Prezes PKOl-u zaatakował ministra sportu ws. flagi. Kamera uchwyciła całą prawdę
Wydawać się mogło, że czwartkowe spotkanie w Ministerstwie Sportu i Turystki, podczas którego ręce podały sobie zwaśnione strony prezes PKOl-u Radosław Piesiewicz i szef PZN-u Adam Małysz oznaczało koniec sporu. Ale na trzy dni przed rozpoczęciem IO prezes PKOl-u rozpętał wojnę o flagę, której rzekomo zapomniał minister Jakub Rutnicki. Nasza kamera uwieczniła, jak było naprawdę.


Adam Małysz: Topór jest zakopany

Jakub Rutnicki: Cieszę się, że doszło do takiego spotkania

Wojciech Fortuna: To są historyczne igrzyska
Pokój w polskim sporcie na najwyższym szczeblu przetrwał niespełna 48 godzin. Właściwie ograniczył się do piątku, który w Centrum Olimpijskim im. Św. Jana Pawła II odbyła się ceremonia zaślubin naszych olimpijczyków, którzy tuż po uroczystości wsiedli w samolot prezydencki i odlecieli do Mediolanu.
ZOBACZ TAKŻE: Prezes Tajner przeżył to na własnej skórze osiem razy! "Polacy dostrzegą masę korzyści”
W sobotę prezes PKOl-u wyjął potężne z pozoru działa.
"Bardzo żałuję, że Pan Minister Jakub Rutnicki wyszedł w piątek podczas ślubowania i nie przyjął mojego zaproszenia, żeby porozmawiać o nadchodzących igrzyskach - tych w Mediolanie-Cortinie i tych, które miałyby się odbyć w Polsce - a opuszczając w pośpiechu Centrum Olimpijskie, zostawił teczkę i flagę Polski. Za biało-czerwoną dziękuję, jest ona ważna dla każdego Polaka" - napisał na platformie X Radosław Piesiewicz.
"Minister przez cały czas trwania uroczystości miał ze sobą flagę Polski, aż do momentu wręczenia jej pani chorąży Natalii Czerwonce. Flaga jest już z naszą medalistką olimpijską i naszą reprezentacją we Włoszech" – odpowiedziało Ministerstwo Sportu i Turystyki.
"Haniebne jest to, że ta flaga jest w tym momencie wykorzystywana przez prezesa PKOl do gierek politycznych i manipulacji" – dodał resort w oświadczeniu.
Zostawmy jednak komunikaty na boku. Zarzutom prezesa PKOl-u przeczą fakty. Na zarejestrowanych przez nas zdjęciach wyraźnie widać, że minister wręcza flagę Natalii Czerwonce, chorążej reprezentacji Polski podczas IO. Po co zatem szefowi olimpizmu wyssana z palca flagowa afera? Koniec końców okazało się, że strzelał fałszywymi ślepakami.
Wiceprezesi PKOl-u Adam Konopoka, Adam Korol i Marian Kmita reagują
- Z flagi się nie żartuje i robienie konfliktów wokół flagi, jest - z mojego punktu widzenia - przeciwskuteczne. Nie ma żartów z pryncypiów, a to są pryncypia i mnie to bardzo nie odpowiada, co się wydarzyło – powiedział Polsatowi Sport wiceprezes PKOl-u i prezes honorowy PZSzerm Adam Konopka.
Wojenka miała także drugą potyczkę. Prezes PKOl-u poskarżył się, że nie doszło do spotkania z ministrem, na którym miały zostać jakoby przekazane dane do akredytacji. Pozbawiony jej minister uda się na IO w dniach 10-12 lutego do Mediolanu. Tam MSiT, wraz z Polską Organizacją Turystyczną (POT) będzie promować Polskę we Włoszech, organizując m.in. Polskie Stoisko Narodowe (PSN) na targach turystycznych BIT (Borsa Internazionale del Turismo).
- To sytuacja niedopuszczalna. Pan minister jako jeden z pierwszych powinien otrzymać taką akredytacją, co miało miejsce w latach poprzednich. Nigdy nie było takiego konfliktu, jeżeli chodzi o akredytację dla osoby, która zarządza polskim sportem – uważa wiceprezes PKOl-u Adam Korol.
Czemu służy psucie atmosfery w polskim sporcie tuż przed igrzyskami?
- Wszyscy zgadzamy się co do tego, że chcemy organizować igrzyska olimpijskie w Polsce i że te dwie instytucje są na siebie skazane. Muszą pracować na rzecz tej idei. Te quasi fakty wymyślane czy wyolbrzymiane szkodzą tej relacji. Jesteśmy zmartwieni, szczerze zmartwieni, bo ten szum informacyjny, te wymiany ciosów, nie służą nikomu – nie ma wątpliwości Marian Kmita, wiceprezes PKOl-u, dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat.
Prezes PKOl-u najwyraźniej zapomniał o mądrości z Księgi Ozeasza: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę".
Już w piątek o godz. 20, na zakończenie ceremonii otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan – Cortina zapłonie znicz olimpijski. Zapewne nie dojdzie do zawieszenia broni na Ukrainie, która od czterech lat odpiera agresję rosyjską, zapewne nie skończy się koszmar niewinnych ofiar w Strefie Gazy. Miejmy nadzieję, że ustaną chociaż waśnie na szczytach polskiego sportu.
Przejdź na Polsatsport.pl
