Spadnie głowa trenera przed IO?! Adam Małysz reaguje! "W Polsce trenerzy są przyciskani do ziemi"
Choć sezon Pucharu Świata w skokach 2025/2026 nie trwa jeszcze dwóch miesięcy, niektórzy chcą już głowy trenera kadry polskich skoczków Macieja Maciusiaka. Prezes PZN-u Adam Małysz stanął zdecydowanie w obronie szkoleniowca. - Cały czas uważam, że Maciek jest dobrym trenerem. Czas na rozliczenia przyjdzie po sezonie - powiedział nam Małysz.

Polscy skoczkowie na ogół punktują lepiej niż w analogicznym okresie ubiegłego sezonu. Kacper Tomasiak jest 12 w klasyfikacji generalnej PŚ, ma 320 pkt, 24. Kamil Stoch zgromadził ich 148, 28. Piotr Żyła – ma 96 pkt, 32. Maciej Kot – 63 pkt, 37. Paweł Wąsek – 54 pkt i 41. Dawid Kubacki zdobył 32 "oczka".
ZOBACZ TAKŻE: Trener Kamila Stocha powiedział to wprost! "Punkt zaczepienia, dodaje nam wiary”
Choć ogólnie nasi skaczą lepiej, to kamyczkiem do ogródka trenera Maciusiaka jest postawa Pawła Wąska, który rok temu był niekwestionowanym liderem polskich skoków. W marcowym PŚ w Lahti stanął na najniższym stopniu podium, a cały cykl zakończył na 12. pozycji. Teraz notuje wyraźny regres. Z pewnością 26-latkowi nie pomogła dyskwalifikacja, której nie zawinił, podczas Turnieju Czterech Skoczni, gdy serwismeni w przygotowaniu jego nart zastosowali zabronionego smaru z fluorem.
Maciej Maciusiak, w rozmowie z Polsatem Sport, nie krył, że dyspozycja Wąska spędza mu sen z powiek.
- Ostatni przed sezonem obóz w Zakopanem był zdecydowanie jego najlepszym. I to jest bardzo krzepiące, że wreszcie wróciła pewność w jego skokach. Nawet jak, mówiąc przysłowiowo, coś spieprzy na progu, to i tak potrafi odlecieć. To pokazuje, że ostatnie zgrupowania dodały mu dużo komfortu psychicznego i pewności. Powiem śmiało i z pełnym przekonaniem, że Paweł zdążył z formą i jest gotowy do rywalizacji – zapewniał nas Maciusiak, zanim karuzela PŚ na dobre się rozkręciła.
Te słowa zostały jednak brutalnie zweryfikowane, bo początek sezonu był nieudany dla Wąska. Zajmował miejsca w końcówce trzeciej dziesiątki, a nawet w czwartej dziesiątce. Tylko 13. miejsce w grudniowym konkursie w Engelbergu było iskierką nadziei na lepszą przyszłość. Ta przyszłość jeszcze nie nadeszła.
Adam Małysz reaguje na pytanie o zwolnienie trenera Macieja Maciusiaka
Natomiast dyspozycja Kamila Stocha, który punktuje znacznie lepiej niż przed rokiem, a zwłaszcza Kacpra Tomasiaka pokazują, że przy Maciusiaku polskie skoki drgnęły. Nie zmienia to faktu, że po PŚ w Zakopanem prezes Adam Małysz dostał pytanie, czy już teraz nie powinno dojść do zmiany trenera kadry A skoczków. Reakcja prezesa była bardzo zdecydowana.
- W trakcie sezonu? Słabo trochę. Tym bardziej, że to sezon olimpijski. Tak samo pojawiały się propozycje, żeby pożegnać się wcześniej z Thomasem Thurnbichlerem. Ja jestem przekonany do tego, że w trakcie sezonu na pewno nie robi się takich ruchów. Dalej uważam, że Maciek Maciusiak jest dobrym trenerem – podkreślał Adam Małysz.
Prezes związku zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt – presji, z jaką wiąże się praca w skokach w naszym kraju. Nie przebierał w słowach, opisując, w jaki sposób są traktowani trenerzy, co odbiło się już echem na świecie. Prezes wyraził się brutalnie i bez ogródek
- U nas w Polsce przede wszystkim jest duży problem. Media w skokach są liczne, mocno towarzyszom skoczkom. Rozmawiałem z wieloma trenerami zagranicznymi. Jeszcze przed zatrudnieniem Thurnbichlera kilku mi powiedziało, że z chęcią by przyszli, ale oni sobie nie poradzą w Polsce z mediami. Raz są noszeni na rękach, a po niepowodzeniach, no nie powiem, że będą gnojonymi, ale cały czas przyciskanymi do ziemi – dowodził prezes.
Oczywiście, trzeba też podkreślić, że Kamil Stoch ma swojego trenera Michala Doleżala, a Kacper Tomasiak do sezonu przygotowywał się z kadrą B, pod kierunkiem Wojciecha Topora. Podobnie zresztą jak Maciej Kot, który przeżywa ostatnio renesans formy.
- Oni faktycznie nie trenowali z Maćkiem, ale przede wszystkim trenowali jednym systemem. Współpracujemy z Michałem Wilkiem, który przygotowuje trening motoryczny dla juniorów, kadry A i B – tłumaczy prezes PZN-u.
- Chciałbym, żeby Paweł Wąsek czy Olek Zniszczoł byli w zupełnie innym miejscu, bo z ich obecną formą ciężko się pogodzić. Mają jeszcze trochę czasu do IO, żeby poprawić wiele rzeczy. Będą przeprowadzone treningi w kierunku tej poprawy. Dlatego nie wszyscy pojechali do Japonii – podkreśla.
- Czas na rozliczanie sztabu trenerskiego przyjdzie po sezonie. Jego pracę przeanalizuje zarząd PZN-u, tak samo było zresztą z Thomasem. Nie da się rozliczać w trakcie sezonu. Jestem z trenerami często i nie widzę, żeby była zła atmosfera, żeby dochodziło do kłótni zawodników, by skoczkowie mieli pretensje do trenerów. Wyniki są słabsze niż powinny, bo wydaje mi się, że jesteśmy do tyłu ze sprzętem – doszedł do wniosku Adam Małysz.
Maciej Maciusiak szuka trzeciego na IO we Włoszech. Wybór między Kotem a Kubackim
Maciej Maciusiak podczas sobotniego i niedzielnego PŚ w Sapporo ustali ostateczny skład na IO w Predazzo. Pewniakami są Kacper Tomasiak i Kamil Stoch, który nawet nie pojechał do Japonii. O trzecie wolne miejsce walczą Maciej Kot i Dawid Kubacki. W piątkowych kwalifikacjach lepiej wypadł Kubacki, był 23., a Kot – 27. Maciej miał o 2,5 pkt. mniej.
Na koniec warto przypomnieć, że podczas ostatnich igrzysk w Pekinie, gdy brązowy i jedyny dla Polski medal zdobył Dawid Kubacki, skoczków trenował Doleżal, a Maciusiak był jednym z jego asystentów. Praca tego duetu owocowała także zwycięstwami w klasyfikacji generalnej Turnieju Czterech Skoczni Dawida Kubackiego (2020) i Kamila Stocha (2021). Może zatem to nie trenerzy są źli, tylko organizmy zawodników już na innym etapie?
Przejdź na Polsatsport.pl
