Zbigniew Boniek powiedział prawdę. "Jeżeli chcemy snuć teorię o sukcesie, to jesteśmy zakłamani"

Michał BiałońskiZimowe

- Jeżeli chcemy snuć teorię sukcesu po tych igrzyskach, to jesteśmy zakłamani. Umówmy się, gdyby Kacper Tomasiak zachorował na grypę i przez to nie mógłby wystąpić w żadnym z konkursów w Predazzo, to byłyby tragiczne dla nas igrzyska. Punktowane miejsca są dobre, ale tylko po to, żeby ludziom mydlić oczy – powiedział Polsatowi Sport Zbigniew Boniek.

Zbigniew Boniek udziela wywiadu reporterowi Polsat Sport, obok zdjęcie skoczka narciarskiego z medalem.
fot. Polsat Sport
Zbigniew Boniek: Gdyby Kacper Tomasiak (z lewej) złapał grypę, to byłyby tragiczne dla nas igrzyska

Zbigniew Boniek o heroicznym boju Jagiellonii we Florencji

Michał Białoński, Polsat Sport: Jagiellonia była bliska sprawienia sensacji. We Florencji odrobiła trzybramkową stratę, ale dogrywka należała do gospodarzy. Chyba szkoda piąstkowania Abramowicza, po którym Fiorentina zniżyła na 1:3?

 

Zbigniew Boniek: W dwumeczu z Fiorentiną Abramowicz miał kilka nieszczęśliwych interwencji. Tydzień temu, przy pierwszej bramce dla Fiorentiny, sam sobie wpakował piłkę do bramki. Według mnie także strzał z rzutu wolnego był absolutnie do obrony. A w dogrywce rewanżu jego interwencja była także niefortunna. Stój na linii bramkowej, gdzie tam się pakujesz na jedenasty, dwunasty metr? A jak już idziesz, to staraj się złapać piłkę, a nie piąstkować pod nogi rywala. Ale tego już nie zmienimy.

 

Warto podkreślić, że Jagiellonia i tak dobrze wypadła, nie była drużyną gorszą od Fiorentiny.

 

ZOBACZ TAKŻE: Adam Małysz rozłożył parasol ochronny nad Kacprem Tomasiakiem! "Wakacje na końcu listy"

 

Trudno się było spodziewać, że podopieczni Adriana Siemieńca odrobią straty z pierwszego spotkania?

 

Ja się absolutnie spodziewałem, że „Jaga” w rewanżu będzie groźna, dobra i zdoła ten mecz wygrać. Zresztą rano wyraziłem taką opinię na platformie X. Summa summarum, wszystkie drobne błędy spowodowały, że z awansu się cieszy Fiorentina.

 

W pierwszym meczu wyraźnie brakowało Pululu, który jest niczym taran i potrafi się utrzymywać przy piłce pod bramką rywala.

 

Oczywiście, zgadzam się z tym. Nie zapomnijmy, że Jagiellonia prowadziła 3-0, przegrała w dogrywce, ale była równorzędnym partnerem dla Fiorentiny. Piłka taka jest niestety, że czasem grasz jak równy z równym z faworytem, a przez szczegóły odpadasz.

Zbigniew Boniek o niepowodzeniu Interu Mediolan i Juventusu Turyn w Lidze Mistrzów

Zaskoczył pana fakt, że za wyjątkiem Atalanty, pozostałe włoskie drużyny odpadły z Ligi Mistrzów? Inter nie poradził sobie z Bodo, a Juvents – z Galatasaray. „Juve” pokpił sprawę w rewanżu, Kelly już w 48 min opuścił boisko przez czerwoną kartkę, przez co jego drużyna musiała odrabiać straty w osłabieniu.

 

Czy ja wiem, że Juventus pokpił sobie sprawę? Gdy patrzyłem na tę czerwoną kartkę, to trochę chciało mi się śmiać. Nie może zawodnik dostać czerwonej kartki za to, że wyskoczył do główki i spadając przypadkowo dotknął łydki przeciwnika! Piłka nożna to jest gra kontaktowa, tam nie było żadnego faulu według mnie. W piłce nożnej, jeżeli ja wyskakuję do główki, nie widzę przeciwnika i spadam na jego nogę przypadkowo, to nie jest żaden faul!

 

Na pewno czerwona kartka miała swoja wagę, natomiast nie zapomnijmy o tym, że Juventus zawalił pierwszy mecz.

 

Prowadził w Turcji, by ostatecznie przegrać 2:5.

 

Jak dostajesz pięć bramek, to nie możesz mieć pretensji o to, że odpadłeś.

 

Ale chyba jeszcze większą sensacją jest odpadnięcie Interu z Bodo Glimt?

 

Bodo Glimt wszystkich zaskakuje, ale gdy spojrzymy na jego wyniki, z kim i gdzie oni wygrywali, to przekonamy się, że to przestaje być czarny koń, bo Norwegowie odnieśli już trochę sukcesów.

 

Poradził sobie z Bodo trener Czesław Michniewicz w lipcu 2021 r., prowadząc Legię.

 

Ale w dwumeczu z Interem Bodo było lepszą drużyną i wygrało zasłużenie.

Zbigniew Boniek o burzy wokół Cracovii

Jak pan odbiera zamieszanie w Cracovii, z prezesowania której zrezygnowała ostatnio Elżbieta Filipiak, którą ostro zaatakowało dwóch wiceprezesów David Amdurer i Murat Colak oskarżająco o zagarnięcie klubowej działki. Słowa Colaka: „To jest nasza działka” stały się hitem internetu. W obronie pani Filipiak stanął właściciel i prezes Wisły Jarosław Królewski: „Wpada na konferencję dwóch sepleniących no-namów z karierami, które z takim cv zapewne nie pozwoliłby objąć stanowiska project managera w Comarchu, którzy zarzucają Ci wszystko co najgorsze. Plując Ci w twarz, pomawiając - i reprezentując ludzi, którzy pewnie mieli zamiar kupić każdy klub Ekstraklasy i nie tylko. Robisz z kibiców klubu idiotów odwołując się do patetycznych słów o sercu, przywiązaniu i etyce.” Całe zamieszanie nie licuje z najstarszym polskim klubem.

 

Z tak dalekiej perspektywy trudno mi na to spojrzeć. Wydaje mi się, że takie konflikty, publiczne strzelanie do siebie, nie pomaga nikomu, a cierpi na tym tylko wizerunek i brand klubu. Poza tym, mówiąc zupełnie szczerze, to co mi się może wydawać dziwne, to fakt, że rodzina Filipiaków przez tyle lat utrzymywała klub, inwestowała nie tylko w piłkę, ale też w hokej i nagle przychodzi dwóch ludzi z Turcji, którzy ewidentnie nie czują jazzu. Powinni okazać trochę respektu dla pani Elżbiety i dla całej rodziny Filipiaków, bo to ona zrobiła bardzo wiele rzeczy po to, żeby klub istniał na wysokim poziomie. Tak otwarta polemika nigdy nikomu nie pomagała.

Zbigniew Boniek ocenia występ Polaków na IO Mediolan - Cortina

Śledził pan z uwagą igrzyska Mediolan – Cortina. Jak pan odbiera występ Polaków? Głównie dzięki Kacprowi Tomasiakowi zdobyliśmy cztery medale, swoje krążki dołożyli jego kolega z reprezentacji skoczków Paweł Wąsek i panczenista Władimir Semirunnij, który uciekł z Rosji po tym, jak Putin napadł na Ukrainę. Patrząc na medale i miejsca punktowane, były to dla nas trzecie najlepsze zimowe IO w historii. Ale wielu sportowców nie zrealizowało swojego planu.

 

Jeżeli chcemy snuć teorię sukcesu po tych igrzyskach, to jesteśmy zakłamani. Umówmy się, gdyby Kacper Tomasiak zachorował na grypę i przez to nie mógłby wystąpić w żadnym z konkursów w Predazzo, to byłyby tragiczne dla nas igrzyska. Punktowane miejsca są dobre, ale tylko po to, żeby ludziom mydlić oczy.

 

Ja nie mówię, że Polacy muszą zdobywać medale w każdej konkurencji. We Włoszech mieliśmy liczną grupę sportowców, ale zdecydowana większość spośród nich nie miała żadnych szans na żadne znaczące miejsca. Dlatego wysłanie tak licznej reprezentacji było błędem.

Narzekano na Adama Małysza i jego Polski Związek Narciarski, a to przecież oni uratowali nam imprezę. Bez trzech medali skoczków byłoby bardzo cienko.

 

To prawda.

 

Natomiast w przyszłości musimy się trochę zastanowić, bo wrócimy do problemu z saneczkarstwem, w którym nasze dziewczyny Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska zajęły szóste miejsce. Nagle się okazało, że startowały na dziesięcioletnich sankach itd. Szóste miejsce spowodowało ingerencję Ministerstwa Sportu i zapowiedź budowy toru saneczkarskiego za 120 mln zł. Dzisiaj wybudowanie toru to jest jedna rzecz, natomiast drugą jest jego utrzymanie. Tym bardziej, że nie mówimy o torze naturalnym, jakie mieliśmy kiedyś w Krynicy i Karpaczu, jaki zostawili nam Niemcy. Karpacz przed wojną nosił nazwę Krummhuebel i miał tor naturalny, bo w tamtych czasach w Karkonoszach co roku zimy były ostre. Natomiast dzisiaj tor musi być sztuczny, na długości półtora kilometra lód musi być mrożony sztucznie. Rodzi się pytanie: dla kogo? Dla 15 saneczkarzy, jakich mamy w kraju?

 

Wydaje mi się, że powinniśmy mieć inne preferencje. Polacy powinni zainwestować w sporty masowe, które będzie mogła uprawiać bardzo duża grupa dzieci i młodzieży. Mamy bardzo dużo do zrobienia jeżeli chodzi o łyżwy szybkie, podobnie jest z biegami narciarskimi i biathlonem. Dla tych sportów można otwierać Szkoły Mistrzostwa Sportowego, budować trasy na Warmii i Mazurach, w lasach, wokół jezior. W takich warunkach sporo ludzi chciałoby uprawiać ten sport.

 

Mi by się podobało, gdybyśmy wypowiedzieli wojnę Holendrom w łyżwiarstwie szybkim. Ja nie widzę, żeby Holendrzy stawiali na narciarstwo alpejskie, skoro ich najwyższa góra ma 322 m n.p.m. Wszystkie siły koncentrują na pięknej, fantastycznej dyscyplinie, jaką są panczeny.

 

Ja absolutnie nie odbieram saneczkarzom prawa do uprawiania tego sportu. Polska jest krajem, w którym za zdobycie medalu olimpijskiego dostaje się dość dużą nagrodę i jeszcze później medalista ma prawo do emerytury.

 

Kacper Tomasiak dostał także mieszkanie w Lesznowoli pod Warszawą.

 

I bardzo dobrze, należało się chłopakowi. Ale w sportach niszowych, takich jak saneczkarstwo, trzeba umieć znaleźć sobie sponsorów, umieć zadbać o przygotowania. Oczywiście, państwo musi pomóc w najważniejszym momencie, jeżeli ktoś jedzie na igrzyska reprezentować kraj. Natomiast wydawanie tak wielkich pieniędzy na tor, z którego będzie się korzystało przez cztery miesiące w roku, jest rozrzutnością. Taniej wyjdzie wysyłanie elity naszych saneczkarzy na tory do Niemiec, Austrii. Dziś nikt się nie zastanawia, jakie będą koszty utrzymania takie toru w skali roku, ile pochłoną remonty

 

Gdy byłem małym chłopakiem, to naszym czołowym saneczkarzem był Jerzy Wojnar, a wśród pań na świecie królowała Austriaczka Maria Isser. Trochę mógłbym o tym opowiadać. Mi się saneczkarstwo podoba, nie jestem mu przeciwny. Jestem natomiast przeciwny ingerencji państwa i wydawania grubych milionów na coś, co trudno będzie utrzymać. Podkreślam, jestem bardziej za tym, żeby zbudować na Warmii i Mazurach trasy biegowo-rowerowe, z których będą mogły korzystać tysiące Polaków przez cały rok, które w porównaniu do toru saneczkowego będą łatwe i tanie w utrzymaniu.

 

Taki plan przygotowań saneczkarzy można lepiej przemyśleć. Nie wiem czy bardziej nie będzie się opłacało wykupić apartamentowiec przy torze w Austrii czy Niemczech i tam organizować zgrupowania. Do tego trzeba opracować biznesplan, a nie ad hoc rzucać pomysły z budową toru za 120 mln zł.

 

Maryna Gąsienica-Daniel potrafiła się przebić do światowej czołówki w alpejskim slalomie gigancie, mimo że jest skazana na treningi za granicą. W Cortinie d’Ampezzo była zaledwie o trzynaście setnych sekundy od srebrnego medalu.

 

Czyli można i nie trzeba modernizować naszych gór.

 

Na drugim biegunie jest tor kajakarstwa górskiego w Krakowie, który ćwierć wieku temu powstał po staraniach Zbigniewa Miązka. Trenuje na nim regularnie nasza srebrna medalistka IO i dwukrotna mistrzyni świata Klaudia Zwolińska.

 

Pamiętajmy, że samo kajakarstwo górskie, czy obecnie znane jako slalomowe, wywodzi się z klasycznego kajakarstwa. To jest sport o wiele bardziej powszechny niż saneczkarstwo.

 

Włoch, który szefuje światowym skokom narciarskich Sandro Pertile powiedział Polsatowi Sport w  Predazzo, że Kacper Tomasiak był jedną z największych niespodzianek całych igrzysk olimpijskich. Chłopak z Beskidów nie stał na podium Pucharu Świata ani razu, a z jednych igrzysk przywiózł trzy medale! Taka sztuka nie udała się ani Adamowi Małyszowi, ani Kamilowi Stochowi, ani Wojciechowi Fortunie.

 

To prawda, ale ten trzeci medal był w duetach, które na igrzyskach pojawiły się po raz pierwszy, w miejsce konkursu drużynowego. Dziękujmy Bogu, że Kacper Tomasiak uratował nam dorobek medalowy na tych igrzyskach.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie