Wszystkie grzechy Alonso

Potwierdziła się właśnie stara piłkarska prawda, że im bardziej zapewniają cię, że cieszysz się zaufaniem i będziesz mógł kontynuować swoją misję, tym szybciej powinieneś pakować walizki. Jeszcze rano w hiszpańskich mediach można było przeczytać doniesienia z Bernabeu, że Królewscy razem z Xabim Alonso będą próbowali wrócić na właściwe tory.

Xabi Alonso, trener Realu Madryt, podczas meczu.
fot. PAP
Xabi Alonso

Późnym popołudniem doszło do zwolnienia szkoleniowca. Ma to oczywiście związek z niedzielną porażką z Barceloną o Superpuchar.

 

ZOBACZ TAKŻE: Klamka zapadła. Xabi Alonso odchodzi z Realu Madryt!

 

Ale nie tylko przegrane trofeum w Dżuddzie zdecydowało o zmianie. To także kiepskie wyniki w Lidze Mistrzów, zwłaszcza niedawna porażka z Manchesterem City na własnym boisku 1:2. Poprzedziła ją przegrana ligowa z Celtą Vigo, również przed własnymi kibicami. W sumie Real przegrał w tym sezonie pięć meczów, pech chciał, że wszystkie najważniejsze, jak ten wczorajszy, lub z potencjalnie wielkimi markami – także z Liverpoolem w Champions League i Atletico Madryt w ligowych derbach. Alonso wytykano również trzy z rzędu remisy w LaLiga z nie najmocniejszymi przecież Rayo Vallecano, Elche i Gironą. To wszystko złożyło się na czteropunktową stratę do Barcelony w tabeli i wcale nieoczywistą drogę do czołowej ósemki Champions League, gdzie Real zagra jeszcze w styczniu z Monaco i Benfiką Lizbona. Nie tylko jednak to przesądziło o zwolnieniu. To także niesnaski z niektórymi piłkarzami, zwłaszcza Viniciusem Jr, który nie szczędził szkoleniowcowi kąśliwych uwag po tym, jak został zmieniony w El Clasico.

 

Real wydał oświadczenie, z którego wynika, że obie strony doszły do porozumienia o rozstaniu, prawda jest jednak taka, że klub przymierzał się do tego od dłuższego czasu. Oto treść oświadczenia wydanego przez klub: „Real Madryt CF ogłasza, że za obopólną zgodą klubu i Xabiego Alonso podjęto decyzję o zakończeniu jego kadencji na stanowisku trenera pierwszego zespołu. Xabi Alonso zawsze będzie cieszył się sympatią i podziwem wszystkich kibiców Madrytu, ponieważ jest legendą Realu Madryt i zawsze reprezentował wartości naszego klubu. Real Madryt zawsze będzie jego domem. Nasz klub pragnie wyrazić wdzięczność Xabiemu Alonso i całemu jego zespołowi technicznemu za ich pracę i poświęcenie w tym trudnym czasie, życząc im wszystkiego najlepszego na nowym etapie życia”.

 

W Hiszpanii podano informację o zwolnieniu Alonso jako „czerwony pasek” w telewizjach informacyjnych. Tym bardziej w sportowych mediach wszystko zeszło na dalszy plan, także wyczekiwany ostatni mecz 19. kolejki LaLiga między Sevillą a Celtą Vigo. Wszelkiej maści komentatorzy wypowiadają się teraz a temat powodów, dla których nie powiodło się temu trenerowi Alonso w Realu. A przynajmniej nie tak, jak wcześniej w Bayerze Leverkusen, z którym sensacyjnie sięgnął po mistrzostwo Niemiec, Puchar Niemiec i zagrał w finale Ligi Europy. Zdaniem wielu dziennikarzy zwolnienie nie przychodzi w dobrym momencie, bo właśnie teraz wydawało się, że Alonso porządnie chwycił za lejce. Oczywiście zaczął nie najlepiej, od półfinałowej porażki w Klubowych Mistrzostwach Świata z PSG 0:4, ale odejście po siedmiu miesiącach i 17 dniach to zdecydowanie krótko jak na standardy tak poważnego klubu. Tym bardziej że jednobramkowa przegrana z Barceloną zdarzała się nie takim szkoleniowcom, jeśli zajrzeć do historii. A na pewno nie następowało to po meczu o Superpuchar, choć Katalończycy sięgnęli po niego po raz kolejny, czwarty raz od 2023 roku, odkąd turniej o ten puchar rozgrywany jest w Arabii Saudyjskiej. W sumie klub Roberta Lewandowskiego ma 16 Superpucharów, Real – o trzy mniej.

 

Jako główne czynniki dziennikarze podają nie tylko wyniki, nie tylko nieporozumienia z Viniciusem, ale również dość kostropaty styl gry, jaki prezentował ostatnio klub ze stolicy Hiszpanii. To także przez to, że zupełnie bezproduktywny jest środek pola Realu, bo wybory trenera na tę strefę boiska dotyczyły głównie Eduardo Camavingi, Aureliena Tchouameniego i Ernesto Valverde, ale akurat żaden z nich nie ma atutów do kreowania gry. Tu jako argument padły statystyki z półfinału przeciwko Atletico Madryt, gdzie Thibaut Courtois aż 40 razy zagrywał długie piłki do napastników z pominięciem drugiej linii. Co więcej, władze klubu miały zarzucić Alonso, że nie umie odpowiednio wykorzystać potencjału młodych graczy – Arda Gulera i Franco Mastantuono. Choćby w taki sposób, jak Barcelona robi to z Lamine Yamalem.

 

Następcą Alonso zostanie prowadzący przez ostatnie półtora roku rezerwy Realu Alvaro Arbeloa. To były piłkarz Królewskich, dwukrotny mistrz Europy (2008 i 2012 rok) i mistrz świata z 2010 roku. W kadrze rozegrał 56 meczów. Nie wiadomo jeszcze jak długo zabawi na stanowisku, czy będzie jedynie opcją tymczasową. Arbeloa zostawia rezerwy na czwartym miejscu w tabeli. Zadebiutuje w środę w meczu w Albacete w Pucharze Króla. Jutro ma zostać oficjalnie zaprezentowany dziennikarze.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie