Polska snowboardzistka przyznała to po debiucie na igrzyskach!
Debiutująca w igrzyskach snowboardzistka Maria Bukowska-Chyc przyznała, że za bardzo dała się onieśmielić olimpijskiej atmosferze. - Pierwszy przejazd był zbyt zachowawczy - powiedziała po zajęciu 27. miejsca w kwalifikacjach slalomu giganta równoległego w Livigno.

Po pierwszym przejeździe Bukowska-Chyc miała najgorszy czas z zawodniczek startujących na swoim torze, a przedostatni w gronie wszystkich 32 startujących. W drugim poszło jej już lepiej, dzięki czemu awansowała o cztery lokaty.
ZOBACZ TAKŻE: Groźny wypadek Lindsey Vonn! Helikopter ratunkowy na trasie
- Walczyłam w drugim przejeździe. Pierwszy pojechałam zbyt zachowawczo. Mimo wszystko cieszę się, że dałam z siebie wszystko. Wiadomo, że chciałoby się ścigać w finałach, ale pierwsze koty za płoty - powiedziała 26-letnia snowboardzistka.
Nie ukrywała, że obecność olimpijskich kół i tłumów, a i sam prestiż zawodów, były dla niej paraliżujące.
- Zbyt dużo stresów. Niepotrzebnie. Zabrakło takiej złości, która była w drugim przejeździe - podsumowała.
Zapewniła, że mimo niepowodzenia nie zamierza odpuszczać i powalczy o awans na kolejne igrzyska - za cztery lata we Francji.- Jeśli nie wycofają naszej dyscypliny, to jak najbardziej. Bycie na igrzyskach olimpijskich to jest ogromny zaszczyt. Już samo wywalczenie kwalifikacji... Cieszę się, że tutaj mogłam się zaprezentować. Będę walczyć dalej, sezon trwa - zapowiedziała Bukowska-Chyc.
W niedzielnych kwalifikacjach odpadli także Michał Nowaczyk (23. miejsce) oraz Oskar Kwiatkowski (28.). Z piątym czasem do 1/8 finału awansowała natomiast Aleksandra Król-Walas.
Przejdź na Polsatsport.pl
