niż w Bischofshofen, że będzie się bił o dziesiątkę, a może zrobi jakąś niespodziankę. Ciekaw jestem także występu Maćka Kota. Głupio o tym mówić, bo to syn, ale w TCS nie wypadł źle, więc może się pobić o początek drugiej dziesiątki. Wreszcie liczę na Kamila, który będzie się żegnał z Wielką Krokwią. Zna ją jak własną kieszeń. I jeśli ma się gdzieś wedrzeć do dziesiątki, to chyba właśnie tam.

 

A poza tym?

 

Mam trójkę, na którą liczę, a poza tym jest rozsypany Paweł Wąsek. On sam o tym mówi. Nie skacze dobrze i nie wie, co jest grane, ani jak to poprawić. Także Dawid Kubacki skacze przeciętnie.

 

W Zakopanem możemy wystawić do konkursu pięciu zawodników?

 

Tak. Całą kwotę zimową wykorzystaliśmy dwukrotnie w Wiśle. Trenerowi Maciusiakowi pozostaje dołożyć dwóch zawodników do tej trójki, która w TCS skakała najlepiej. Zakładam, że tych dwóch będzie wybierał z grupy Wąsek, Kubacki, Żyła. Ten ostatni miał okazję do spokojnego treningu, a teraz wraca. W piątek będzie trening obserwowany przez sztab i pewnie tam zapadnie finalna decyzja. Zobaczymy czy i na ile Piotrek się pozbierał.

 

W ogóle nadchodzi czas wyborów, bo za chwilę trzeba będzie podać skład na igrzyska?

 

Za dziesięć dni. Pewnie już po Zakopanem powinien być jakiś szkic. Jeśli nic się nie zmieni, to pewnie najlepiej byłoby oszczędzić trójkę Tomasiak, Stoch, Kot, a do Japonii wysłać pozostałych. I tak już nie walczymy o nic w Pucharze Świata, więc to miałoby sens. Tym trzem oszczędzilibyśmy dodatkowego zmęczenia i zmiany stref czasowych. Inni mogliby jeszcze powalczyć o względy sztabu. Jednak to moje zdanie, bo decyzja należy do trenera Maciusiaka. Nie zamierzam wchodzić w jego kompetencje, ani naciskać.

 

Miałoby to jednak sens.

 

Miałoby. Teraz jest w Japonii grupa naszych skoczków na zawodach Pucharu Kontynentalnego. Dwóch, może trzech z nich mogłoby zostać, ktoś by do nich dołączył.

 

W zasadzie, to nam pozostaje chuchać i dmuchać na Tomasiaka.

 

I ten scenariusz idealnie się w to wpisuje. Dajmy mu oddech, bo ma za sobą wyczerpujący start w TCS, a za chwilę dołoży do tego Zakopane. Wleczenie go do Japonii, gdy jest pewniakiem do występu na igrzyskach, nie ma większego sensu. Kryształowej Kuli i tak nie wygra, a wypoczynek mu się przyda.

 

Jestem za.

 

Podkreślam jednak raz jeszcze, że to będzie decyzja trenera. On jest blisko drużyny, wie lepiej, a ja, ani nikt inny z zarządu, nie zamierzmy się wtrącać. Na igrzyska jedzie trzech zawodników, bo nie ma drużynówki, lecz duety, więc trzeba to teraz mądrze rozegrać. Trójka niby jest, ale w Japonii można poszukać alternatywy. Skład na igrzyska będzie musiał być podany po drugim konkursie w Japonii.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie