Pietuszewski wyjawił, z czym miał największy problem. Jeden element
Oskar Pietuszewski był gościem studia Polsatu Sport przed czwartkowym meczem Ligi Europy między FC Porto a Rangers FC. Zdradził kulisy transferu do portugalskiego zespołu.

- To jest bardzo intensywny okres - przyznał 17-latek, odnosząc się do ostatnich tygodni. - Od początku ciężko trenuję i udało mi się szybko wskoczyć do kadry. Zobaczyć pełny stadion kibiców i poczuć tę atmosferę to było niesamowite. Z każdym tygodniem czuję, że będzie coraz lepiej - dodał w rozmowie z Bożydarem Iwanowem oraz Maciejem Żurawskim.
ZOBACZ TAKŻE: Dramat Marka Papszuna! Aż pięciu piłkarzy może nie zagrać w jego debiucie
Na tym jednak nie poprzestał. - Wejście do nowej drużyny, zwłaszcza przy pierwszym wyjeździe w młodym wieku, zawsze jest wyzwaniem. Staram się nie nakładać na siebie niepotrzebnej presji. Chcę być osobą komunikatywną, nie bać się poznawać nowych ludzi, rozwijać się nie tylko jako piłkarz, ale też jako człowiek. To dodatkowy bodziec, który pomoże mi stawać się coraz lepszym - tłumaczył.
Pietuszewski ujawnił, z którym ma największy problem na boisku. - Zawsze miałem problem z podejmowaniem decyzji. Czasami wydawało mi się, że nie wiem, co zrobić. Teraz staram się nie nakładać na siebie presji - z czasem to przyjdzie naturalnie. Im więcej będę spędzał minut na boisku, tym lepsza będzie moja decyzyjność - oznajmił.
Razem z naszym piłkarzem do Porto udała się jego mama. - Jestem bardzo podekscytowany i cieszę się, że tu jest. To dla mnie ogromne wsparcie, niezależnie od tego, czy jest to lepszy, czy gorszy moment. Myślę, że będzie jej się podobało, zwłaszcza kiedy pogoda będzie lepsza - stwierdził.
Skrzydłowy spotkał się w nowym klubie z dwoma innymi polskimi zawodnikami - Janem Bednarkiem oraz Jakubem Kiwiorem - Wejście do drużyny było bardzo pozytywne. Janek, niezależnie od tego, do jakiej trafi drużyny, staje się naturalnym liderem. Kuba jest cichszy, ale razem tworzymy fajną ekipę, co pomoże nam nie tylko na boisku, ale również poza nim - wyjaśnił.
Na koniec wspomniał o konkurentach na skrzydłach. - Rywalizacja jest naturalna i ważne, aby była zdrowa. Najważniejsze, żebyśmy się wspierali. Nie odbieram konkurencji negatywnie - każdy robi wszystko, by wywalczyć miejsce w składzie, i to jest w porządku - podsumował.



