Fiorentina - czym to grozi? Kim jest rywal Jagiellonii w Lidze Konferencji UEFA?

Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy okazało się, że Fiorentina może być rywalem Jagiellonii Białystok w play off Ligi Konferencji, dyrektor sportowy klubu z Podlasia życzył sobie włoskiego przeciwnika. Dziś pewnie nie powiedziałby tego samego.

Mężczyzna trzyma kartkę z napisem ACF Fiorentina (ITA).
Fot. PAP
Fiorentina – czym to grozi?. Kim jest rywal Jagiellonii w Lidze Konferencji UEFA?

Słowa Łukasza Masłowskiego z grudnia można rozumieć na dwa sposoby. Ponieważ alternatywną przeszkodą była chorwacka Rijeka, odpowiedzialny za sprawy sportowe w Jagiellonii mówił tak: - Dzisiaj patrząc na potencjalnych rywali będę bardzo mocno trzymać kciuki, żeby to była Fiorentina. Po to tutaj się znaleźliśmy, żebyśmy grali z najlepszymi, uczyli się od najlepszych. Fiorentina to jest inna półka i bardzo chciałbym z nimi rywalizować - wyjaśniał Masłowski.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czy Fiorentina jest aż tak słaba? Jak gra rywal Jagiellonii w pucharach?

 

Pewnie podświadomie chodziło też o ówczesną postawę zespołu z Toskanii w Serie A. Zajmował on wówczas ostatnie miejsce w tabeli, legitymował się bilansem 0-6-9. W 15 meczach zdobył sześć punktów, czyli osiągnął średnią 0,4 punktu na mecz. Od tego czasu sytuacja mocno się zmieniła, ponieważ w pięciu kolejnych spotkaniach Serie A Viola zdobyła osiem punktów, a więc podwyższyła średnią do 1,6 punktu. Pozwoliło to Fiorentinie opuścić ostatnie miejsce w tabeli i zbliżyć się do bezpiecznej strefy na zaledwie trzy punkty. Rywal Jagiellonii bardzo mocno odbudował się także pod względem psychologicznym, ponieważ zabrał po dwa punkty Milanowi i Lazio, a pobił Cremonese i zachwycające w pewnej części sezonu Udinese (5:1!). Boleć może tylko przegrana przeciwko Parmie 0:1.

 

Jak się okazuje, niemałe znaczenia miała zmiana szkoleniowca. Uznanego Stefano Piolego, który przecież kilka lat temu sięgał z Milanem po mistrzostwo Włoch, zastąpił Paolo Vanoli praktykujący przez lata u trenera Antonio Conte. Był jego asystentem w reprezentacji Włoch, później w Chelsea, aż wreszcie spróbował samodzielnego chleba pracując wpierw w Spartaku Moskwa, a po wybuchu wojny w Venezii i Torino. Postęp jest znaczący nie tylko w wynikach, także w sposobie gry.

 

Pod wodzą nowego szkoleniowca Toskańczycy zwiększyli liczbę celnych strzałów o 14 proc., a tych zza pola karnego aż o 35 proc. Usprawiedliwiając jednak Piolego warto wspomnieć, że latem doszło do niemal całkowitego rozmontowania zespołu poprzez liczne transfery wychodzące. Przecież zarówno Nico Gonzalez, jak i Michael Kayode czy Sofyan Amrabat to ważni gracze także w nowych klubach, odpowiednio w Atletico Madryt, Brentfordzie czy Realu Betisie.

 

Owszem, sprowadzono w ich miejsce kilku zawodników, ale nie na tyle charyzmatycznych, żeby wiedli Fiorentinę do strefy pucharowej. W klubie za sprawy personalne zabrał się właśnie nowy dyrektor sportowy Fabio Paratici (oficjalnie wciąż pracujący m.in. w Tottenhamie, więc formalnie obejmie stanowisko dopiero 4 lutego), ale w kasie raczej się nie przelewa przy całkiem sporych potrzebach kadrowych.

 

I tu dochodzimy do najbardziej obiecującego gracza Violi. Jest nim teraz 19-letni Niccolo Fortini. Choć ma dopiero 20 występów w Serie A, już teraz wzbudza zainteresowanie, m.in. byłego selekcjonera reprezentacji Włoch, a teraz szkoleniowca Juventusu Luciano Spallettiego. Choć jest starszy o dwa lata, bardzo przypomina Oskara Pietuszewskiego, który przebojem wdarł się do jedenastki Jagiellonii i w niespełna rok zapracował na transfer do Porto za 8 mln euro plus 2 mln euro bonusów.

 

Chodzi o sposób ekspozycji młodego gracza. Fortini ma zdecydowanie mniej występów w najwyższej klasie rozgrywkowej niż zdążył zebrać Pietuszewski, ale Serie A to jednak nie Ekstraklasa. I mimo że w branżowym portalu Transfermarkt Polak ma wycenę 2 mln wyższą, to jednak wynika to z ostatniego ruchu na linii Białystok - Porto. Zostawmy już te porównania, bo obu młodych graczy różni także pozycja, co także wpływa na wycenę.

