Reprezentantka Polski zaskoczyła. "Chciałam pokazać, że moje życie nie jest cukierkowe"

Zimowe

Łyżwiarka figurowa Jekaterina Kurakowa, która awansowała we wtorek do programu dowolnego olimpijskiej rywalizacji w Mediolanie, przyznała, że jej występ w programie krótkim był bardzo osobisty. - Chciałam pokazać, że nie jestem na co dzień tak radosna, jak to wygląda z zewnątrz - tłumaczyła.

Łyżwiarka figurowa w czerwonej sukience na lodowisku z rozłożonymi ramionami.
fot. PAP
Jekatierina Kurakowa

Jako podkład muzyczny Kurakowa wybrała nostalgiczny utwór w języku francuskim „N'insiste pas” z repertuaru Camille Lellouche, z pozoru zupełnie niepasujący do jej codziennego, radosnego usposobienia. 23-letnia zawodniczka tłumaczyła, że chciała się pokazać światu także od tej bardziej skrywanej strony.

 

- Chciałam powiedzieć, że ja też nie jestem cały czas taka uśmiechnięta. To jest twarz, którą pokazuję. Nie chcę płakać, że moje życie jest takie ciężkie, bo każde jest, ale chciałam tym programem pokazać, że moje nie jest cukierkowe i zawsze szczęśliwe. Też miałam złe doświadczenia i to próbuję przekazać - wyjaśniła Kurakowa, która w igrzyskach olimpijskich zadebiutowała przed czterema laty w Pekinie, gdzie zajęła 11. miejsce.

 

Być może właśnie to bardziej osobiste podejście i trudniejsze tematy, będące treścią muzycznego podkładu, wprawiły reprezentantkę Polski w większe zdenerwowanie. Jak przyznała, choć zwykle stres nie jest dla niej problemem, tym razem nie potrafiła nad nim zapanować.

 

- Przez cały sezon nigdy się nie stresuję. Nawet tutaj, w rywalizacji drużynowej, myślałam o tym, że igrzyska są takie jak wszystko inne. Czułam, że dziś tak samo do tego podejdę i... Nie. Byłam bardzo zestresowana, aż nie czułam nóg. Musiałam sobie powtarzać: teraz albo nigdy. Cały czas się stresowałam. Wpadłam w jakiś szał emocji i był taki jeden moment, kiedy mogłam się przewrócić. Czułam, że umieram w środku - relacjonowała.

 

Napięcie potęgował fakt, że jej zdaniem poziom zawodów był bardzo wysoki, a jej zależało, żeby dostać się do czwartkowego finału, czyli rywalizacji w programie dowolnym.

 

- Wierzę, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, ale dzisiaj chciałam, żeby zadziało się coś dobrego, a nie coś, po czym będę myśleć: cóż, to doświadczenie było mi potrzebne... - stwierdziła.

 

Już w momencie, gdy skończyła występ i poznała punktację, miała pewność, że będzie jedną z 24 finalistek.

 

Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego Magdalena Tascher ucieszyła się, że Kurakowa uzyskała właśnie na igrzyskach najlepszy wynik w sezonie. Nie kryła też dumy z tego, jak bardzo zawodniczka rozwinęła się w ostatnich latach.

 

- Katia nam się zmienia, na naszych oczach. To jeszcze niedawno była mała dziewczynka, a teraz już jest świadomą kobietą, pełną uroku, pełną różnych życiowych doświadczeń. Jestem z nią od początku tej drogi i pięknie jest się temu przyglądać. Poruszenie w łyżwiarstwie figurowym jest nam bardzo potrzebne właśnie po to, żeby pokazać widzowi coś więcej, ale do tego też trzeba dojrzeć - analizowała Tascher.

 

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie