W sobotę zdobył pierwsze punkty w sezonie, a teraz odpowiada hejterom! "Potrafię skakać"
Aleksander Zniszczoł był jedynym Polakiem, któremu udało się w sobotę wywalczyć punkty podczas konkursu Pucharu Świata w Willingen. Po zakończeniu rywalizacji skoczek przyznał, że to przełamanie wiele dla niego znaczy. Odpowiedział także krytykom, którzy w tym sezonie tak licznie wypowiadają się na jego temat.
Jeśli chodzi o reprezentantów Polski, tylko Aleksander Zniszczoł awansował do serii finałowej konkursu Pucharu Świata w skokach narciarskich w niemieckim Willingen. Ostatecznie zajął w nim 28. miejsce. Na etapie pierwszej serii z rywalizacją pożegnali się: 34. Dawid Kubacki - 116 m, 40. Maciej Kot - 115 m, 48. Klemens Joniak - 103 m i 49. Piotr Żyła - 85,5 m.
ZOBACZ TAKŻE: Polacy z nadzieją na poprawę w Willingen. Pięciu Biało-Czerwonych w kwalifikacjach
31-latek po zakończeniu rywalizacji wypowiedział się na temat hejtu, jaki spotyka go w tym sezonie.
- Ja wiem, że potrafię skakać, tylko potrzebowałem poskładać to do kupy. W Wiśle zrobiłem krok do przodu i, jadąc tutaj, chciałem dalej pracować. Po Oberstdorfie dostałem bardzo dużo brzydkich wiadomości prywatnych. Odpisałem jednej osobie, pytając, dlaczego tak do mnie pisze. Odpowiedź była: "bo inaczej byś mi nie odpisał". Jak to przeczytałem, to pomyślałem - oho... Ciekawy jest ten świat i te odpowiedzi. Magiel miałem dobry. Pal sześć mnie, ale mam córkę, która chodzi do szkoły. To może się na niej odbić - powiedział Zniszczoł w rozmowie ze skijumping.pl.
W niedzielę Biało-Czerwoni będą mieli kolejną szansę na punkty. Drugi konkurs indywidualny w Willingen zaplanowano na godz. 16:00.
Przypomnijmy, że do Niemiec nie pojechali reprezentanci Polski, którzy przygotowują się do startu w igrzyskach olimpijskich: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Anna Twardosz i Pola Bełtowska.
Przejdź na Polsatsport.pl
