Hurkacz? To jeszcze nie jest jego szczyt. Świątek? Została rozpoznana
Po wygranym finałowym boju przeciwko Szwajcarom w tenisowym United Cup narracja wokół reprezentacji Polski rozkłada się na kilka wątków – od Igi Świątek po mikst Katarzyny Kawy i Jana Zielińskiego, który ostatecznie przyniósł zwycięstwo.


Hubert Hurkacz - Stan Wawrinka. Skrót meczu

Iga Świątek – Belinda Bencic. Skrót meczu

Katarzyna Kawa/Jan Zieliński – Belinda Bencic/Jakub Paul. Skrót meczu

Alicja Rosolska i Łukasz Kubot: Świetny występ, Zieliński z Kawą stworzyli znakomity duet

Dawid Olejniczak: Chyba nikt się nie spodziewał, że mimo porażek Igi Świątek wygramy United Cup

Filip Gawęcki: Kapitalny występ, to jest drużyna przez wielkie "D"

Tak Polacy cieszyli się po wygraniu United Cup

Iga Świątek po wygraniu United Cup: Do trzech razy sztuka

Genialna wymiana w meczu Polski! Iga Świątek była zachwycona

Takie słowa Hurkacza o rywalu. "Jest inspiracją"

Dlaczego Iga Świątek przegrała z Belindą Bencic? Alicja Rosolska wyjaśnia

Iga Świątek zachwyciła! Upadła, ale i tak zdobyła punkt

Dawid Olejniczak: Hubert Hurkacz zaskakuje nas każdego dnia, a sukces debla jest równie wartościowy
– Dla mnie bohaterem jest Hubert Hurkacz, choć powstrzymywałbym się od twierdzenia, że jest to impreza reprezentacyjna. Za dużo w niej specyfiki mającej niewiele wspólnego z projektem narodowym - mówi trener Tomasz Iwański, który pracował m.in. z Kamilem Majchrzakiem. – Iga Świątek? To już rozpoznana tenisistka, nie uznaję jej porażki z Belindą Bencić za sensację.
ZOBACZ TAKŻE: Polska - Szwajcaria. Skróty meczów finału United Cup
Właściwie nie wiadomo, od czego zacząć taką rozmowę. Może od emocji? Wygrana w United Cup daje powód do świętowania? Co w ogóle oznacza zwycięstwo w takim turnieju?
Na pewno jest to bardzo dobre przetarcie przed sezonem dla wszystkich zawodników biorących udział w tym turnieju. Na pewno jest to zauważalne w świecie tenisa i nie tylko, bo zawody te są mocno reklamowane marketingowo. Chciałbym jednak wrzucić jedną ciekawostkę, że choć to drużynowa rywalizacja, to tak naprawdę związki narodowe nie mają przy tworzeniu zespołów żadnego udziału. Tak naprawdę nasza reprezentacja Polski mogła w tym roku zagrać dzięki rankingom naszych czołowych zawodników z poprzednich lat. Chodzi tak o Igę Świątek, jak i Huberta Hurkacza. Jeśli zawodnik z czołówki zdecyduje zgłosić się do takiej imprezy, tworzone są reprezentacje, czyli pierwszy singlista, jego zastępca, zawodnik na zmiany, itd. Np. mój podopieczny Daniel Michalski był do dyspozycji, ale nie miał okazji wyjść na mecz. I bardzo dobrze, bo wszedłby tylko, gdyby okazało się, że Hubert nie jest do końca zdrowy. On jednak wspaniale sobie poradził, jest w fantastycznej formie i to jest jedno z większych zaskoczeń.
Do tego przejdziemy, to osobna historia.
Dobrze, ale chciałbym uzupełnić swój wywód i wyraźnie podkreślić, że mimo narracji, iż to impreza drużynowa pod flagą narodową, to tak naprawdę jest to inicjatywa zawodników. Tam trenerzy nie bardzo mają cokolwiek do powiedzenia. O wszystkim tak naprawdę decyduje nr 1 w każdej drużynie. W związku z tym ekipy prowadzą prywatni trenerzy startujących zawodników lub nawet współpracownicy. Impreza rządzi się bardzo specyficznymi prawami. Choćby z tego powodu, że jest de facto turniejem, w którym zawodnicy otrzymują punkty za udział, bardzo duże premie finansowe, itd. Stąd takie zainteresowanie i popularność. Ubolewam, ale powstrzymywałbym się od twierdzenia, że jest to impreza reprezentacyjna. Za dużo w niej specyfiki mającej niewiele wspólnego z projektem narodowym. Polski Związek Tenisa absolutnie nic nie ma do United Cup, zawodnicy sami się zgłaszają.
Zacznijmy od Igi Świątek. W gąszczu emocji przeważa opinia, że w niedzielnym finale sensacyjnie przegrała z Belindą Bencić.
Sensacyjnie, wstrząsająco. Pan też w to wchodzi?
Nie i wiem, że to tytuły godne bulwarowej prasy, ale odwołuję się do tego, bo chciałbym kibicom, którzy nie są osadzeni w świadku tenisowym, wyjaśnić jak oceniać mecz najlepszej polskiej tenisistki.
