Co czeka Pietuszewskiego w Porto? Ma aż trzech konkurentów wśród rówieśników
Dojrzały, mimo swojego wieku. Obiecujący, jak kilku innych młodziaków. Jeśli Oskar Pietuszewski wykaże się cierpliwością, zyska na przenosinach do Porto nieprawdopodobnie. Jego atutem jest to, że zapłacono za niego niemałe pieniądze, co oznacza, że trenerowi Francesco Fariolemu i całemu klubowi będzie szczególnie zależało na harmonijnym rozwoju reprezentanta Polski do lat 21.

Śledziłem portugalskie media od momentu pozyskania Pietuszewskiego. Wybrzmiewa z nich narracja o wielkim potencjale polskiego pomocnika, dojrzałości emocjonalnej, bardzo wysokiej jak na 17-latka, a także cierpliwości, jaką musi się wykazać, by dostać pierwsze szanse od trenera Fariolego. Włoski trener dość chętnie inwestuje w młodych graczy, przykładem niech będzie Victor Froholdt (2162 minuty w 26 meczach, trzy gole i trzy asysty), ale pamiętajmy o tym, że Duńczyk (uznany niedawno piłkarzem roku w ojczyźnie) jest trzy lata starszy.
Pietuszewski powinien także wziąć pod uwagę, że nie jest jedynym młodziakiem wokół którego roztaczane są szerokie perspektywy. Równie obiecującym piłkarzem jest rówieśnik Polaka, młodzieżowy reprezentant Portugalii na pozycji środkowego obrońcy o dość wschodniobrzmiącym nazwisku Martim Chelmik. Ale to nie koniec, bo portugalskie media mówią także o trzech innych graczach. To Bernardo Lima, Mateus Mide i Duarte Cunha, wszyscy tak samo z rocznika 2008, i to już zawodnicy z podobnych ofensywnych pozycji. Nie ma więc tak, że były gracz Jagiellonii Białystok z miejsca dostanie minuty. Musi na nie zapracować, choć na pewno jego przeważającym argumentem na tle wspomnianych zawodników jest cena, którą Porto musiało zapłacić. Niezależnie od zamożności klubu wydatek około 10 mln euro (8 mln płatne od razu plus 2 mln w bonusach) nie jest ceną jak za frytki, więc siłą rzeczy decydujący o transferze będą zdeterminowani, by Polaka uznano za cenną inwestycję. Nasz rodak ma również taką przewagę, że jest otoczony szczególną opieką swoich rodaków – Jana Bednarka i Jakuba Kiwiora. To niezwykle ważne, bo proces adaptacyjny może w związku z tym skrócić się do minimum. Przypomnijmy, że Pietuszewski podpisał trzyletni kontrakt z klauzulą odstępnego na poziomie 60 mln euro.
Wszyscy wspomniani młodzi zawodnicy dostali szansę na kilkudniowym zgrupowaniu w Algarve na południu kraju. Wypadli ponoć bardzo obiecująco, a wszystko to przed środowym spotkaniem z Benfiką Lizbona w ćwierćfinale Pucharu Portugalii, Pietuszewski był oczywiście w centrum uwagi. Wysłannicy piłkarskich mediów, którzy byli blisko drużyny, piszą, że właśnie polski skrzydłowy był celem ich obserwacji. Ale nie dostał on jeszcze pozwolenia na treningi z jedynką, więc cała uwaga skupiła się na… 41-letnim Thiago Silvie, reprezentancie Brazylii (113 meczów), byłym zawodniku m.in. Milanu, PSG i Chelsea, który ostatni czas spędził w ojczyźnie w zespole Fluminense. I to właśnie on dostanie w środę debiut, a nie Pietuszewski. I to nie dlatego, że ma on zaległości w przygotowaniu, bądź ktokolwiek obawia się jego możliwości. Chodzi po pozwolenie z FIFA, który musi uzyskać jako gracz niepełnoletni, by nie tylko grać, ale nawet trenować. Nie jest to tylko formalność, w myśli obowiązujących od 2009 roku przepisów musi zebrać się specjalna podkomisja światowej federacji i rozpatrzeć wniosek. Ponieważ Pietuszewski skończy 18 lat dopiero 20 maja, musi dostać mieszkanie w określonej odległości od siedziby klubu. Na marginesie historii z Silvą warto dodać, że najpewniej zostanie on partnerem Bednarka na środku obrony, a Kiwior zostanie przesunięty na lewą stronę bloku defensywnego. To jednak zupełnie inna historia, którą warto się zająć w kontekście przygotowań reprezentacji do gier barażowych o mundial.
Wracając do Pietuszewskiego, który będzie grał dla Smoków z numerem 77, na razie udziela się medialnie i imponuje ponoć komunikacyjną swobodą, choćby w porozumiewaniu się w języku angielskim. Zrobił też wrażenie na wszystkich w klubie, bo przyjechał do Porto sam, dzień przed matką i agentem Mariuszem Piekarskim. Już teraz klub poinformował, że najbliżsi nie będą mieszkać z polskim piłkarzem, będzie on wiódł samodzielne życie. Czy równie samodzielny okaże się pokonując kolejny szczebel swojej brawurowej kariery? Przekonamy się już niebawem.
Przejdź na Polsatsport.pl