Trener Kamila Stocha powiedział to wprost! "Punkt zaczepienia, dodaje nam wiary”
Po 19 konkursach PŚ Kamil Stoch ma 148 pkt. Wśród Polaków lepiej punktuje tylko Kacper Tomasiak. Orzeł z Zębu nie latał tak dobrze od sezonu 2022/2023, który zakończył jako 13. skoczek świata. Ale sam Kamil miał apetyt na znacznie więcej w pożegnalnym sezonie. – Kamil oddaje pojedyncze bardzo dobre skoki, które są punktem zaczepienia, dodającym na wiary – powiedział nam jego trener Michal Doleżal.

Kamil Stoch to jeden z najlepszych polskich sportowców wszech czasów. Już teraz jest postacią pomnikową, ale jednocześnie też bardzo wrażliwym człowiekiem, któremu ciężko odciąć od emocji związanych z ceremoniami żegnania go. Jak ta podczas Turnieju Czterech Skoczni, czy w minioną niedzielę na Wielkiej Krokwi, gdy ponad 20 tys. kibiców zostało do końca, mimo siarczystego mrozu i ostrych opadów śniegu, by odśpiewać pieśni ku czci wielkiego mistrza, a jedną z nich był Mazurek Dąbrowskiego a’capella.
ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz wyjawił, co się stało z Kamilem Stochem. "Blady jak ściana, nogi z betonu"
Prezes PZN-u Adam Małysz zapewnia, że sztab robi wszystko, aby Kamil Stoch w nadchodzących tygodniach latał na wyższym pułapie. Dosłownie i w przenośni.
- Trenerzy nad tym pracują, zresztą Kamil korzysta także z pracy psychologa. Pracują cały czas nad tym, żeby jego skoki były jak najbardziej automatyczne, by nie myślał za bardzo, nie kontrolował tego, co ma zrobić. Znam to na swoim przykładzie. Gdy za bardzo kontrolowałem swoje skoki i myślałem o tym, co mam zrobić, to nie za bardzo to wychodziło. Praca z psychologiem, profesorem Jasiem Blecharzem nauczyła mnie innego podejścia. Powtarzał: "Myśl pozytywnie, dawaj z siebie wszystko, oddawaj dwa dobre skoki". U Kamila cały czas tego brakuje. Myślę, że po PŚ w Zakopanem stres mu minie – powiedział Polsatowi Sport Adam Małysz.
Najważniejsze, że rękę na pulsie trzyma indywidualny trener Kamila Stocha – Michal Doleżal. Obaj znają się jak łyse konie. Doleżal był przecież asystentem Stefana Horngachera od 2016 r. do marca 2019 r., pod batutą którego Polska stała się największą siłą światowych skoków. Gdy Austriak przeniósł się do Niemiec, Doleżal kontynuował jego dzieło. Dochowując się dojrzałych i pysznych owoców, na czele z triumfem w Turnieju Czterech Skoczni Dawida Kubackiego (2019/2020) i Kamila Stocha (edycja 2020/2021). Stoch stanął na podium w klasyfikacji generalnej PŚ, a drużyna Polaków zakończyła sezon 2020/2021 na drugim miejscu w Pucharze Narodów.
Co równie istotne, wówczas prawą ręką Doleżala w sztabie był Maciej Maciusiak. Zatem już wtedy dowiedli, że ich metody działają. Sęk w tym, że dziś organizm zbliżającego się do 39. wiosny Kamila jest na innym etapie.
- W perspektywie do zbliżających się igrzysk olimpijskich zrobimy jasny plan. Po PŚ w Zakopanem Kamil potrzebuje trochę odpocząć i pójdziemy dalej, bo sezon się nie kończy. Widać po Kamilu, że chce skakać dalej – podkreśla Michal Doleżal.
Szkoleniowiec ocenia też aktualne możliwości Stocha.
- Na sto procent w Kamilu tkwi potencjał do znacznie lepszych startów. On wie, że nie jest daleko od tego celu – dodaje.
Czy problemy tkwią w błędach technicznych, czy w wyłączeniu emocji, co w Zakopanem okazało się niemożliwe?
- Myślę, że Kamil potrzebuje dwa-trzy skoki na spokojnie, z jasnym planem. I wtedy to ruszy. Nawet podczas Turnieju Czterech Skoczni, gdzie nie było mu łatwo, pokazał, że potrafi oddawać pojedyncze skoki na wysokim poziomie. I to jest ważne. To jest punkt zaczepienia, który zarówno Kamilowi, jak i mi dodaje ambicji i wiary – dowodzi Michal Doleżal.
- Kamil wiedział, że w Zakopanem będzie się żegnał z Wielką Krokwią i to mu będzie siedziało w głowie. Po tej ceremonii emocje mogą go puścić i w to wierzę – nie kryje.
Właśnie z uwagi na to, że Orzeł z Zębu musi złapać nową energię, trener Maciej Maciusiak nie wysyła go na daleką podróż do Japonii na PŚ w Sapporo.
Przejdź na Polsatsport.pl