Używając stwierdzenia sensacyjna porażka dwa lub trzy lata temu, kiedy Iga miała świeżość i zdecydowaną przewagę nad przeciwniczkami wynikającą z jej nieprawdopodobnie intensywnego, niewiarygodnie agresywnego stylu gry, mógłbym nawet się z tym stwierdzeniem zgodzić. Ale przez ten czas rywalki Świątek, które wtedy nie specjalnie sobie z nią radziły, rozpoznały tenis Igi. Mówmy wprost: Iga straciła otoczkę kogoś niesamowitego, z kim się nie da wygrać. W związku z tym jest naprawdę wiele zawodniczek zajmujących w rankingu miejsca w pierwszej dziesiątce, które mogą w sposób regularny Idze zagrażać. Jedną z takich zawodniczek jest Belinda Bencic, która umie grać, bardzo myśli na korcie, jest generalnie trudną przeciwniczką, bo zawsze dobrze grała. Jako matka ma troszeczkę teraz inne podejście psychologiczne do gry niż Iga.
Czy ja bym to rozpatrywał w kategoriach sensacji? Nie, to na pewno nie jest miły rezultat dla Igi, ale też nie widzę tutaj żadnego powodu do tragedii. Jest to raczej powód do mocnego zastanowienia, zresztą od jakiegoś czasu wskazanie ku refleksji pojawia w różnego rodzaju komentarzach. Nie chcę komentować, co powinno być zrobione, w jaki sposób powinno być zrobione, w którym kierunku powinno się pójść, bo po pierwsze nie za bardzo śledzę jej proces treningowy, po drugie mam za mało informacji z wewnątrz, żeby móc w bardzo prawidłowy sposób ocenić to, gdzie leży zagrożenie, gdzie są ryzyka. Powtórzę, gra Igi jest już rozpoznana, powinna w jakiś sposób dołożyć do swojej tenisa inne elementy. To jest oczywiste i mówię to w swojej zarozumiałości, bo mam do tego prawo. Przez 50 lat zajmuję się tenisem, mam swoją teorię na ten temat, gdyby ktoś mnie o to zapytał, wtedy ewentualnie podzielę się precyzyjnymi informacjami...
Pana więc pytam, panie Tomaszu.
Proszę wybaczyć, ale wolałbym, żeby zapytał mnie ktoś z czysto profesjonalnego punktu widzenia, ktoś uprawniony do tego, żeby taką informację uzyskać. Mam na myśli ludzi ze sztabu, trenera, ewentualnie przeciwniczka Igi. Wtedy mógłbym to powiedzieć, natomiast na pewno nie będę tego mówił publicznie. Podsumowując dyskusję, czy przegrana Igi była sensacją. Nie, ,nie była, natomiast na pewno jest to mała niespodzianka, bo Iga była faworytką, zresztą podobnie jak w poprzednim meczu, który też przegrała. Polka jest nr 2 na świecie i w związku nie jest faworytką tylko w meczu z Aryną Sabalenką.
Katarzyna Kawa i Jan Zieliński dali Polsce punkt na wagę zwycięstwa ze Szwajcarią, natomiast, by do tego doszło, potrzebne było zwycięstwo Hurkacza. Nie bawiąc się w ozdobniki, jak Polak poradził sobie po komplikacjach z kolanem? Jak oceni pan rywalizację ze Stanislasem Wawrinką?
W poprzedniej naszej rozmowie zapytał mnie pan o przewidywania na rok 2026. Mówiąc o tych, których należy obserwować, mówiłem, że jeśli Hubert będzie zdrowy, nie będzie mu dokuczać kolano, to on na pewno nie powiedział ostatniego słowa i jest takim zawodnikiem, który może robić bardzo spektakularne wyniki. Oczywiście to jest tylko początek sezonu i trzeba zobaczyć jak jego kolano będzie reagować na obciążenia, których będzie coraz więcej. Pamiętajmy jednak, że Hubert jest zawodnikiem, który serwuje w niebywały sposób, potrafi uderzyć piłkę z olbrzymią prędkością. Uznajmy, że więcej niż połowa każdego jego meczu oparta jest na serwisie i w momencie, w którym jest dobrze dysponowany serwisowo, ma olbrzymią przewagę nad większością zawodników, z którymi gra. Pokazał to choćby w meczu ze Alexandrem Zwieriewem, doprowadził rywala swoim serwisem do histerii. Rywal krzyczał, że Polak nie gra dwa lata, a wychodzi i serwuje 230 km/h. Właśnie na tym polega gra Huberta, jest on uprzywilejowany w stosunku do zawodników, którzy mają 180 cm wzrostu i muszą każdy punkt wybiegać. Właśnie dlatego Hubert cały czas ma szansę na to, by być wielkim zawodnikiem, wygrać nie jeden, a dwa lub trzy turnieje Wielkiego Szlema. Jeśli pewne elementy w jego grze zostaną jeszcze minimalnie dołożone i dopracowane, to na pewno jest zawodnik z nie do końca wykorzystanym potencjałem, niezależnie od tego, że zrobił już wielką karierę.
Przejdź na Polsatsport.pl
