Coco Gauff przerywa milczenie po zwycięstwach nad Świątek. Polka odpowiada błyskawicznie
Iga Świątek długo była koszmarem Coco Gauff. Amerykańska gwiazda tenisa sama przyznała, że seria porażek z polską sportsmenką tkwiła jej w głowie. Zawodniczce z USA udało się odwrócić niekorzystną tendencję. Czy teraz ona będzie postrachem Polki? Druga rakieta świata deklaruje, że chce każdy mecz traktować jako odrębną historię.

Aktualnie bilans spotkań Świątek-Gauff to 11-5 na rzecz raszynianki. Dalej jest to przewaga znacząca, ale trzeba pamiętać, że w pewnym momencie Polka była poza zasięgiem Amerykanki. Rozpoczęła bowiem od serii ośmiu zwycięstw, jednego z nich w finale Rolanda Garrosa 2022, po którym świat obiegły zdjęcia zapłakanej młodej gwiazdy.
Gauff: z żadnym wynikiem nie czułam się tak źle
Przy stanie 11-1 sytuacja zmieniła bieg. Gauff wygrała cztery ostatnie spotkania, a Świątek od dwóch lat nie może znaleźć na nią sposobu. W trakcie Australian Open 2026 22-latka z Florydy została zapytana o obecną tendencję. Przyznała, że z żadnym innym bilansem nie czuła się tak źle. "W przeszłości bardzo dużo o tym myślałam, bo po prostu chcesz odnieść to pierwsze zwycięstwo" - stwierdziła.
Zaznaczyła, że jej rywalka to świetna zawodniczka, która zasłużyła na tamte wygrane. Niemniej na przynajmniej część gier wychodziła z mentalnym deficytem. "Teraz czuję, że potrafię grać na luzie. Oczywiście w bilansie wciąż jest duża przepaść, ale po prostu wyrzucam to z głowy" - stwierdziła na konferencji prasowej.
Świątek: to nie ma większego znaczenia
Co na to Świątek? Po wygranym meczu pierwszej rundy wielkoszlemowego turnieju w Australii dziennikarze zapytali, czy obecna negatywna seria siedzi jej w głowie. "Szczerze mówiąc, nie. Kiedy z nią wygrywałam, też o tym nie myślałam" - odpowiedziała czterokrotna triumfatorka French Open.
Taka postawa pozwalała jej kontynuować tamtą passę. Stwierdziła, że statystyka ich bezpośrednich potyczek nie ma większego znaczenia. "Może dla niej, gdyby zadać jej to samo pytanie, wygląda to inaczej" - mówiła. Dodała, że Amerykanka robi postępy, a stan rywalizacji więcej mówi o grze albo rzeczach, nad którymi powinno się popracować.
"Chcę traktować każdy mecz jako odrębną historię" - oświadczyła polska sportsmenka. Zaznaczyła, że jej dwie ostatnie konfrontacje z Amerykanką dzieliło ponad pół roku. "W tenisowym życiu to całkiem sporo czasu. To nie jest dla mnie jedna historia. Liczy się bardziej to, jak czuję się tego miesiąca czy tygodnia, a jak czuje się ona, i jak zagramy przeciwko sobie tego konkretnego dnia" - oceniła.

