Marek Magiera: Kiedyś Skra, dziś Bogdanka, czyli żółto-czarna dominacja...
Chciałbym kiedyś poznać kogoś, kto racjonalnie wytłumaczyłby nam wszystkim, jak to jest możliwe, że na przestrzeni 24 godzin jedna i ta sama drużyna, złożona z tych samych graczy jest w stanie zagrać dwa mecze na kompletnie różnych poziomach - jednego dnia bardzo dobry, a drugiego dnia bardzo słaby. No bo nie jest to chyba kwestia poziomu prezentowanego przez przeciwników?

Oczywiście powyższy wstęp dotyczy Asseco Resovii à propos postawy rzeszowian w finałowym turnieju o Puchar Polski siatkarzy w Krakowie. Półfinałowy zwycięski mecz z PGE Projektem Warszawa był pokazem dużej jakości i kreatywności drużyny. Finał z Bogdanką LUK Lublin był z kolei emanacją kompletnej niemocy na wszystkich możliwych płaszczyznach siatkarskiego rzemiosła.
Oczywiście nie będę nic umniejszał w tym miejscu drużynie z Lublina, która na finałowy mecz wyszła po sporych przygodach w półfinałowym starciu z Indykpolem AZS-em Olsztyn i to raczej o jej dyspozycję w finale kibice mieli sporo obiekcji. Niepotrzebnie. Lublinianie - jak mawia młodzież - wybrali przemoc.
ZOBACZ TAKŻE: Taki będzie finał PlusLigi? Wymowne słowa Grbicia
Rywali od pierwszej piłki zaczął okładać McCarthy do którego stopniowo, ale przy tym bardzo szybko dołączyli się Leon, Grozdanow, Young i przede wszystkim Sasak. O ich komfort gry zadbali Komenda na rozegraniu i Thales na libero. Wszyscy zanotowali niemalże kompletny występ biorąc pod uwagę niekoniecznie statystyczne liczby, ale splot boiskowych wydarzeń.
Bogdanka LUK Lublin rządzi i dzieli na naszym krajowym podwórku i zaczyna coraz bardziej przypominać Skrę Bełchatów, która w pewnym momencie zdominowała polskie siatkarskie podwórko. Pół żartem pół serio można nawet zauważyć, że obydwa kluby mają identyczny układ klubowych żółto-czarnych barw.
Fundament pod kolejne sukcesy Bogdanki LUK-u wylał bez wątpienia wygrany finałowy dwumecz w Pucharze Challenge Cup z włoską Civitanovą. To był klucz do zbudowania ogromnej pewności siebie, która pozwoliła drużynie zdobyć historyczne mistrzostwo Polski, a wcześniej wygrać niezwykle trudną półfinałową rywalizację z Jastrzębskim Węglem, który też musiał uznać wyższość lublinian w listopadowym meczu o Superpuchar Polski w katowickim Spodku.
Teraz do gabloty trafił pierwszy historyczny Puchar Polski. Bogdanka LUK Lublin w niespełna rok wywalczyła cztery trofea. Duża rzecz! I wygrywa kolejne ligowe spotkania, może nie zawsze w sposób przekonujący, niekiedy przepycha te mecze nogami, można powiedzieć, że nauczyła się cierpieć na boisku, ale... wygrywa. I o to przecież w tym wszystkim chodzi!
Przejdź na Polsatsport.plPlusliga: kto wygra we wtorek?

