Świątek zamknęła dyskusję. Oto, co musi zrobić w meczu z Rybakiną

Tenis

Iga Świątek w 1/8 finału Australian Open mierzyła się z zajmującą dopiero 168. miejsce w rankingu Australijką Maddison Inglis. Polska tenisistka po gładkiej wygranej 6:0, 6:3 przyznała, że zdawała sobie sprawę ze swoich mocnych stron, ale i tak musiała je jeszcze pokazać na korcie.

Iga Świątek, polska tenisistka, podczas meczu, skupiona, zaciśnięta pięść, czapka z daszkiem.
fot. PAP
Iga Świątek pewnie awansowała do ćwierćfinału Australian Open

Choć w sporcie każdy ma szansę na zwycięstwo, to w teorii Świątek i Inglis dzieliła przepaść. Z jednej strony siatki stała sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa, która 125 tygodni spędziła na fotelu liderki rankingu. Z drugiej natomiast 168. zawodniczka listy WTA, która nigdy nie była notowana w najlepszej setce.

 

ZOBACZ TAKŻE: Upał przeszkadza gwiazdom Australian Open. Jak sobie radzą?

 

O lekceważeniu rywalki ze strony Polki nie było jednak mowy.

 

- Zdawałam sobie sprawę z moich mocnych stron, ale wiedziałam też, że muszę na korcie je wykorzystać. Nie znałam dokładnego rankingu Maddie, a prawda jest taka, że jest coraz więcej zawodniczek o wysokim poziomie umiejętności. Trzeba być czujnym, gotowym i nie można brać niczego za pewnik - podkreśliła Świątek.

 

Mecz zaczął się zgodnie z oczekiwaniami. Pierwszego seta Świątek wygrała do zera. W drugim gry było więcej, ale o nawiązaniu walki ze strony Inglis nie było mowy. Po godzinie i 13 minutach Świątek była w ćwierćfinale.

 

- To był dobry mecz w moim wykonaniu. Czułam się pewnie od samego początku i po prostu grałam swoje - oceniła spotkanie.

 

Kolejną rywalką Świątek będzie w środę Jelena Rybakina, która pokonała Belgijkę Elise Mertens 6:1, 6:3. Reprezentantka Kazachstanu w obecnej edycji AO nie przegrała jeszcze seta. W żadnym meczu nie oddała rywalce więcej niż siedem gemów.

 

26-letnia zawodniczka urodzona w Moskwie największy sukces odniosła w 2022 roku, kiedy wygrała Wimbledon. W 2023 w finale AO uległa Białorusince Arynie Sabalence, wcześniej w 1/8 finału eliminując Świątek.

 

Historia rywalizacji Świątek z Rybakiną jest bogata i wyrównana. Mają za sobą 11 spotkań, z których sześć wygrała Polka. Aż pięć razy mierzyły się w poprzednim sezonie. Cztery pierwsze mecze padły łupem Świątek, w tym ćwierćfinał French Open. W listopadzie przegrała jednak z reprezentantką Kazachstanu 6:3, 1:6, 0:6 w WTA Finals, w którym Rybakina ostatecznie triumfowała.

 

Świątek podkreśla, że nie przywiązuje wagi do historii spotkań. Nie ma dla niej znaczenia, czy ma z kimś wyraźnie korzystny bilans, czy niekoniecznie.

 

- Nie ma sensu analizować, kto wygrał jako ostatni, wyciągać na tej podstawie wniosków na przyszłość. Każdy mecz to zupełnie inna historia. Bez wątpienia ciężka z niej rywalka, jej tenis jest świetny. Muszę być na sto procent gotowa, wykorzystać wiedzę i doświadczenie z poprzednich meczów i tyle - podsumowała Świątek.

HP, PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie