Roszady na szczycie tabeli PKO BP Ekstraklasy! "Kolejorz" wiceliderem

Piłka nożna

Lech Poznań pokonał Koronę Kielce 2:1 w niedzielnym meczu 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dzięki temu zwycięstwu "Kolejorz" awansował na drugie miejsce w tabeli.

Piłkarz w granatowym stroju odbija piłkę głową, obok niego dwaj inni zawodnicy.
fot: PAP
Piłkarz Lecha Poznań Mikael Ishak (po lewej)

Od początku meczu zaatakowali goście, którzy swoją postawą jasno dawali do zrozumienia, że w stolicy regionu świętokrzyskiego interesują ich tylko trzy punkty. Już po kilkudziesięciu sekundach groźnie było pod bramką Korony, ale obrońcy zespołu trenera Jacka Zielińskiego zażegnali niebezpieczeństwo. W ósmej minucie akcję Lecha zakończył strzałem Michał Gurgul, ale Xavier Dziekoński nie dał się zaskoczyć.

 

Po 30 minutach gry Lech wyprowadził zabójczą kontrę - Leo Bengtsson podał do Gholizadeha, a Irańczyk w sytuacji sam na sam nie dał szans Dziekońskiemu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tylko remis Jagiellonii w PKO BP Ekstraklasie

 

Nie zmieniło to obrazu gry. Goście dalej atakowali, a Korona momentami broniła się na swojej połowie całą drużyną. Nieliczne akcje ofensywne Kielczan kasowane były w zarodku, a bramkarz Lecha Bartosz Mrozek był praktycznie bezrobotny.

 

Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się skromnym prowadzeniem zespołu z Poznania, kielczanie w doliczonym czasie gry dostali drugi cios. Dziekoński, co prawda obronił strzał Mikaela Ishaka, ale pod jego bramką powstało ogromne zamieszanie. Do piłki dopadł Antonio Milić i z bliska wpakował ją do siatki.

 

Kielczanie, którzy nie mieli nic do stracenia, zaczęli grać bardziej ofensywnie i dość szybko przyniosło to powodzenie. W 54. min po rzucie rożnym wykonywanym przez Wiktora Długosza piłka trafiła do Mariusza Stępińskiego, a ten "główką" nie dał szans Mrozkowi.

 

Goście sprawiali wrażenie zaskoczonych takim obrotem sprawy, kilka razy pod ich bramką było bardzo gorąco. Podopieczni Frederiksena przetrzymali napór Korony i sami przystąpili do ataków, chcąc zdobyć trzecią bramkę, która rozstrzygnęłaby losy spotkania. Ambitni gospodarze do końca walczyli o zdobycie choćby punktu. Szansę już w doliczonym czasie gry miał Długosz, ale piłka po jego strzale z 25 m poszybowała ponad porzeczką.

 

Lech odniósł trzecie kolejne zwycięstwo, a Kielczanie nie zdołali odczarować własnego stadionu. Po raz ostatni z trzech punktów u siebie Korona cieszyła się 27 września po zwycięstwie nad Lechią Gdańsk (3:0).

 

Korona Kielce - Lech Poznań 1:2 (0:2).

 

Bramki: 0:1 Ali Gholizadeh (30), 0:2 Antonio Milic 45+2), 1:2 Mariusz Stępiński (54).

 

Korona Kielce: Xavier Dziekoński - Bartłomiej Smolarczyk, Kostas Sotiriou, Marcel Pięczek - Wiktor Długosz, Tamar Svetlin, Martin Remacle (63. Simon Gustafson), Konrad Ciszek - Marcin Cebula (70. Nikodem Niski), Mariusz Stępiński, Antonin Cortes (83. Nono).

 

Lech Poznań: Bartosz Mrozek - Robert Gumny, Wojciech Mońka, Antonio Milić, Michał Gurgul - Filip Jagiełło (46. Patrik Walemark, 90+5. Yannick Agnero), Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez (80. Timothy Ouma) - Ali Gholizadeh (80. Taofeek Ismaheel), Mikael Ishak, Leo Bengtsson (64. Luis Palma).

 

Żółta kartka - Korona Kielce: Bartłomiej Smolarczyk. Lech Poznań: Timothy Ouma.

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 12 181.

PAP
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie