Legenda zdradziła kulisy negocjacji z Legią Warszawa. "To śpiący olbrzym"
- Chciałbym podkreślić, że negocjacje z Legią były bardzo poważne, profesjonalne i trwały dosyć długo – mówi Jiri Bilek, nowy dyrektor sportowy i członek zarządu FK Pardubice, który do nowego klubu przeniósł się w przerwie zimowej ze Slavii Praga. W niedzielę FK Pardubice zmierzy się ze Slavią Praga. Transmisja o 18:25 w Polsacie Sport Extra 1 i online Polsat Box Go.

Grzegorz Michalewski: Najbardziej zaskakującym transferem w zimowym okienku transferowym ligi czeskiej nie był zakup lub sprzedaż piłkarza czy ewentualnie trenera, a Pana przejście ze Slavii Praga do FK Pardubice. Jakie czynniki wpłynęły na podjęcie takiej decyzji?
Jiri Bilek: Pierwszym czynnikiem był fakt, że właściciel FK Pardubice, pan Karel Pražák, zwrócił się do mnie i przedstawił mi projekt, który jest tutaj realizowany. Projekt jest wspaniały, ponieważ w ciągu trzech lat chcą znaleźć się w pierwszej szóstce, a klub ma być dochodowy. Otrzymałem wiele kompetencji i faktycznie skorzystałem z tego, że mogę się tutaj samorealizować, mogę pokazać swoje doświadczenie i będę je mógł wykorzystać w innym środowisku. Drugim czynnikiem było to, że po dwunastu latach spędzonych w Slavii czułem, że potrzebuję nowego impulsu i czułem, że muszę coś zmienić, aby móc dalej działać na najwyższym poziomie. Pojawiła się właśnie teraz konkretna propozycja ze strony pana Pražáka i FK Pardubice, dlatego to zdecydowałem się ją przyjąć.
Ze Slavią był Pan związany od 2014 roku, gdy przeniósł się z Zagłębia Lubin. Z ekipą „Zszywanych” jako piłkarz zdobył Pan mistrzostwo i Puchar Czech, a karierę zawodniczą kończąc jako kapitan drużyny na początku 2018 roku. Od razu rozpoczął Pan pracę w klubie podpatrując Jana Nezmara, a w 2020 roku przejmując jego obowiązki, zostając dyrektorem sportowym. Jaki ma Pan plan na funkcjonowanie klubu?
W momencie gdy zdecydowałem się zakończyć karierę, dostałem trochę czasu, abym mógł poruszać się po klubie bez żadnych kompetencji, przez około pół roku. Obserwowałem jak to wszystko funkcjonuje, najpierw zajmowałem się drużyną rezerw i zespołach młodzieżowych, a potem przejąłem pierwszą drużynę, a to miało miejsce w momencie odejścia Honzy Nezmara. W tym czasie zmieniła się także struktura własnościowa klubu, który był pod auspicjami koncernu z Chin. Wtedy faktycznie zmieniliśmy strategię klubu i naszym zadaniem było głównie być na plusie, czyli zarabiać, tak jakby klubu po prostu nie było. Strategia się zmieniła i zaczęliśmy kupować młodych zawodników z potencjałem i nasze myślenie było trochę inne. Ale nadal potrzebowaliśmy wygrywać, więc zacząłem wtedy intensywnie rozwijać skauting. Skupiliśmy się na analizie, abyśmy jako klub zawsze byli konkurencyjni. Zaczęliśmy się mocno koncentrować na rynkach zagranicznych, które były wówczas niedowartościowane, ale wciąż dostępne finansowo, więc to była moja ścieżka. Wtedy faktycznie zmieniliśmy strategię w tym klubie.
Ten czas najpierw wspólnej pracy z Janem Nezmarem, a później już samodzielnych rządów był bardzo udany dla klubu. Slavia w tym czasie dwa razy zagrała w Lidze Mistrzów, dwa razy awansowała do ćwierćfinału Ligi Europy i raz Ligi Konferencji. W ciągu tych ośmiu lat wygrała cztery mistrzostwa Czech i zdobyła trzy razy krajowy Puchar. Jak Pan ocenia te osiem lat?
To były piękne lata, pamiętam je doskonale. Wiele doświadczyłem i poznałem, nauczyłem się bardzo dużo. Widziałem wiele klubów, rozegraliśmy dużo ważnych meczów. Miałem okazję poznać wielu ludzi ze świata piłki. Tak naprawdę dzięki doświadczeniu, które zdobyłem w Slavii, zbudowałem moją markę i mam dzisiaj sieć kontaktów w całej Europie. Prawie w każdym klubie kogoś znam i to mnie cieszy. Korzystam z tego do dziś. Slavia wiele mnie nauczyła, jestem za to wdzięczny wszystkim osobom związanym z tym klubem, bo dzięki pracy w Slavii mogłem bardzo dużo zobaczyć, podpatrywać jak funkcjonują inne kluby i wykorzystywać to w swojej pracy. Jak więc to oceniam? Oceniam to tylko bardzo pozytywnie.
Co Pan uważa za swój największy sukces w Slavii, a co było największą porażką?
Pewnie uważasz, że to banał, ale dla mnie największym sukcesem jest to, że mogłem tutaj być w takim dużym klubie jak Slavia i cieszę się, że dostałem tę szansę tuż po zakończeniu kariery. Mogłem zacząć pracować, więc właściwie dzisiaj jestem w dobrym wieku, bo mam 42 lata i mogę się już pochwalić ośmioletnim doświadczeniem pracy na menadżerskim stanowisku w tak dużym klubie, więc to uważam za ogromny sukces. W tym czasie zdobyłem ogromne doświadczenie i dużą wiedzę. Jestem jeszcze młody, niespełniony i cały czas czuję głód piłki nożnej. Nadal sprawia mi to przyjemność, więc uważam to za mój największy sukces.
A w temacie porażki?
Nie patrzę na porażki, ponieważ z każdej porażki staram się wyciągnąć coś dobrego, żeby się czegoś nauczyć Nie przyjąłbym niczego za pewnik, nawet negatywnych rzeczy. To czego doświadczyłem zawsze traktuję jako coś pozytywnego.
Szacuje się, że przez pięć lat Pana pracy na stanowisku dyrektora sportowego Slavii, klub na sprzedaży zawodników zarobił około 160 milionów euro. To są niewiarygodne sumy. W Slavii zbudował Pan struktury, które działają znakomicie. Nie było żal zostawiać to wszystko i rozpocząć pracę od nowa, gdzie wszystko trzeba stworzyć od podstaw, w dodatku w klubie, który jest zdecydowanie mniej utytułowany od Slavii.
Wręcz przeciwnie. Oczywiście te sukcesy w Slavii to była nie tylko zasługa Jiriego Bilka, ale to była praca zespołowa. Slavia to wielki klub, który świetnie działa i jest tam wielu zdolnych i kompetentnych ludzi, a to, że odszedłem do Pardubic, to wynikało po prostu z tego, co powiedziałem na początku naszej rozmowy, że szukam jakiegoś nowego wyzwania. To nowe wyzwanie, w którym potrzebowałem zmiany, i do tego mogę tutaj zbudować wszystko od podstaw, niemal od zera, jest ogromną zaletą, ponieważ mogę je dostosować do swoich potrzeb, a to oczywiście zajmie trochę czasu. To trochę potrwa, nic nie zadziała od razu. Jednak jak dotąd czuję ogromne wsparcie, nie tylko ze strony mieszkańców Pardubic, ale przede wszystkim właściciela klubu. To nie jest jakiś krótkoterminowy cel, ale długoterminowy projekt, który jest dla mnie interesujący, bo lubię budować coś, co ma sens i sprawia mi przyjemność.
W klubie FK Pardubice jest Pan członkiem zarządu i dyrektorem sportowym, a więc pełni Pan takie same funkcje jak w Slavii. Jakie cele stawia Pan sobie w nowym miejscu pracy?
Tak, te funkcje są właściwie takie same jak w Slavii. Kompetencji jest jednak wiele. Jestem bezpośrednio odpowiedzialny przed właścicielem klubu panem Pražákiem. Komunikuję się oczywiście z naszym prezesem, więc razem omawiamy wszystko, ale moje kompetencje są po prostu wyższe. Wrócę do tego, że moim nazwiskiem firmuję działania klubu i mogę decydować o rzeczach, o których nie mogłem decydować w Slavii. Staram się tu pomagać, nawet w sprawach, które nie mają zbyt dużo wspólnego ze sportem. Chcę wdrożyć pewne pomysły i wykorzystać część mojego doświadczenia i wiedzy.
Niemal rok temu w czeskich i polskich mediach pojawiła się informacja, że był Pan rozważany jako nowy dyrektor sportowy Legii Warszawa. Wtedy ten temat wydawał mi się mało realny, ale teraz z perspektywy czasu, to chyba rozważał Pan możliwość pracy w Polsce. Czy wtedy na przeszkodzie stanęły kwestie finansowe, albo tylko chciał Pan jedynie dokładniej poznać ofertę z Polski?
Chciałbym podkreślić, że negocjacje z Legią były bardzo poważne, profesjonalne i trwały dosyć długo. Mam ogromny szacunek dla właściciela klubu pana Mioduskiego, który moim zdaniem jest bardzo inteligentnym i szlachetnym człowiekiem. Naprawdę doceniam fakt, że się do mnie zwrócono, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Myślę, że po prostu wtedy to nie był odpowiedni moment. Nieważne, czy chodziło tutaj o stronę Legii, czy moją. Po prostu nie miałem takiego odczucia w tamtym momencie i to też nie było wtedy priorytetem. Nie zgadzaliśmy się co do niektórych szczegółów. Myślę jednak, że wybrali bardzo doświadczonych menedżerów takich jak choćby Michał Żewłakow, którzy obecnie przekształcają klub, który ma swoje problemy, ale przekształcanie klubu w celu poprawy wizerunku zawsze prowadzi do pewnego rodzaju zagrożeń.
Jakie były wówczas oczekiwania Legii jeśli chodzi o Pana osobę?
Chcieli zatrudnić trenera z naprawdę wysokiej klasy, bo z pewnością tak piękny i duży klub jak Legia kogoś takiego właśnie potrzebował. Teraz to się zmieniło i spodziewam się wzrostu, ale wtedy tak się nie stało, bo wówczas wspólnie uznaliśmy, że to nie był odpowiedni moment. Jednocześnie powiedzieliśmy sobie, że może kiedyś w przyszłości możemy jeszcze o tym porozmawiać i wrócić do tego tematu, bo w piłce nożnej nigdy nie wiesz co może się wydarzyć. Wtedy ten temat Legii ostatecznie nie doszedł do skutku, ale cały czas śledzę wyniki Legii i mam swoje przemyślenia. Legia jest dużym klubem, nie wiem czy większym od Slavii, być może porównywalnym, ale na pewno z ogromnym potencjałem. W rozmowach z nimi zawsze mówiłem, że jest to śpiący olbrzym, który jak się obudzi, to będzie mógł zniszczyć wszystkich. Myślę, że to się wkrótce stanie.
Ze Slavii Praga odszedł Pan do FK Pardubice. Wiadomo, że takiej struktury klubu jaką stworzył Pan w Slavii nie zdoła się zbudować w nowym miejscu pracy w trzy miesiące czy w pół roku, bo na to potrzeba czasu. Jaki postawił Pan sobie w nowym klubie?
Chcę żeby FK Pardubice były profesjonalnym i dobrze zorganizowanym klubem. Nasza strategia jest jasna, nie będziemy konkurować ze Spartą, Slavią ani z Viktorią Pilzno. Chcę stworzyć platformę, która będzie dla młodych zawodników, będziemy klubem rozwojowym, wychowującym i kształcącym zawodników, których będziemy sprzedawać do klubów, które są w tej hierarchii wyżej nas. Mam tu na myśli takie kluby jak Slavia, Legia, Genk czy Gent. Chcę, żebyśmy byli rozpoznawalni, posiadali jednolity i rozpoznawalny styl gry, aby zawodnicy mówili, że nasz klub cieszy się dobrą reputacją i jesteśmy dobrze funkcjonującym klubem, do którego chcieliby wracać albo do niego się przenieść. Oczywiście zajmie to trochę czasu, nie stanie się to od razu. Będziemy potrzebować czasu i cierpliwości, to kwestia właścicieli, ludzi związanych z klubem oraz kibiców, ale ten klub jest piękny, ma wielki potencjał, został zbudowany na solidnych fundamentach, do tego ma działającą akademię i to tylko kwestia czasu, kiedy zdobędziemy złoto.
W ten weekend rozgrywki wznawia liga czeska i nie mógł Pan sobie wymarzyć lepszego rozpoczęcia pracy w nowym klubie, bo FK Pardubice zagrają ze Slavią Praga. To będzie dla Pana wyjątkowe spotkanie.
Mecze przeciwko Slavii są dla mnie zawsze czymś wyjątkowym, tym bardziej, że tam grałem i pracowałem. Slavia jest oczywiście wielkim faworytem, to najlepszy klub w piłce nożnej w całych Czechach. Są liderem tabeli, więc teoretycznie możemy ich zaskoczyć, ale szczerze mówiąc, to ten mecz nie będzie decydować o tym, czy spadniemy z ligi, albo czy Slavia będzie świętować tytuł. Dla nas te mecze będą tak samo ważne, jak niektóre inne, więc chcemy w nich walczyć i pokazać się z jak najlepszej strony, ale nie osiągnęliśmy jeszcze poziomu, który pozwoli nam w dłuższej perspektywie konkurować lub stanowić zagrożenie dla tych czołowych drużyn. Zdajemy sobie sprawę, że na to potrzeba czasu, ale chcemy zaskoczyć i postaramy się o niespodziankę.
***
Plan transmisji meczów 20. kolejki Chance Ligi:
Sobota (31 styczeń):
Dukla Praga – Sparta Praga o 17:55 w Polsacie Sport Premium 2/online Polsat Box Go
Niedziela (1 luty):
FK Pardubice – Slavia Praga o 18:25 w Polsacie Sport Extra 1/online Polsat Box Go
Przejdź na Polsatsport.pl