 

Polak jest na wskroś ofensywnym zawodnikiem, a Fortini to lewy obrońca. Sprzedanie Fortiniego do Juventusu nie tylko podreperowałoby budżet, ale także pozwoliłoby na wypożyczenie ze Starej Damy doświadczonych graczy, np. Daniel Ruganiego i Federico Gattiego. Te dwa nazwiska pojawiły się w obszarze dotychczasowych negocjacji, więc Fiorentina może być de facto nieco mocniejsza w kontekście walki o utrzymanie.

 

Ale i tak rywal Jagiellonii zrobił sporo w kontekście wzmocnień. Po niedawnym sprowadzeniu Manora Solomona ściągnięto z Leeds innego ofensywnego gracza – Jacka Harrisona, który przeszedł w piątek testy medyczne. Dyrektor sportowy zastrzegł sobie również opcję wykupu na poziomie 10 mln euro, co czyni to wypożyczenie całkiem atrakcyjnym.

 

Mówimy o piłkarzu, który był podstawowym wyborem trenera Marcelo Bielsy, pod jego wodzą rozegrał 150 meczów, strzelił 24 gole. Wypożyczenie do Evertonu niewiele wniosło do jego kariery, po powrocie na Elland Road 29-latek nie był już pierwszym i ważnym wyborem. Wzmacnia to siłę ataku Fiorentiny w sposób nieprawdopodobny, biorąc pod uwagę, że już teraz kluczową rolę stara się odgrywać jeden z najlepszych strzelców, 24-krotny reprezentant Włoch Moise Kean. Występuje on albo na skrzydle, albo na pozycji nr 9.

 

Na tej ostatnie szkoleniowiec ma alternatywę, z reguły rezerwowego weterana Edina Dżeko. Bośniak zagrał w tym sezonie 11 meczów w lidze, ale zaledwie 236 minut. Znacznie częściej można było oglądać go w europejskich pucharach, gdzie zebrał w sumie 476 minut włącznie z kwalifikacjami.

 

Podsumowując, pierwsza linia na mecze z Jagiellonią, jeśli oczywiście nie wydarzy się nic losowego, będzie wyglądała w następujący sposób – Solomon po lewej stronie, Kean w środku i Harrison na prawej. To oczywiście przy założeniu, że trener Vanoli zaordynuje ustawienie 1-4-3-3. Jeszcze w ubiegłym roku Fiorentina najczęściej ustawiała się z trójką defensorów, czyli 1-3-5-2.

 

Warto zwrócić uwagę, że już teraz rywal Jagiellonii zdobył 21 goli w 20 meczach, co w warunkach Serie A jest 12. wynikiem. A więc zupełnie nie pokrywa się to z odległym miejscem w tabeli. Bolączką są stracone gole, aż 31, co daje jeden z najgorszych rezultatów w całych rozgrywkach.

 

Harrison dopiero zostanie przedstawiony kibicom, wcześniej odbyła się prezentacja nie tylko Solomona, reprezentanta Izraela, który przyszedł na wypożyczenie z Tottenhamu, ale także wypożyczonego z Atalanty Bergamo Marco Brescianiniego. Pierwszy z nich rozegrał już trzy mecze, za każdym razem wchodząc z rezerwy, drugi zadebiutował w niedzielnym starciu z Milanem, dostał od trenera 25 minut.

 

Fiorentina szuka dalej, ponieważ najpewniej nie uda się ściągnąć z Romy Tommaso Baldanziego (wybiera ponoć Genoę), kontrkandydatem stał się Yaser Asprilla, Kolumbijczyk występujący w Gironie. Wymienia się również inne nazwiska, włoska prasa wspominała Erica Diera z Monaco, Denisa Vavro z Wolfsburga, Diego Copollę z Brighton i Diogo Leite z Unionu Berlin.

 

W obecnych warunkach optymalna jedenastka może wyglądać w następujący sposób: De Gea – Dodo, Comuzzo, Pongracić, Gosens – Mandragora, Fagioli, Brescianini – Harrison, Kean, Solomon.

 

Warto też przypomnieć dokonania Violi w obecnej edycji Ligi Konferencji. W eliminacjach Włosi uporali się z ukraińską Polissią Żytomierz (3:0 i 3:2), później po równo wygrywali (z Sigmą Ołomuniec, Rapidem Wiedeń i Dynamem Kijów) i przegrywali (z Mainz, AEK Ateny i Lozanną).

 

Na swój pierwszy mecz w obecnej edycji Pucharu Włoch dopiero czekają, 27 stycznia zmierzą się na własnym boisku z Como. Poza tym do pierwszego meczu z Jagiellonią podopieczni Vanolego zagrają pięć spotkań ligowych – na wyjeździe z Bologną w najbliższą niedzielę, a później z Cagliari, Napoli, Torino i znów z Como.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie