Zaskakująca deklaracja Semirunnija! "Chcę zaktualizować swoje nazwisko"

Łukasz OstrowskiZimowe

Polscy panczeniści wrócili już do kraju po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Nasi olimpijczycy zostali przywitani na Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. Władimir Semirunnij w rozmowie z Tomaszem Gerlachem z Polsatu Sport opowiedział o planach na resztę sezonu, życiu w Polsce i swoich planach na przyszłość.

Młody panczenista Semirunnij w białej kurtce z polską flagą, uśmiecha się i wita z kibicami, wśród których są dzieci. W tle widoczny jest baner z jego zdjęciem.
fot: PAP
Władimir Semirunnij

Semirunnij nie krył wzruszenia atmosferą, jaką przygotowali dla niego kibice w Tomaszowie Mazowieckim.

 

- Czuję się wspaniale, gdy widzę, że tylu ludzi znalazło czas, by tu przyjść i się ze mną spotkać. To dla mnie ogromna radość. Mam nadzieję, że moja obecność zainspiruje młodzież. Chciałbym, aby więcej młodych osób zainteresowało się łyżwiarstwem, a zwłaszcza długimi dystansami, w których się specjalizuję - powiedział panczenista.

 

Zawodnik na co dzień mieszka i trenuje w Tomaszowie Mazowieckim. Jak sam przyznaje, czuje się tu jak w domu.

 

- Bardzo dobrze mi się tu mieszka, mam tu wielu znajomych i czuję się częścią tej społeczności. Jeśli chodzi o polską kuchnię, to zdążyłem już zjeść pierwszego schabowego i barszczyk przygotowany przez mamę mojej dziewczyny. Muszę przyznać, że to naprawdę pyszne potrawy - oznajmił Semirunnij.

 

ZOBACZ TAKŻE: Kacper Tomasiak rozesłał wici młodym Polakom! "Dałem radę! Chodźcie za mną!"

 

Sukces reprezentanta Polski miał miejsce w piątek trzynastego. Choć dla wielu data ta kojarzy się z nieszczęściem, dla polskiego panczenisty stała się symbolem największego sukcesu w jego dotychczasowej karierze.

 

- Piątek trzynastego już zawsze będzie mi się kojarzył z tym medalem. Wiem, że dla wielu to pechowa data. Znajomi pisali mi nawet przed startem: "Nie patrz w kalendarz". I na szczęście tak zrobiłem. Zdobyłem medal, więc od teraz to dla mnie bardzo szczęśliwy dzień - stwierdził 23-latek.

 

W rozmowie pojawił się również ciekawy wątek dotyczący pisowni nazwiska zawodnika. Semirunnij zdradził, że planuje drobną korektę, aby jego dane w dokumentach były bardziej spójne z polską pisownią.

 

- Chciałbym nieco "zaktualizować" swoje nazwisko. Nie chodzi o całkowitą zmianę, ale o to, by jego pisownia brzmiała i wyglądała bardziej polsko. To dopiero wstępna faza ustaleń, więc na konkrety jest jednak jeszcze za wcześnie - orzekł medalista olimpijski.

 

Mimo medialnego szumu i świętowania sukcesu, sezon łyżwiarski dalej trwa. 23-latek zapewnił, że potrafi pogodzić obowiązki medialne z ciężką pracą przed nadchodzącymi startami.

 

- Znajduję czas na treningi. W przerwach rozmawiam z dziennikarzami, ale potem wracam do pracy i idę na siłownię. Nie zwalniam tempa, bo zbliżają się mistrzostwa świata w Holandii, a potem mistrzostwa Polski. Sezon jest długi i intensywny, ale dla mnie to normalne. Czuję się dobrze - zakończył Semirunnij.

 

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie